Niektórzy politycy są sceptyczni co do szans skrajnej lewicy przed wyborami w najbliższą niedzielę, zwłaszcza były socjalistyczny prezydent François Hollande, który twierdzi, że "LFI nie jest w stanie wygrać" żadnego miasta w drugiej turze.
Wyniki pierwszej tury pokazały wzrost partii La France Insoumise w kilku dużych miastach, a wielu lewicowców myśli o wskrzeszeniu mniej lub bardziej konającego Nowego Frontu Ludowego, wciąż pod hasłem blokowania drogi skrajnej prawicy.
Relacje Partii Socjalistycznej (PS) i La France Insoumise (LFI) stały się napięte po zabójstwie skrajnie prawicowego aktywisty Quentina Deranque'a w Lyonie 13 lutego.
Clémence Guetté, wiceprzewodnicząca LFI w Zgromadzeniu Narodowym, wezwała lewicę do zjednoczenia się w wyborach samorządowych, apelując o"pokonanie skrajnej prawicy wszędzie tam, gdzie to możliwe", podczas programu "4V" na France 2.
"Nie będzie narodowego porozumienia" - ostrzegł Olivier Faure. Ale pierwszy sekretarz PS zwrócił się również do socjalistów, aby "zjednoczyli się z jasnością", pozostawiając otwarte drzwi do lokalnych negocjacji.
Krajowy sekretarz ekologów skrytykował wszelkie opory wobec takiej strategii. Marine Tondelier ostro skrytykowała odmowę François Hollande'a i Raphaëla Glucksmanna zawarcia sojuszu z La France insoumise (LFI) w rozmowie z franceinfo w poniedziałek 16 marca, mówiąc, że niektórzy na lewicy "aspirują do bycia królami cmentarza". "Nie obchodzi ich to, że tracimy miasta, że są ludzie w trudnej sytuacji, którzy stoją przed prawicowymi ratuszami. To, co ich interesuje, to bycie liderem ruiny", powiedziała.
Sojusznik Partii Socjalistycznej, Raphaël Glucksmann ostrzegł, że żaden kandydat z jego partii, Place Publique, nie pojawi się w drugiej turze obok kandydatów Insoumis na lewicowych listach.
Apel François Hollande'a o brak sojuszu PS - LFI jest "absolutnie nieodpowiedzialny" dla Manuela Bomparda: "Wszędzie tam, gdzie prawica i skrajna prawica grożą zwycięstwem, wzywamy do utworzenia wiecu" - podkreśla koordynator La France insoumise.
Były socjalistyczny prezydent wyraził poważne wątpliwości co do zdolności partii Melenchonist do zdobycia miast w drugiej turze i powtórzył, że "nie chce sojuszu" między PS i LFI - jednocześnie wyjaśniając, że wydaje "opinię", a nie "instrukcje".
"LFI nie jest w stanie wygrać" żadnego miasta poza "tym, co już zostało wygrane, czyli Saint-Denis i potencjalnie Roubaix" - powiedział François Hollande, socjalistyczny poseł z Corrèze i były prezydent Republiki, dzień po pierwszej turze wyborów samorządowych. "Niespodzianki pochodzą z Paryża, Lyonu i Marsylii, gdzie nie spodziewano się, że lewica (z wyłączeniem LFI) wyjdzie na prowadzenie" - powiedział.
Rzeczywiście, wielu zwraca uwagę na "powrót" Grégory'ego Douceta, ustępującego zielonego burmistrza byłej stolicy Trois Gaules, który był powszechnie typowany do przegranej w sondażach aż do samego przedednia głosowania, ale który odwrócił trend i nieznacznie wyprzedził (37,36% głosów) byłego szefa Olympique Lyonnais Jean-Michela Aulasa (36,78%), wielkiego faworyta sondaży.
"Wszyscy razem"
Podczas gdy krajowi liderzy walczą w tweetach, negocjacje w terenie już rozpoczęły się w kilku miastach.
Dzień po pierwszej turze wyborów samorządowych w Tuluzie François Piquemal (LFI) i François Briançon (PS-Ecologistes) ogłosili wspólną listę na drugą turę przeciwko ustępującemu burmistrzowi Jean-Luc Moudencowi.
Lista La France insoumise (LFI) kierowana przez Mathilde Louvain w Awinionie połączy się z listą PS Davida Fourniera, która zajęła odpowiednio czwarte i trzecie miejsce w Mieście Papieży.
