Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

„Ich ofiara miała znaczenie” – rodziny poległych z Polski odpowiadają Trumpowi

Ciała pięciu polskich żołnierzy poległych w Afganistanie zostały repatriowane w Warszawie w piątek 23 grudnia 2011 roku.
Ciała pięciu polskich żołnierzy poległych w Afganistanie zostały repatriowane w Warszawie w piątek 23 grudnia 2011 roku. Prawo autorskie  AP Photo/Czarek Sokolowski/Jose Luis Magana
Prawo autorskie AP Photo/Czarek Sokolowski/Jose Luis Magana
Przez Glogowski Pawel
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Wypowiedź prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa na temat roli sojuszników w wojnie w Afganistanie, wywołała falę krytyki w Europie - zarówno w stolicach unijnych państw, jak i wśród rodzin żołnierzy którzy stracili życie w skutek działań wojennych.

Trump, w wypowiedzi podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, ocenił, że państwa sojusznicze wysłały swoje kontyngenty do misji w Afganistanie, „trzymając się trochę z tyłu i z dala od linii frontu”, dodając, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO i "nigdy tak naprawdę o nic nie prosiły" sojuszników i „nigdy ich naprawdę nie potrzebowały”.

Te słowa odbiły się szerokim echem: przywódcy europejscy, parlamentarzyści, byli i obecni wojskowi oraz rodziny poległych podkreślali, że są one nie tylko nieprecyzyjne historycznie, ale też głębokie obraźliwe dla pamięci tych, którzy oddali życie za wartości sojusznicze i wspólne bezpieczeństwo. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer nazwał słowa Trumpa „obraźliwymi i wręcz oburzającymi”, zwracając uwagę na setki Brytyjczyków którzy zginęli w Afganistanie.

W Kopenhadze, pod ambasadą USA, aktywiści w proteście przeciwko stanowisku Trumpa, umieścili 44 duńskie flagi z nazwiskami Duńczyków poległych w Afganistanie.

Polski sprzeciw i list protestacyjny

W Polsce swój sprzeciw wobec słów Trumpa wyraziło Polskie Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy "Pamięć i Przyszłość" - organizacja zrzeszająca bliskich polskich żołnierzy, którzy zginęli w czasie misji zagranicznych. W liście otwartym wysłanym do prezydenta USA autorzy podkreślają, że jego słowa zostały przyjęte przez rodziny "z niedowierzaniem i głębokim bólem" jako krzywdzące i nierzeczywiste.

Jesteśmy oburzeni słowami Prezydenta USA, które uderzają w rodziny poległych polskich żołnierzy. Publikujemy list otwarty i domagamy się prawdy. Prosimy o udostępnianie – niech świat usłyszy głos rodzin.
Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy „Pamięć i Przyszłość”

W dokumencie przypomniano, że polscy żołnierze walczyli ramię w ramię z Amerykanami i innymi wojskami NATO, często na pierwszej linii frontu, ponosząc ciężkie straty i składając największe ofiary - w imię pokoju, wolności i zobowiązań sojuszniczych.

Stowarzyszeniedomaga się publicznych przeprosin ze strony prezydenta USA oraz reakcji władz polskich - w tym prezydenta RP i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, do których skierowano również petycje i apel o obronę honoru polskich żołnierzy.

Apel o szacunek i pamięć

W wywiadzie dla Euronews, prezes Stowarzyszenia Lidia Kordasz-Garniewicz podkreśliła, że słowa Trumpa były nie tylko nieprawdziwe, ale też uminiejszały traumie rodzin, które straciły bliskich.

"Słowa prezydenta Trampa sugerujące, jakoby nasi żołnierze podczas misji zagranicznych pozostawali „z tyłu” i nie byli proszeni o wsparcie przyjęliśmy z głębokim bólem i oburzeniem, słowa te były krzywdzące i nieprawdziwe. Był to cios w nasze krwawiące serca po stracie najbliższych".

