Śledź nas
Reklama

Odbudowa przyrody opóźnia się: czy COP17 przywróci globalne działania na właściwe tory?

Rdzenne społeczności i lokalni mieszkańcy domagają się, by delegaci COP17 uznali i szanowali ich prawa oraz rolę w ochronie przyrody.
Ludność rdzenna i społeczności lokalne domagają się, by delegaci COP17 uznali i szanowali ich prawa oraz rolę w ochronie przyrody. -  Prawo autorskie  Marie Jacquemin / Greenpeace
Prawo autorskie Marie Jacquemin / Greenpeace
Przez Angela Symons z AFP, AP
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Cele dotyczące bioróżnorodności wymykają się realizacji, a szczyt ONZ poświęcony naturze w ostatnim dniu zmaga się z napięciami politycznymi i brakiem funduszy.

Konferencja ONZ w sprawie różnorodności biologicznej (COP17 CBD) ma zakończyć się dziś później, 30 października, w Armenii po dwóch tygodniach gorących dyskusji.

REKLAMA
REKLAMA

Szczyt w 2026 roku służył głównie ocenie postępów w realizacji zobowiązań z poprzednich lat, ze szczególnym naciskiem na wdrażanie decyzji i długoterminowe efekty.

Delegaci próbują dopracować Jerewańską ścieżkę, pakiet decyzji mający przyspieszyć realizację globalnych celów dotyczących przyrody.

„Z negocjacji muszą wyniknąć konkretne priorytety. Niestety, na razie tak nie jest” – powiedziała w czwartek, 29 października, Irene Wabiwa z Greenpeace International.

W ostatnich godzinach szczytu wciąż nierozstrzygniętych pozostaje wiele kwestii, od roli nauki w negocjacjach po sposoby finansowania ochrony przyrody i ograniczania szkodliwych subsydiów.

Przedstawiciele ludów rdzennych apelują też do rządów o poszanowanie ich praw, uznanie tradycyjnej wiedzy i zapewnienie im realnego udziału w decyzjach dotyczących ziem i wód, których strzegą.

Jak daleko zaszły państwa w globalnych wysiłkach na rzecz ochrony i odtwarzania przyrody?

Pierwsza globalna ocena postępów we wdrażaniu Kunming-Montrealskich Globalnych Ram Różnorodności Biologicznej (KMGBF), znanych jako „porozumienie paryskie dla przyrody”, została przedstawiona 15 października przez sekretarza generalnego ONZ António Guterresa. Raport „State of Biodiversity Action” wskazuje, że mniej niż połowa ocenianych krajowych celów jest na właściwej drodze.

Dokument obejmuje wszystkie 23 globalne cele przyjęte przez 196 stron tego przełomowego porozumienia podczas COP15 w 2022 roku. Połowa drogi do terminu wyznaczonego na 2030 rok pokazuje, że postęp jest, ale następuje zdecydowanie zbyt wolno.

W przypadku sztandarowego celu „30x30”, zakładającego objęcie ochroną co najmniej 30 proc. powierzchni lądów i mórz do końca dekady, dane z bazy Protected Planet pokazują, że obecnie chronione jest około 19 proc. lądów i wód śródlądowych oraz 10 proc. oceanów.

Przywódcy światowi przyjęli 16 października podczas szczytu liderów, tuż przed rozpoczęciem COP17, „Deklarację z Jerewania: działanie na rzecz przyrody”, ponownie potwierdzając cel na 2030 rok.

Osobny raport UNEP opublikowany 29 października, „Nature’s comeback”, dotyczy powiązanego celu, jakim jest objęcie do 2030 roku skuteczną odbudową co najmniej 30 proc. zdegradowanych ekosystemów.

Ustalono w nim, że odtwarzanie ekosystemów lądowych sięgnęło niemal połowy tego celu, jednak w ekosystemach morskich i przybrzeżnych postęp wynosi zaledwie 23 proc. globalnego założenia, a w ekosystemach słodkowodnych, które degradują się najszybciej, tylko 5 proc. Jednocześnie autorzy raportu zastrzegają, że luki w monitoringu i raportowaniu prawdopodobnie oznaczają, iż te wartości są niedoszacowane.

Jednym z kluczowych rezultatów COP17 ma być „globalny przegląd”: zestaw konkretnych zaleceń, które mają zamienić opóźnione zobowiązania w działania i przyspieszyć postępy do 2030 roku w ramach Jerewańskiej ścieżki. Na razie pozostaje on jednak w zawieszeniu, mimo wielu dni rozmów.

