Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wojna w Iranie dociera do granic Europy. Czy kontynent może spać spokojnie?

FILE: Przywódcy reprezentujący kwaterę główną NATO w Norfolk salutują, gdy szwedzka flaga jest podnoszona na zewnątrz Sojuszniczego Dowództwa Transformacji NATO podczas ceremonii, 11 marca 20 r.
FILE: Przywódcy reprezentujący kwaterę główną NATO w Norfolk salutują, gdy szwedzka flaga jest podnoszona na zewnątrz Sojuszniczego Dowództwa Transformacji NATO podczas ceremonii, 11 marca 20 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Denis Loctier
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Wraz z eskalacją wojny w Iranie, europejskie miasta znalazły się w zasięgu arsenału Teheranu. Zapytaliśmy NATO, jak broniłoby się przed atakiem, a eksperta ds. przemocy politycznej, jakich innych metod mógłby użyć Iran, by zaatakować Europejczyków.

Odkąd siły amerykańskie i izraelskie rozpoczęły ataki na irańskie cele - zabijając ajatollaha Alego Chameneiego i dziesiątkując irańskie siły wojskowe i bezpieczeństwa - Teheran rozpoczął kampanię bombardowań rakietowych i dronowych w regionie na niespotykaną dotąd skalę.

REKLAMA
REKLAMA

Irańskie pociski uderzyły w cele izraelskie i w Zatoce Perskiej, a dron wyprodukowany w Iranie zaatakował brytyjską bazę na Cyprze - co skłoniło premiera Keira Starmera do otwarcia brytyjskich baz dla amerykańskich kontrataków obronnych na irańskie bazy rakietowe.

Co więcej, systemy obrony powietrznej NATO przechwyciły dwa irańskie pociski balistyczne zmierzające w kierunku - lub już wkraczające - tureckiej przestrzeni powietrznej, progu, którego Teheran wcześniej nie przekroczył.

Europa, znajdująca się, bliżej niż kiedykolwiek, w promieniu wybuchu tej wojny, staje przed oczywistym pytaniem: czy Iran mógłby w następnej kolejności uderzyć w Europę kontynentalną? A gdyby spróbował, czy NATO mogłoby go powstrzymać?

Wojna na Bliskim Wschodzie. Co Iran mógłby faktycznie wystrzelić w kierunku Europy

Irańska broń dalekiego zasięgu dzieli się na trzy kategorie - a ich potencjalny zasięg obejmuje niepokojącą część europejskiej mapy.

Najbardziej niszczycielski jest pocisk balistyczny Khorramshahr, zdolny do przenoszenia głowicy bojowej o masie do 1800 kg.

Wystrzeliwany ze wzmocnionych podziemnych obiektów w północno-zachodnim Iranie - w górzystych regionach, takich jak Kermanszah, Tabriz i Isfahan - ma zasięg do 3000 km, gdy jego ładunek jest zmniejszony.

W tej odległości w zasięgu znajdują się stolice południowej i wschodniej Europy, takie jak Ateny, Sofia i Bukareszt. Przy maksymalnym wydłużeniu są to również Wiedeń, Rzym i Berlin.

Są też drony. Shahed-136 - sprawdzony w boju i udoskonalony przez lata użytkowania w rosyjskiej wojnie w Ukrainie - ma zasięg do 2500 km.

Pojedyncza głowica bojowa o wadze od 30 do 50 kg jest skromna, ale Shahedy występują w rojach, zaprojektowanych nie do wyburzania budynków, ale do przeciążania obrony powietrznej i wyłączania sieci energetycznych w całych regionach. Ukraina doświadczyła tego, jak to wygląda. Część Europy również może tego doświadczyć.

Trzecim elementem są pociski manewrujące - głównie Soumar i jego warianty o zasięgu 2000-3000 km.

W przeciwieństwie do pocisków balistycznych, pociski manewrujące lecą nisko i omijają teren, dzięki czemu są znacznie trudniejsze do wykrycia przez tradycyjne radary. Ich precyzja sprawia, że idealnie nadają się do ukierunkowanych ataków na infrastrukturę, a nie do szeroko zakrojonych zniszczeń.

Łącznie te trzy rodzaje broni dają Iranowi wielowarstwową zdolność uderzeniową dalekiego zasięgu, która w coraz większym stopniu pokrywa się z terytorium Europy.

Izrael oferuje najbardziej sprawdzony w boju punkt odniesienia dla tego, jak wygląda obrona przeciwrakietowa w rzeczywistych warunkach.

