W głównych miastach, takich jak Paryż, Marsylia i Lyon, kandydaci mają rozpocząć negocjacje przed drugą turą głosowania, po tym jak pierwsza tura charakteryzowała się stosunkowo wysokim odsetkiem osób wstrzymujących się od głosu i kilkoma nieoczekiwanymi wynikami.
Francja przeprowadziła w niedzielę pierwszą turę wyborów samorządowych. Prawie 48,7 mln wyborców wezwano do urn w około 35 tys. wioskach, miasteczkach i gminach miejskich.
Głosowanie charakteryzowało się również wysokim odsetkiem osób wstrzymujących się od głosu. Analitycy wskazują na kilka możliwych przyczyn, w tym rosnącą nieufność do polityki i szersze zmęczenie demokratyczne wśród wyborców.
Oczekuje się, że około dwóch trzecich francuskich wsi, miasteczek i mniejszych gmin wybierze swojego burmistrza w pierwszej turze, często z powodu tylko jednego kandydata na liście lub ograniczonej konkurencji.
Sytuacja jest znacznie bardziej niepewna w największych francuskich miastach, gdzie głosowanie pozostaje wysoce konkurencyjne.
Francja stosuje dwuturowy system w wyborach lokalnych. Jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie zdecydowanej większości w pierwszej turze, w następną niedzielę odbywa się głosowanie uzupełniające.
Tylko kandydaci, którzy otrzymają co najmniej 10 proc. głosów, mogą pozostać w wyścigu, chociaż ci z ponad 5 proc. mogą połączyć się z innymi przed drugą turą.
System ten często prowadzi do intensywnych negocjacji i tworzenia sojuszy pomiędzy turami.
W Paryżu przewiduje się, że kandydat socjalistów Emmanuel Grégoire zdobędzie najwięcej głosów, wyprzedzając konserwatystkę Rachidę Dati. Dwoje innych kandydatów, Sophia Chikirou ze skrajnie lewicowej partii Niepokorna Francja i kandydat centrystów Pierre-Yves Bournazel, również mogą zakwalifikować się do drugiej tury.
Skrajnie prawicowa kandydatka Sarah Knafo, której sondaż wynosi nieco poniżej 10 proc., również ma nadzieję na przekroczenie progu wyborczego i zapewnienie sobie miejsca w drugiej turze.
Wyścig o fotel burmistrza jest szczególnie zacięty w Marsylii i Lyonie, dwóch innych dużych miastach, w których spodziewana jest druga tura wyborów.
Niespodzianki w kilku miastach
W Hawrze były premier Édouard Philippe - powszechnie uważany za znajdującego się pod presją w swoim lokalnym bastionie - zakończył wieczór komfortowo przed rywalami, zdobywając 43 proc. głosów.
W Lyonie, urzędujący burmistrz Zielonych Grégory Doucet miał zmierzyć się ze sporym wyzwaniem ze strony konserwatywnego biznesmena Jean-Michela Aulasa, ale wczesne prognozy pokazały, że różnica między nimi jest niewielka.
Innym kluczowym wnioskiem z pierwszej tury są wyniki partii z politycznych ekstremów.
Skrajnie prawicowe Zgromadzenie Narodowe (RN) umocniło swoją lokalną obecność. Kilku jej burmistrzów zostało ponownie wybranych w pierwszej turze. Partia ta prowadzi również w kilku południowych miastach, takich jak Nimes i Tulon.
Tymczasemskrajnie lewicowa Niepokorna Francja, która wcześniej miała ograniczoną reprezentację lokalną, odnotowała znaczące wzrostyi. Partia ta uzyskała również dobre wyniki w północnych miastach Roubaix i Lille.
Oczekuje się zatem, że zarówno RN, jak i LFI zwiększą swoją reprezentację w radach miejskich po tych wyborach.
Tymczasem Partia Socjalistyczna odnotowała dobre wyniki w kilku ośrodkach miejskich, podczas gdy konserwatywni Republikanie (LR) odnotowali podobne sukcesy w innych częściach Francji.
Kilka krajowych postaci politycznych również wydaje się mieć dobrą pozycję lokalną. Éric Ciotti, lider prawicowej partii UDR, która jest sprzymierzona ze skrajną prawicą, znacznie wyprzedził swojego rywala Christiana Estrosiego w Nicei.
Rozpoczynają się negocjacje przed drugą turą
W związku z tym, że wiele ważnych wyborów wciąż pozostaje nierozstrzygniętych, uwaga skupia się teraz na negocjacjach przed drugą turą, zaplanowaną na przyszłą niedzielę.
Partie polityczne mają 48 godzin na wynegocjowanie sojuszy i przedstawienie ostatecznych list kandydatów władzom lokalnym, a ostateczny termin wyznaczono na wtorek na godzinę 18:00.
Kilku liderów przedstawiło już swoje stanowiska.
Jordan Bardella, lider Zgromadzenia Narodowego, wezwał do współpracy z, jak to określił, "szczerymi prawicowymi listami" przeciwko kandydatom popieranym przez lewicę.
Lider socjalistów Olivier Faure wykluczył jakikolwiek narodowy sojusz między Partią Socjalistyczną a Niepokorną Francją.
Jednak Manuel Bompard, krajowy koordynator Niepokornej Francji, wezwał do utworzenia "antyfaszystowskiego frontu" w wyborach, które skrajna prawica ma szansę wygrać.
Tymczasem Gabriel Attal, sekretarz generalny partii prezydenta Emmanuela Macrona Odrodzenie, powiedział, że nie poprze ani skrajnej prawicy, ani skrajnej lewicy.
W Lyonie kandydatka ugrupowania Niepokorna Francja Anaïs Belouassa-Cherifi może wyłonić się jako wygrana. Powiedziała ona, że jest gotowa przeprowadzić rozmowy z urzędującym burmistrzem Grégory Doucetem przed drugą turą.
Druga tura głosowania, która odbędzie się w najbliższą niedzielę, może znacząco zmienić lokalny krajobraz polityczny Francji i dostarczyć wczesnych sygnałów dotyczących kierunku politycznego, jaki kraj może obrać w wyborach prezydenckich w przyszłym roku.