Donald Trump skrytykował rolę sojuszników NATO w Afganistanie, wywołując oburzenie m.in. w Wielkiej Brytanii, czy w Polsce. Polscy politycy podkreślają poświęcenie żołnierzy, którzy zginęli w misji.
Władze w Wielkiej Brytanii oświadczyły, że Donald Trump "niesłusznie umniejsza" rolę wojsk NATO w Afganistanie.
Prezydent USA w wywiadzie dla Fox News stwierdził, że sojusznicy z NATO nie walczyli na linii frontu, co wywołało falę oburzenia.
W rozmowie wyemitowanej w czwartek Trump wydawał się nieświadomy, że w konflikcie w Afganistanie zginęło m.in. 44 polskich żołnierzy oraz 457 brytyjskich.
"Powiedzą, że wysłali trochę żołnierzy do Afganistanu" - mówił w amerykańskiej stacji.
"I tak się stało, ale pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu” - dodał.
Prezydent powtórzył też swoją sugestię, że NATO nie przyjdzie z pomocą Stanom Zjednoczonym, jeśli zostanie o to poproszone.
Tymczasem po atakach na World Trade Center Wielka Brytania i inni sojusznicy dołączyli do USA w Afganistanie, powołując się na klauzulę zbiorowego bezpieczeństwa NATO (Artykuł 5 NATO).
Wśród poległych byli żołnierze z Polski, Kanady, Francji, Niemiec, Włoch, Danii i innych państw sojuszniczych.
"Ich poświęcenie zostało złożone w służbie zbiorowego bezpieczeństwa i w odpowiedzi na atak na naszego sojusznika"- powiedział rzecznik premiera Keira Starmera.
"Jesteśmy niezwykle dumni z naszych sił zbrojnych, a ich służba i poświęcenie nigdy nie zostaną zapomniane" - dodał.
"Niezwykle oburzające"
Minister opieki społecznej Stephen Kinnock zapowiedział, że Starmer poruszy sprawę z Trumpem.
"Myślę, że na pewno poruszy tę kwestię z prezydentem… Jest niesamowicie dumny z naszych sił zbrojnych i wyjaśni to prezydentowi" - powiedział radiu LBC.
Podkreślił również, że uwagi Trumpa mijają się z faktami, ponieważ jedynym przypadkiem uruchomienia artykułu 5 NATO było wsparcie dla USA po 11 września.
Minister obrony John Healey przypomniał, że artykuł 5 NATO został uruchomiony tylko raz, a Wielka Brytania wraz z sojusznikami odpowiedziała na wezwanie Stanów Zjednoczonych.
"Ponad 450 brytyjskich żołnierzy straciło życie w Afganistanie. Byli bohaterami, którzy oddali życie w służbie naszego narodu"- dodał.
Lucy Aldridge, której syn William zginął w Afganistanie w wieku 18 lat, nazwała uwagi Trumpa obraźliwymi.
Przewodnicząca parlamentarnej Komisji Spraw Zagranicznych Emily Thornberry potępiła słowa Trumpa określając je jako "coś więcej niż pomyłkę".
"To absolutna zniewaga. To obraza dla 457 rodzin, które straciły kogoś w Afganistanie. Jak on śmie mówić, że nie byliśmy na linii frontu?" - powiedziała polityk Partii Pracy w programie BBC Question Time.
Według oficjalnych danych Wielkiej Brytanii, 405 z 457 żołnierzy zginęło podczas wrogich działań wojennych.
Straty Stanów Zjednoczonych w Afganistanie wyniosły ponad 2400 żołnierzy.
Polska reaguje na kontrowersyjne słowa prezydenta USA
W odpowiedzi na uruchomienie artykułu 5 NATO przez Stany Zjednoczone, Polska solidarnie wysłała do Afganistanu i Iraku własny kontyngent wojskowy.
W ciągu niemal dwóch dekad misji w Afganistanie (2002–2021) udział w niej wzięło ponad 33 tysiące polskich żołnierzy i pracowników Ministerstwa Obrony Narodowej, co czyni ją jedną z najdłużej trwających operacji zagranicznych w historii Wojska Polskiego, z maksymalną liczebnością kontyngentu na poziomie 2600 żołnierzy w okresie największego nasilenia działań.
Łącznie w operacjach w Afganistanie w latach 2002-2021 zginęło 44 polskich żołnierzy oraz jeden pracownik wojska.
Najtragiczniejszym dniem był 21 grudnia 2011 roku, kiedy w wyniku wybuchu miny-pułapki w Ghazni życie straciło pięciu żołnierzy.
Wobec tych faktów nie dziwi reakcja polskich polityków, którzy nie kryją oburzenia wobec słów prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Premier Donald Tusk przypomniał, że 22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczył jako szef polskiego rządu w pożegnaniu pięciu poległych żołnierzy.
"Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi" - stwierdził szef polskiego rządu.
Równie stanowczo głos zabrał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który podkreślił, że "polskie wojsko ramię w ramię z sojusznikami brało udział m. in. w misjach w Afganistanie i Iraku".
"Jest dziś też obecne w misjach i operacjach prowadzonych przez NATO. Tragiczne momenty, w których ginęli polscy żołnierze pokazały, że nasz kraj w obronie bezpieczeństwa własnego i międzynarodowego jest gotów zapłacić najwyższą cenę" - zaznaczył minister.
Dodał, że "ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana".
Radosław Sikorski w mediach społecznościowych przypomniał, że zna Afganistan z młodości.
W przeszłości jako korespondent wojenny brytyjskich mediów spędził tam dłuższy czas u boku mudżahedinów walczących ze Związkiem Radzieckim i afgańskimi komunistami.
Szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że wielokrotnie przebywał w Afganistanie jako minister obrony narodowej i szef MSZ.
"Prowincja Ghazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy"- napisał w mediach społecznościowych.
Wcześniej Sikorski udostępnił na Twitterze wpis Karola Nawrockiego, który dziękował Donaldowi Trumpowi za spotkanie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.
Szef MSZ pytał, czy Nawrocki jako zwierzchnik sił zbrojnych upomni się o honor polskich żołnierzy i weteranów oraz zareaguje na "kłamstwa Donalda Trumpa".
W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki udostępnił post w serwisie X, w którym podkreśla, że "Polscy żołnierze zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę".
Z kolei, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz broni słów Trumpa, przekonując, że krytyka państw NATO nie odnosiła się do Polski.
Jak podkreślił, Trump w przeszłości nazwał Polskę "modelowym sojusznikiem", a żołnierzy "great warriors".
Przydacz skrytykował za to polityków koalicji rządzącej, którzy oskarżali Nawrockiego o to, że pozytywnie odnosi się do Trumpa i jednocześnie przedstawia się za obrońcę polskich żołnierzy.
"Próba wykorzystywania tej tematyki do ataku na Prezydenta RP, Zwierzchnika Sił Zbrojnych jest zachowaniem niegodnym i cynicznym. Zwłaszcza kiedy robią to ministrowie Rządu Rzeczypospolitej" - napisał na platformie X.