Podczas trwającej wojny Iran wystrzelił od 500 do 550 pocisków balistycznych na terytorium Izraela - a izraelski wielowarstwowy system, łączący pociski przechwytujące Arrow 2, Arrow 3 i Procę Dawida, powstrzymał wszystkie z wyjątkiem 31 przed lądowaniem na zaludnionych obszarach.

Pozostają jednak pewne luki. Iran zaprojektował swoje pociski tak, aby uniemożliwić ich przechwycenie: Khorramshahr-4 podobno ponownie wchodzi w atmosferę z prędkością około 8 Macha, pozostawiając systemy obronne praktycznie bez czasu na reakcję.

Co więcej, najbardziej zaawansowane głowice mogą zmienić swoją trajektorię w trakcie opadania, aby zakłócić śledzenie radarowe, a Iran rzadko wystrzeliwuje same pociski balistyczne - łączy je z pociskami manewrującymi i rojami dronów, mając wyraźny cel, jakim jest pokonanie obrony przeciwlotniczej.

Jeśli Iran zdecyduje się uderzyć na Europę, analitycy spodziewają się podejścia multimodalnego: prawdopodobnych precyzyjnych ataków na węzły logistyczne NATO i zakłóceń gospodarczych poprzez ataki na śródziemnomorską infrastrukturę portową lub terminale LNG we Włoszech, Grecji i Rumunii.

Do tego dochodzi presja psychologiczna w postaci ataków i dywersji mających na celu wywołanie strachu wśród ludności cywilnej.

Odpowiedź NATO: "Europejczycy mogą spać spokojnie"

Publiczne stanowisko NATO jest stanowczym zapewnieniem i, według rzecznika Sojuszu, jest ono poparte niedawno zademonstrowanymi zdolnościami.

W wywiadzie dla Euronews, pułkownik Martin L. O'Donnell, rzecznik Naczelnego Dowództwa Sił Sojuszniczych w Europie (SHAPE) nie odrzucił ani nie potwierdził wprost potencjalnego scenariusza irańskiego uderzenia na Europę, ale wyraził pewność siebie NATO.

"NATO ma wszystko, czego potrzeba do obrony terytorium Sojuszu, do obrony miliarda naszych mieszkańców. Myślę więc, że Europejczycy - sam oczywiście mieszkam w Europie - powinni spać spokojnie, wiedząc, że NATO ma zdolność do pokonania każdego takiego zagrożenia, które zostanie skierowane przeciwko Sojuszowi" - powiedział pułkownik O'Donnell.

Wskazał on na niedawne przechwycenia rakiet w tureckiej przestrzeni powietrznej jako żywy dowód na to, że system działa w praktyce, a nie tylko w teorii. Cały łańcuch likwidacji zagrożenia - od wykrycia startu do zniszczenia celu - zajmuje mniej niż 10 minut.

Jak wyjaśnił, proces ten rozpoczyna się w kosmosie. "Najpierw wykrywamy wystrzelenie pocisku. Używamy różnych zasobów, z których niektóre są oparte na przestrzeni kosmicznej" - powiedział O'Donnell.

"Następnie, po wykryciu wystrzelenia pocisku, musimy oczywiście śledzić jego wystrzelenie i lot. NATO dysponuje wtedy różnymi środkami lądowymi, a także morskimi, za pomocą których może to robić, oprócz tych środków kosmicznych, które wcześniej opisałem" - powiedział.

"Następnie potrzebna jest zdolność do przechwycenia, a następnie zniszczenia tego celu, co NATO udowodniło, że jesteśmy w stanie zrobić".

Zagrożenie ze strony Iranu dla państw w Europie poza NATO

Ale co z państwami europejskimi, które znajdują się poza formalnym parasolem NATO? Cypr, Irlandia, Austria, Szwajcaria, Malta - żadne z nich nie jest członkiem NATO, a architektura obrony przed rakietami balistycznymi (BMD) Sojuszu została wyraźnie zaprojektowana w celu ochrony "całej europejskiej ludności, terytorium i sił NATO". W ścisłym ujęciu instytucjonalnym, pozostawia to państwa niebędące członkami Sojuszu bez ochrony.

W praktyce sytuacja jest bardziej skomplikowana. Członkostwo w Unii Europejskiej zapewnia równoległą warstwę zobowiązań: zgodnie z art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, każdy atak na państwo członkowskie wspólnoty prawnie zmusza wszystkie pozostałe państwa członkowskie do udzielenia pomocy.