W procesie, w którym ambitne zobowiązania są wprawdzie składane, ale brakuje mechanizmów gwarantujących ich realizację, globalny przegląd ma wzmocnić odpowiedzialność, wskazując luki i śledząc wspólne postępy.

Coraz częściej pojawiają się też głosy za reformą konsensualnego modelu COP. Krytycy twierdzą, że wymóg jednomyślności pozwala niewielkiej grupie państw blokować postęp.

Finansowanie odtwarzania przyrody wciąż niewystarczające

Brak pieniędzy jest jednym z głównych hamulców realizacji celów różnorodności biologicznej na 2030 rok i stał się ważnym tematem jerewańskiego szczytu, gdzie rządy szukają sposobów pozyskania środków publicznych i prywatnych.

W ubiegłym roku delegaci uzgodnili strategię mobilizacji co najmniej 200 mld dolarów (180 mld euro) rocznie do 2030 roku, aby zmniejszyć globalną lukę finansową w ochronie bioróżnorodności. Obecnie roczny niedobór środków potrzebnych na działania na rzecz przyrody szacuje się na około 700 mld dolarów (628 mld euro).

Jak wynika z raportu UNEP, same inwestycje w odtwarzanie ekosystemów muszą wzrosnąć ponad czterokrotnie, z 64 mld dolarów (57,5 mld euro) do 296 mld dolarów (266 mld euro) rocznie do 2030 roku. Za barierę w mobilizacji szybkiego finansowania uznaje się fakt, że zwroty z takich inwestycji – jak ochrona przed powodziami, czystsza woda, magazynowanie węgla i zdrowsze ekosystemy – pojawiają się dopiero po wielu latach.

UNEP wzywa do odejścia od finansowania pojedynczych projektów na rzecz budowania „gospodarek odbudowy”. Apeluje do rządów i instytucji finansowych, by uznały ekonomiczną wartość zdrowych ekosystemów, przyciągały prywatny kapitał i ograniczały bodźce sprzyjające degradacji środowiska.

Według Sekretariatu Konwencji o różnorodności biologicznej (CBD) podczas szczytu ogłoszono już ponad 1,8 mld dolarów (1,6 mld euro) nowego finansowania.

Na COP17 dochodzi jednak do sporów o to, kto powinien finansować globalną ochronę przyrody. Unia Europejska przekonuje, że zamożne gospodarki wschodzące – takie jak państwa Zatoki Perskiej i Chiny – powinny dołączyć do grupy około dwóch tuzinów głównie zachodnich krajów, które są formalnie zobowiązane do zapewniania finansowania bioróżnorodności państwom rozwijającym się.

Arabia Saudyjska i Katar mają się temu sprzeciwiać, a rozmowy utknęły w martwym punkcie.

Trudne okazały się też wysiłki na rzecz ożywienia mało skutecznego Funduszu Cali – mechanizmu ONZ do dzielenia się zyskami firm korzystających z danych genetycznych roślin i innych organizmów.

Fundusz zakładał pozyskiwanie 1 mld dolarów (893 mln euro) rocznie na ochronę przyrody w krajach rozwijających się, gdy ruszał na początku 2025 roku. Jak dotąd przyciągnął około 10 tys. dolarów (8,9 tys. euro). Wpłaty są dobrowolne, co leży u sedna sporu.

Kolejną kością niezgody są szkodliwe subsydia. Cel 18 ram zakłada ograniczenie do 2030 roku wsparcia finansowego, które szkodzi przyrodzie, o co najmniej 500 mld dolarów (447 mld euro) rocznie. Państwa wciąż są podzielone co do sformułowań dotyczących ograniczenia lub wycofywania takich zachęt, w tym subsydiów rolnych.

27 października UE powołała inicjatywę Friends of Credits for Nature and Biodiversity, której celem jest przyciągnięcie inwestycji w odtwarzanie i ochronę przyrody poprzez przekształcenie takich działań w coś namacalnego i zbywalnego.

Krytycy ostrzegają jednak, że kredyty przyrodnicze trudno jest zweryfikować, a ponadto mogą sprzyjać greenwashingowi, pozwalając firmom kompensować szkody środowiskowe zamiast realnie ograniczać swój wpływ.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres przemawia podczas szczytu liderów w Jerewanie, tuż przed rozpoczęciem Konferencji ONZ w sprawie różnorodności biologicznej COP17, 16 października 2026 r.
Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres przemawia podczas szczytu liderów w Jerewanie, tuż przed rozpoczęciem Konferencji ONZ w sprawie różnorodności biologicznej COP17, 16 października 2026 r. Vahram Baghdasaryan/Photolure via AP

Łączenie działań na rzecz klimatu i przyrody

Bienalny szczyt COP poświęcony bioróżnorodności często pozostaje w cieniu większego, corocznego szczytu klimatycznego COP, choć poruszane tam tematy są ze sobą nierozerwalnie związane – utrata różnorodności biologicznej i zmiana klimatu wzajemnie się napędzają.