W Besançon ustępująca burmistrz Anne Vignot (LE), stojąc pod ścianą, ogłosiła w poniedziałek rano, że tworzy sojusz z Séverine Vézies (LFI), aby "pokonać prawicę" reprezentowaną przez Ludovica Fagauta.
Była socjalistyczna burmistrz Strasburga, Catherine Trautmann, zajęła pierwsze miejsce w pierwszej turze (25,93%), a za nią uplasował się Jean-Philippe Vetter (Les Républicains, 24,23%). Ustępująca burmistrz, ekolog Jeanne Barseghian, zajęła trzecie miejsce z 19,72%. Trautmann mogłaby jednak utrzymać swoją pozycję po drugiej turze, gdyby połączyła się z listą kandydata rebeliantów Floriana Kobryna (12,03%). "Sprawy są nadal bardzo niepewne", powiedziała Trautmann w ICI Alsace.
W Lyonie kandydatka rebeliantów Anaïs Belouassa-Cherifi, dumna ze swojego dobrego wyniku (10,4%), otworzyła w niedzielę wieczorem drzwi do ewentualnej fuzji technicznej z Zielonymi Gregory'ego Douceta: "Istotą fuzji technicznej jest to, że każda partia zachowuje swoje wartości w swoim programie (...). Myślę, że Grégory Doucet jest inteligentnym człowiekiem i wie, że jeśli chce zachować swoje miasto, będzie musiał z nami współpracować".
Kwestia ewentualnego porozumienia z LFI jest uważana za kluczową dla ustępującej burmistrz Nantes Johanny Rolland z PS, która w pierwszej turze wyborów samorządowych została pokonana przez prawicowo-centrowy związek w twierdzy socjalistów.
Są jednak tacy, którzy zdecydowali się działać w pojedynkę. W Lille, gdzie w wyborach samorządowych startuje pięciu kandydatów: ustępujący socjalistyczny burmistrz Arnaud Deslandes, który wygrał niewielką przewagą oraz kandydatka LFI Lahouaria Addouche zabiegają o kandydata, który zajął trzecie miejsce w pierwszej turze, ekologa Stéphane'a Baly'ego.
W Marsylii, ustępujący lewicowy burmistrz Benoît Payan nie chce widzieć żadnego "podbijania głosów" i idzie sam w drugiej turze, wzywając "wszystkich do wzięcia na siebie odpowiedzialności" w obliczu Zjednoczenia Narodowego, które jest "na progu" miasta, wywierając presję na LFI i prawicę.
Prawica również się organizuje, szczególnie w Paryżu
W poniedziałek wyścig o fotel mera Paryża pozostawał niepewny. Rachida Dati, do niedawna minister kultury, mająca nadzieję na odebranie władzy lewicy, twierdziła, że zapewniła sobie kluczowe poparcie w drugiej turze.
Ambicją Dati jest zostanie drugą z rzędu kobietą-merem Paryża i przesunięcie stolicy Francji na prawo po raz pierwszy od 25 lat.
Jej głównym rywalem jest były socjalistyczny wiceburmistrz Emmanuel Grégoire, który pokonał ją w pierwszej turze w niedzielę.
Ale nowy sojusz na prawicy, jeśli zostanie potwierdzony, może postawić ich bezpośrednio przeciwko sobie.
Grégoire uzyskał 37,98% głosów, w porównaniu z 25,46% dla Dati. Trzech innych kandydatów również zakwalifikowało się do mało prawdopodobnego pięciostronnego remisu w niedzielę.
Sophia Chikirou, kandydatka skrajnej lewicy, zajęła trzecie miejsce z 11,72% głosów, za nią uplasował się Pierre-Yves Bournazel (centroprawica) z 11,34% i Sarah Knafo (skrajna prawica) z 10,40%.
W tym samym czasie, po wyciągnięciu ręki przez kampanię Érica Zemmoura, obóz Dati zapewnił, że "nie będzie sojuszu z Sarą Knafo".
Pewna kakofonia na lewicy może nieco ułatwić zadanie Dati. Emmanuel Grégoire, zdecydowany zwycięzca pierwszej tury, odmówił połączenia sił z kandydatką Insoumise Sophią Chikirou. W przypadku braku fuzji, posłanka LFI pozostanie w wyścigu, powiedziała.
Wreszcie, liderka ekologów Marine Tondelier wyraziła ubolewanie z powodu faktu, że dwoje kandydatów LFI Sophia Chikirou i Sébastien Delogu utrudniło sprawę, czyniąc kandydatów socjalistycznych popieranych przez ekologów "ich głównym wrogiem" podczas kampanii.