A inicjatywa European Sky Shield - prowadzony przez Niemcy program zamówień i integracji, do którego dołączyły państwa neutralne, w tym Austria i Szwajcaria - stopniowo włącza państwa spoza NATO do wspólnej sieci obrony powietrznej kontynentu.

Ostatnie wydarzenia sugerują, że ramy prawne mogą mieć mniejsze znaczenie niż wola polityczna. Gdy niedawne irańskie ataki uderzyły w Cypr, Grecja, Włochy, Holandia i Hiszpania szybko rozmieściły fregaty i samoloty F-16 w celu obrony przestrzeni powietrznej tej śródziemnomorskiej wyspy - poza jakąkolwiek formalną strukturą dowodzenia NATO.

Irlandia, która sama nie należy do NATO, zasygnalizowała gotowość przyłączenia się do tej koalicji, gdyby została o to poproszona.

Problem z dronami: tańsze, wolniejsze i trudniejsze do powstrzymania

Pociski balistyczne są szybkie i potężne, NATO ma z nimi długie doświadczenie, a jego systemy obronne są solidne. Roje dronów to inne wyzwanie - i znacznie nowsze.

O'Donnell przyznał, że drony stanowią prawdziwą trudność, ale wskazał na nowy NATO-wski system przeciwdziałania dronom wdrażany w Polsce i Rumunii: Merops. Wykorzystuje on małe i tanie drony przechwytujące, które taranują lub eksplodują w pobliżu nadlatujących celów typu Shahed.

"Jest to również obszar, w którym chcemy zrobić więcej" - powiedział O'Donnell. "Niedawno ogłosiliśmy wprowadzenie pewnych zdolności w Polsce i Rumunii, Merops, który niedawno trafił na pierwsze strony gazet, a teraz Ukraina oferuje podobne zdolności na Bliskim Wschodzie, i jest to coś, co musimy nadal dostosowywać i reagować, a NATO absolutnie to zrobi".

W Ukrainie podobne systemy mają zestrzeliwać do 40 proc. nadlatujących dronów typu Shahed, a współczynnik przechwytywania sięga nawet 80 proc. dzięki krajowym narzędziom i innym środkom - jednak pozostałe 20 proc. nadal przedostaje się i trafia w swoje cele.

Zatem nawet z Merops rozmieszczonymi w Europie Wschodniej, czy Europejczycy mogą naprawdę spać spokojnie w nocy?

Irańska taktyka terroru. Nie tylko drony i rakiety

Co więcej, wszelkie irańskie ataki na Europę prawie na pewno nie skończyłyby się na atakach wojskowych. Eksperci twierdzą, że wachlarz działań Teheranu jest szerszy i pod pewnymi względami trudniejszy do obrony.

"Myślę, że jest to uzasadniony powód do zmartwień, jeśli mieszkasz w Europie lub jesteś państwem europejskim" - mówi Graig R. Klein, adiunkt w Instytucie Bezpieczeństwa i Spraw Globalnych na Uniwersytecie w Lejdzie.

"Iran ma historię współpracy z organizacjami przestępczymi, współpracy z potencjalnymi irańskimi agentami państwowymi lub przynajmniej z różnymi irańskimi aktywami w kontekście europejskim, aby próbować przeprowadzać ataki terrorystyczne lub przemoc. Widzieliśmy to już wcześniej".

Od 2021 roku europejskie służby wywiadowcze odnotowały gwałtowny wzrost liczby powiązanych z Iranem spisków na terytorium Europy - głównie wymierzonych w irańskich dysydentów, perskojęzycznych dziennikarzy, społeczności żydowskie i obywateli Izraela.

Ataki te są często zlecane lokalnym sieciom przestępczym, co utrudnia ich identyfikację i ściganie. To właśnie ten wzorzec zachowania doprowadził Unię Europejską do uznania Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną 29 stycznia 2026 roku.

Klein uważa, że Iran prawdopodobnie będzie trzymał się swojego ustalonego działania - atakując dysydentów, dziennikarzy i społeczności żydowskie - zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nowy ajatollah Modżtaba Chamenei jest synem zmarłego najwyższego przywódcy i produktem tego samego reżimu. Ale jeśli przywódcy Iranu poczują, że ich przetrwanie jest bardziej bezpośrednio zagrożone, mogą zdecydować się na eskalację na terytorium Europy.

"Jeśli Europa zostanie w to bardziej wciągnięta, zwiększy to ryzyko dla ogółu społeczeństwa europejskiego" - mówi Klein.