W związku z tym w programie COP17 znalazła się współpraca między trzema konwencjami z Rio – dotyczącymi bioróżnorodności, klimatu i pustynnienia – w tym apel o zacieśnienie współdziałania krajowych resortów odpowiedzialnych za wdrażanie zobowiązań.

„Szukanie synergii między konwencjami z Rio, a szerzej między planami działania na rzecz klimatu i przyrody, nigdy nie było tak ważne ani tak oczywistym zwycięstwem” – mówi Catherine Weller, globalna dyrektorka ds. polityki w organizacji ochrony przyrody Fauna & Flora.

„To po prostu ma ogromny sens. Gdy prawa ręka nie wie, co robi lewa, łatwo o bałagan.”

Jednak, jak powiedział agencji AFP delegat rządu Francji na COP17, występujący pod warunkiem zachowania anonimowości, niewielka grupa państw utrudnia postęp.

Arabia Saudyjska, Rosja, Argentyna i Brazylia mają sprzeciwiać się uwzględnieniu zaleceń z dwóch kluczowych ocen naukowych dotyczących powiązań między kryzysami klimatycznym i przyrodniczym oraz siłami gospodarczymi, które je napędzają.

Spór wpisuje się w szerszy schemat negocjacji opartych na konsensusie, w których państwa naftowe są oskarżane o torpedowanie działań przeciwko paliwom kopalnym, zanieczyszczeniu plastikiem i innym szkodom środowiskowym.

Nierozstrzygnięta pozostaje także próba, podjęta m.in. przez Arabię Saudyjską, Indie, Rosję i Chiny, aby opóźnić publikację kolejnego zestawu kluczowych raportów IPCC o globalnym ociepleniu. Październikowe posiedzenie IPCC przerwano bez uzgodnienia harmonogramu prac, a rozmowy mają zostać wznowione w grudniu.

Ma to znaczenie, ponieważ raporty te mają zasilać drugi globalny bilans w ramach porozumienia paryskiego. Proces ruszy na COP31 w listopadzie, a państwa ocenią w nim wspólne postępy w realizacji celów klimatycznych przed jego zakończeniem na COP33 w 2028 roku.

Walka z gatunkami inwazyjnymi

Wraz z ocieplaniem się klimatu i oceanów zmienia się to, jakie gatunki są w stanie przetrwać i dobrze się rozwijać. Gatunki inwazyjne przemieszczają się do nowych środowisk, powodując szkody ekologiczne i gospodarcze, gdy zaburzają delikatną równowagę między gatunkami rodzimymi.

„Aby poradzić sobie z tym jednym z pięciu najważniejszych czynników utraty bioróżnorodności, potrzebujemy wspólnego podejścia angażującego różne sektory” – mówi Weller. „Wiele dróg, którymi inwazyjne gatunki obce się rozprzestrzeniają, jest powiązanych z handlem, transportem i łańcuchami dostaw, dlatego biznes ma kluczową rolę zarówno w zapobieganiu, jak i usuwaniu gatunków inwazyjnych.”

Z uwagi na tę sytuację problem gatunków inwazyjnych znalazł się w agendzie negocjacyjnej COP17. Decyzja w sprawie inwazyjnych gatunków obcych była jedną z czterech przyjętych w pierwszym tygodniu obrad, obok postanowień dotyczących równości płci, edukacji środowiskowej i wymiany informacji.

Dokument wzywa do wzmocnienia systemów wczesnego wykrywania gatunków inwazyjnych i szybkiego reagowania, lepszego dzielenia się danymi naukowymi oraz ułatwienia dostępu do finansowania i technologii, które pomogą państwom mierzyć się z problemem.

Poza samymi negocjacjami Weller apeluje o wzmocnienie działań prewencyjnych i bioasekuracji, lepsze udostępnianie danych o gatunkach inwazyjnych w sektorze prywatnym oraz o ściślejszą współpracę biznesu z rządami i organizacjami zajmującymi się ochroną przyrody.

Na COP17 ma też zapaść decyzja, czy gospodarzem kolejnego szczytu bioróżnorodności w 2028 roku będzie Panama, czy Ekwador.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Jak jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast Europy stało się wzorem odbudowy przyrody

Jak ogród deszczowy może chronić dom przed powodzią

Żółwie skórzaste szybko znikają: czy sieć morskich sanktuariów je uratuje