UE chce zacieśnić relacje z Kanadą, proponując jej bezprecedensowy status „członka stowarzyszonego”. Eurodeputowany Tobias Cremer przekonuje jednak, że czas przejść od deklaracji do konkretów i zbudować partnerstwo wykraczające daleko poza handel.
Unia Europejska powinna przekształcić swoją ofertę „członkostwa stowarzyszonego” dla Kanady w realne partnerstwo, wykraczające daleko poza kwestie handlowe – powiedział Euronews Tobias Cremer, stały sprawozdawca Parlamentu Europejskiego ds. Kanady.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaprosiła Kanadę, by została pierwszym „członkiem stowarzyszonym” UE, nie wyjaśniając jednak, co w praktyce miałby oznaczać ten bezprecedensowy status.
Oferta pojawia się w czasie, gdy geopolityczne zawirowania coraz bardziej zbliżają do siebie Brukselę i Ottawę. Kanada jest uwikłana w wojnę handlową ze swoim tradycyjnym sojusznikiem, Stanami Zjednoczonymi, podczas gdy Unia Europejska ma trudności z utrzymaniem poparcia Waszyngtonu dla Ukrainy.
Obie strony spotkają się pod koniec przyszłego tygodnia na szczycie w Montrealu. Oczekuje się, że podpisane zostaną porozumienia dotyczące kilku kluczowych obszarów, m.in. surowców strategicznych i współpracy cyfrowej.
„Od kilku miesięcy Kanada i Europa świetnie wypadają w pisaniu sobie listów miłosnych i zapewnianiu, jak bardzo chcą ze sobą współpracować” – powiedział Cremer, niemiecki eurodeputowany z grupy socjalistów. „Ale teraz naprawdę przyszedł czas, by podejść do sprawy poważnie i zamienić tę miłosną opowieść w konkretne zobowiązania”.
Jak podkreślił, członkostwo stowarzyszone powinno oznaczać najściślejsze możliwe partnerstwo, jakie UE może zaoferować państwu spoza Europy. A ponieważ Kanada jest prawdopodobnie najbardziej europejskim z krajów nieeuropejskich, więź między nią a Unią powinna być wyjątkowo bliska.
Wyjść poza umowy handlowe
Cremer podkreślił, że relacja między UE a Kanadą musi być czymś więcej niż „umową handlową plus”.
„Ta współpraca musi zyskać nową jakość”.
Eurodeputowany zaapelował o „pragmatyczne podejście”, oparte na sektorowych porozumieniach dotyczących handlu, obronności, współpracy cyfrowej, Arktyki i wymiany studentów, ale także wykraczające poza te obszary.
„Powinniśmy pójść o krok dalej i zacząć osadzać wszystkie te świetne inicjatywy w czymś trwalszym – we wspólnych instytucjonalnych ramach koordynacji i współpracy”.
Cremer zasugerował, że Kanada mogłaby uczestniczyć w pracach Rady UE „w charakterze obserwatora”, czyli w posiedzeniach, w których uczestniczą ministrowie państw członkowskich. Opowiedział się również za utworzeniem formalnego zgromadzenia parlamentarnego ds. partnerstwa.
Taka struktura mogłaby wzorować się na istniejącym Zgromadzeniu Parlamentarnym Partnerstwa UE–Wielka Brytania, które dwa razy w roku gromadzi po 35 przedstawicieli z każdej strony na posiedzeniach poświęconych konkretnym obszarom polityki.
Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, jest ona państwem europejskim, dlatego – jeśli sama zdecyduje się na taki krok – jej ambicją powinno być nie członkostwo stowarzyszone, lecz pełne członkostwo w UE – stwierdził eurodeputowany.
Słowa te padły w momencie, gdy brytyjski premier Andy Burnham niedawno zasugerował możliwość ponownego przystąpienia Wielkiej Brytanii do Unii, a sondaże wskazują, że większość Brytyjczyków opowiada się za powrotem do wspólnoty.
Cremer opowiada się jednak za zacieśnieniem współpracy nie tylko z Wielką Brytanią i Kanadą, lecz także z takimi państwami jak Australia czy Korea Południowa.
„Moim zdaniem w naszym interesie jest zebranie wszystkich tych aktorów przy jednym stole i powiedzenie: «Chwileczkę, przecież większość świata chce uprawiać politykę XXI wieku, opartą na zbiorowym bezpieczeństwie, wspólnych interesach i wzajemnym szacunku, a nie na zasadzie, że siła ma zawsze rację»”.