Podczas kolacji dla korespondentów Białego Domu mężczyzna otworzył ogień. Ewakuowano parę prezydencką. Sprawca został aresztowany. "Traumatyczne przeżycie dla Melanii" - powiedział Donald Trump.
Organy ścigania ujęli sprawcę strzelaniny podczas kolacji korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie, na której obecni byli Donald i Melania Trumpowie.
Prezydent Stanów Zjednoczonych opublikował nawet zdjęcie domniemanego sprawcy incydentu na swoim osobistym koncie Truth Social.
Zaraz po incydencie prezydent USA zorganizował konferencję prasową, na której pochwalił członków swojej ochrony za natychmiastową reakcję, choć podkreślił, że nie było żadnych informacji wskazujących na to, co miało się wydarzyć.
Strzelec postrzelił jednego z ochroniarzy, z którym później rozmawiał Donald Trump i jak twierdzi "jest w dobrym stanie".
Prezydent USA opublikował nagranie wideo z kamer bezpieczeństwa hotelu, które uchwyciło moment, w którym strzelec próbował "przedrzeć się" przez ochronę w recepcji.
Prezydent Stanów Zjednoczonych, zapytany, dlaczego jest celem ewentualnego zamachu, odpowiedział, że może to być spowodowane tym, że jest "bardzo wpływowy" i porównał się do Abrahama Lincolna.
"Studiowałem zamachy i muszę ci powiedzieć, że najbardziej wpływowi ludzie, ci, którzy mają największy wpływ... Spójrz na ludzi.... Abraham Lincoln. Chodzi mi o to, że jeśli spojrzysz na ludzi, którzy przeszli przez coś takiego, zobaczysz, gdzie ich znaleźli. Ale ci, którzy mają największy wpływ, ci, którzy zostawiają największy ślad, to ci, którzy są ich celem" - powiedział Donald Trump.
Abraham Lincoln był pierwszym prezydentem USA, który został zamordowany w 1865 roku, kiedy to został postrzelony w głowę.
"To było traumatyczne przeżycie dla Melanii" - powiedział Donald Trump, mówiąc, że początkowo nie chciał, aby opuścili salę, ale powiedziano mu, że należy przestrzegać protokołu.
"Nie pozwolimy nikomu przejąć kontroli nad naszym społeczeństwem" - podkreślił Donald Trump.
Sprawca strzelaniny został aresztowany
Według funkcjonariuszy policji sprawca incydentu był uzbrojony w pistolet, strzelbę i noże. To 31-letni mieszkaniec Kalifornii.
Według wstępnych ustaleń był on najemcą hotelu, a pokój, w którym przebywał, został zabezpieczony, a on sam zostanie postawiony przed sądem w poniedziałek.
Według Janine Piro, prokuratora generalnego stanu Waszyngton, sprawca ataku "najwyraźniej chciał zranić jak najwięcej osób i wyrządzić jak najwięcej szkód"
Strzelanina miała miejsce w holu, daleko poza salą, w której miało odbyć się wydarzenie
Hotel, w którym strzelano do Reagana
Hotel Hilton w Waszyngtonie został naznaczony próbą zabójstwa ówczesnego prezydenta USA Ronalda Reagana 30 marca 1981 roku przez Johna Hinckleya Jr.
Zdołał on strzelić do mieszkańca Białego Domu sześć razy w ciągu kilku sekund. Jedna z kul trafiła Reagana w klatkę piersiową, poważnie go raniąc. Członkowie ochrony Reagana wbiegli do prezydenckiej limuzyny, aby uratować mu życie. Został przewieziony do George Washington Hospital, gdzie przeszedł natychmiastową operację.
Sprawca został aresztowany, ale następnie uniewinniony, ponieważ uznano go za niepoczytalnego.