"Możliwe, że irańscy agenci państwowi są już rozmieszczeni i czekają na aktywację. Jeśli ten konflikt będzie trwał przez dłuższy czas - a zwłaszcza jeśli wygląda na to, że zmierza do bardziej formalnej zmiany reżimu lub niestabilności politycznej - agenci ci mogą zostać aktywowani przez państwo".

Jeden z kolejnych scenariuszy eskalacji może zostać zrealizowany, jeśli Iran przywróci swój program broni jądrowej, zagrażając nie tylko Izraelowi i szerszemu Bliskiemu Wschodowi, ale także każdej europejskiej bazie wojskowej lub siłom, które Teheran postrzega jako część obecnego konfliktu.

Saeid Golkar, irańsko-amerykański politolog, opisał ryzyko uzyskania przez Iran zdolności nuklearnej w opinii dla Euronews.

"Jeśli Waszyngton i Izrael skupią się tylko na degradacji potencjału nuklearnego i wojskowego, a następnie przestaną, najbardziej prawdopodobnym rezultatem politycznym nie będzie demokratyczna transformacja. Jest to konsolidacja przez ocalałą elitę bezpieczeństwa" - napisał Golkar.

"Częściowe usunięcie jest niebezpieczne. Nagła przerwa może wywołać szybki odwet, a także wzmocnić argument wewnątrz reżimu, że tylko broń nuklearna odstrasza obce ataki".

"Jest to klasyczna dynamika 'co nie zabije reżimu, to go wzmocni', ale w wymiarze nuklearnym" - twierdzi Golkar.

Stopień poniżej pełnej broni nuklearnej znajduje się brudna bomba - konwencjonalny ładunek wybuchowy wypełniony materiałem radioaktywnym.

Eksperci w dużej mierze zgadzają się, że Iran ma techniczne możliwości zbudowania takiej bomby i że prawie na pewno tego nie zrobi. Brudna bomba jest łatwa do namierzenia, a jej użycie - lub dostarczenie proxy - spowodowałoby odwet, który mógłby zagrozić przetrwaniu reżimu.

Na tym etapie Klein nie spodziewa się, by irański reżim zdecydował się na zakrojone na szeroką skalę ataki na ludność cywilną w Europie.

"Jeśli Iran aktywuje te komórki, to prawdopodobnie najbardziej zagrożene będą instytucje rządowe i politycy" - powiedział Klein.

"Aktywa Iranu są ograniczone i jego możliwości są codziennie ograniczane. Nie sądzę, by Iran chciał wciągnąć więcej krajów europejskich w bezpośrednią konfrontację na dużą skalę" - dodał.

"Z mojego punktu widzenia byłaby to próba ukarania europejskich rządów za jakikolwiek wkład w wysiłki wojenne - próba zasiania niezgody i napięcia w społeczeństwach europejskich".

"W rzeczywistości Teheran korzysta z działań podobnych do rosyjskich: sianie niezgody wewnętrznej, destabilizowanie polityki wewnętrznej i zasadniczo osłabianie zdolności krajów europejskich do angażowania się w tego typu konfrontację" - podsumował.

Oczekuje się, że Teheran wykorzysta między innymi cyberwojnę - wymierzoną w przemysłowe systemy kontroli w sektorze wodnym, energetycznym i opieki zdrowotnej - a także operacje sabotażu morskiego na wodach europejskich.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Hybrydowe zagrożenia dla Europy

Zapytany o to, czy NATO spodziewa się tych hybrydowych zagrożeń ze strony Iranu, pułkownik O'Donnell był ostrożny, ale bezpośredni.

"Oczywiście, dwa zidentyfikowane zagrożenia NATO zawarte w jego koncepcji strategicznej i zatwierdzone przez wszystkich 32 sojuszników to Rosja i grupy terrorystyczne" - powiedział.

"Ale oczywiście słyszeli państwo, jak sekretarz generalny NATO [Mark Rutte] raz po raz mówił o tym, jak kraje takie jak Chiny, Korea Północna czy Iran współpracują z Rosją - widzimy, jak wspierają wojnę w Ukrainie".

"Musimy więc wziąć to wszystko pod uwagę w świecie, w którym żyjemy, a następnie opracować odpowiednią obronę, aby sobie z tym poradzić" - podsumował.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Jak wysoko może wzrosnąć inflacja w Europie, jeśli wojna z Iranem będzie trwać?

Co wiemy o Ali Laridżanim i jego pozycji po śmierci Chameneiego?

Czy UE jest gotowa na skutki wojny USA–Iran?