Przypomniała, że wielu żołnierzy wróciło z misji z trwałymi obrażeniami fizycznymi i psychicznymi, a każda misja była dla bliskich czasem nieustającego lęku i niepewności. Wskazała, że organizacja od lat działa na rzecz godnego upamiętnienia i utrzymania dobrego imienia poległych, a także buduje więzi z rodzinami amerykańskich żołnierzy, by pielęgnować pamięć o ich wspólnej ofierze i wartościach Sojuszu.

Kordasz-Garniewicz nie zgadza się z również z twierdzeniem Trumpa, jakoby Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO i "nigdy tak naprawdę o nic nie prosiły" sojuszników.

Jak twierdzi, "Polscy żołnierze uczestniczyli w misjach na mocy decyzji naszego rządu, w ramach sojuszu z rządem USA. Walczyli ramię w ramię z żołnierzami amerykańskimi, ponosząc te same ofiary w imię pokoju i wolności. Wielu z nich zapłaciło za to najwyższą cenę – życia".

Stowarzyszenie domaga się, aby - zgodnie z jego statutowymi celami - pamięć o tych, którzy polegli, była oparta na szacunku, prawdzie i wzajemnym uznaniu, a nie wykorzystywana w debacie politycznej.

Polscy żołnierze pełnią wartę w Afganistanie w miejscu, w którym pięciu polskich żołnierzy zginęło. 21 grudnia 2011 r.
Polscy żołnierze pełnią wartę w Afganistanie w miejscu, w którym pięciu polskich żołnierzy zginęło. 21 grudnia 2011 r. AP Photo/Rahmatullah Nikzad

Reakcje w Europie

Trumpa krytykują nie tylko rodziny poległych. Wielu europejskich liderów i parlamentarzystów wskazało, że jego wypowiedź ignoruje kontekst historyczny, w tym fakt, że NATO, po raz pierwszy w swojej historii, aktywowało art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego właśnie po atakach z 11 września 2001 roku, w konsekwencji czego państwa sojusznicze walczyły u boku USA w Afganistanie.

Wicepremier oraz szef MSZ Polski Radosław Sikorski, wyraził krytykę po wypowiedzi Donalda Trumpa. Podkreślił, że kpiny z poświęcenia polskich żołnierzy są niedopuszczalne. Minister przypomniał swoje osobiste doświadczenia związane z Afganistanem, zaznaczając, że zna ten kraj od młodych lat i przebywał tam także jako minister obrony oraz spraw zagranicznych. Wskazał, że prowincja Ghazni, w której stacjonował polski kontyngent, należała do obszarów frontowych i była oceniana na 7 w dziesięciostopniowej skali zagrożenia. Jak zaznaczył, nikt nie ma prawa umniejszać służby polskich żołnierzy.

Wiceprezes Rady Ministrów i Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, również wypowiedział się na ten temat. Podkreślił, że Wojsko Polskie od lat działa wspólnie z sojusznikami, uczestnicząc m.in. w misjach w Afganistanie i Iraku, a obecnie bierze udział w misjach oraz operacjach realizowanych pod auspicjami NATO.

Premier Donald Tusk odniósł się do sprawy na portalu X:

"22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi."

Premier Donald Tusk na portalu X

Przez blisko dwadzieścia lat zaangażowania Polski w Afganistanie (2002–2021) przez misję przewinęło się ponad 33 tysiące żołnierzy oraz pracowników resortu obrony.

Życie straciło 43 polskich żołnierzy oraz jeden pracownik cywilny. Skala i czas trwania tego przedsięwzięcia sprawiły, że była to jedna z najdłuższych operacji poza granicami kraju w dziejach polskich sił zbrojnych.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Trump wysłał flotę do Iranu i wezwał władze w Teheranie do negocjacji

Carney odpowiada Trumpowi: Kanada nie podpisze umowy o wolnym handlu z Chinami

Kraje NATO oburzone słowami Trumpa o unikaniu linii frontu w Afganistanie