Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wiatr jest dziś wśród czołowych źródeł energii na świecie: dlaczego je wyłączamy?

Ogólny widok farmy wiatrowej w Anglii, 6 października 2021 r.
Ogólny widok farmy wiatrowej w Anglii, 6 października 2021 r. Prawo autorskie  AP Photo.
Prawo autorskie AP Photo.
Przez Liam Gilliver
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Energetyka wiatrowa wyraźnie przyspieszyła w Europie. Rośnie obawa, że przez „niewystarczające” inwestycje w sieć marnowane są miliardy euro.

Miniony rok był wielkim sukcesem brytyjskiego sektora odnawialnych źródeł energii. Zatwierdzono rekordową liczbę projektów, a morskie farmy wiatrowe dostarczyły niemal 17 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej.

5 grudnia 2025 r. wiatr wygenerował rekordowe 23 825 megawatów energii. To wystarczyło, by zasilić ponad 23 mln gospodarstw domowych. Jednak Octopus Energy, jeden z największych dostawców energii w Wielkiej Brytanii, opracował metodologię Wasted Wind, aby pokazać koszty marnowania energii z wiatru.

Firma ostrzega, że w ubiegłym roku Wielka Brytania zmarnowała aż 1,47 mld funtów (około 1,67 mld euro), ograniczając pracę turbin wiatrowych (curtailment) i płacąc elektrowniom gazowym za uruchomienie.

Do tej pory łączny koszt marnowanej energii wiatrowej w kraju przekroczył 3 mld funtów (3,44 mld euro). To odpowiada 24 643 MWh „zielonych elektronów”: energii wystarczającej, by zasilić Szkocję przez dobę.

Dlaczego turbiny wiatrowe są wyłączane

Gdy wiatr jest zbyt silny, brytyjska sieć zapełnia się czystą energią ponad zapotrzebowanie.

„To powoduje korek na sieci i energia nie dociera tam, gdzie jest potrzebna”, tłumaczy Octopus Energy. „W efekcie płacimy za ponowne wytworzenie energii, często z brudnych paliw kopalnych, oraz za wyłączanie turbin.”

Firma przekonuje, że obniżenie cen energii tam, gdzie podaż jest wysoka, mogłoby ograniczyć straty i byłoby „lepszym wykorzystaniem tych obfitych zielonych elektronów”.

Koszty energii w Wielkiej Brytanii w ostatnich latach gwałtownie wzrosły. Napędziły je pandemia i pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę. Od 1 stycznia 2026 r. gospodarstwo domowe zużywające „typową” ilość gazu i prądu (odpowiednio 11 500 kWh i 2 700 kWh) zapłaci 1 758 funtów rocznie (2 016 euro).

Szkocka minister energii, Gillian Martin, ocenia obecny system energetyczny Wielkiej Brytanii jako „nieodpowiedni do celu”. Dodaje: „W tak bogatym w energię kraju jak Szkocja nikt nie powinien mieć problemów z opłaceniem rachunków ani żyć w ubóstwie energetycznym”.

Rozwiązanie kryzysu energetycznego w Wielkiej Brytanii za 32 mld euro

Octopus Energy przekonuje, że usprawnienie sieci (czyli krajowej sieci elektroenergetycznej) pomoże ograniczyć marnowanie prądu, ale ostrzega, że to rozwiązanie jest „drogie i skomplikowane”.

Brytyjską sieć budowano głównie pod węgiel. Gdy kraj przechodził na gaz, wiele elektrowni powstało na terenach dawnych elektrowni węglowych, wykorzystując ich przyłącza do sieci.

Tymczasem wraz z przesunięciem źródeł energii z bardzo dużych, scentralizowanych zakładów ku wiatrowi, rozproszonemu po kraju i na morzu, Wielka Brytania ma problem z transportem wytworzonej energii.

Mówiąc prosto: problemem nie jest samo wytworzenie zielonej energii. Chodzi o jej wprowadzenie do sieci i dostarczenie do domów oraz firm. Jednak inwestycja w wysokości 32,12 mld euro mogłaby to zmienić.

Regulator rynku energii Ofgem ogłosił w ubiegłym miesiącu taki zastrzyk środków, przeznaczając 17,8 mld funtów (20,30 mld euro) na utrzymanie brytyjskich sieci gazowych, „by pozostały jednymi z najbezpieczniejszych, najbardziej niezawodnych i odpornych na świecie”.

10,3 mld funtów (11,82 mld euro) trafi do sieci przesyłowej energii elektrycznej (transportuje energię na duże odległości z elektrowni do lokalnych stacji transformatorowych), aby poprawić niezawodność i zwiększyć przepustowość.

Ofgem zapowiada, że ten pakiet w wysokości 28 mld funtów (32,14 mld euro) wzrośnie do szacunkowo 90 mld funtów (103 mld euro) do 2031 r., obejmując zarówno sieci gazowe, jak i elektroenergetyczne.

Czy Europa też jest narażona na marnowanie energii wiatrowej?

Europa nie jest wolna od tego kosztownego problemu. Najnowsza analiza ostrzega, że „niewystarczające” inwestycje w sieci opóźniają postępy w elektryfikacji.

Raport zatytułowany The State of European Power Grids: A Meta-Analysis wzywa do szybkiej rozbudowy sieci, aby poradzić sobie z rosnącymi kolejkami przyłączeniowymi, narastającym zatłoczeniem i ograniczoną przepustowością połączeń transgranicznych.

Autorzy szacują, że osiągnięcie Net Zero (zrównoważenie emisji wytwarzanych przez człowieka ilością pochłanianą z atmosfery) do 2050 r. wymaga potrojenia mocy w energetyce słonecznej i wiatrowej oraz ponad 70-procentowego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną.

Według raportu koszty zarządzania przeciążeniami w Europie zbliżyły się w 2024 r. do 9 mld euro, a z powodu wąskich gardeł ograniczono 72 TWh, głównie energii odnawialnej. To w przybliżeniu tyle, ile roczne zużycie energii elektrycznej w Austrii.

Choć inwestycje w sieci w Europie wzrosły w ostatnich pięciu latach o 47 proc. do około 70 mld euro rocznie, eksperci ostrzegają, że to wciąż za mało.

Gerhard Salge, dyrektor ds. technologii w Hitachi Energy, mówi, że „konieczne” jest skupienie się na rozbudowie sieci.

„W miarę integracji i łączenia systemów musimy zwracać należytą uwagę na wyzwania związane z przepustowością i złożonością, aby zapewnić sieć bezpieczną, dostępną cenowo i zrównoważoną”, dodaje.

„Technologie są dostępne. Teraz trzeba je wdrażać szybko i na dużą skalę.”

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

„Z roku na rok jest gorzej”: Czy woda z węgierskich term uratuje wyschnięte pola?

Trump cofnął regulacje, a 2025 był burzliwy dla czystej energii. Skąd optymizm ekspertów?

Hiszpania uruchamia ogólnokrajową sieć schronów przed upałem, a fale upałów to nowa norma