W kilku polskich miastach odbyły się protesty przeciwko brakowi zmian w prawie aborcyjnym. Uczestnicy przypomnieli rządzącym o obietnicach wyborczych.
22 października w wielu polskich miastach odbyły się demonstracje pod hasłem "Czerwona kartka za aborcję".
Uczestnicy zgromadzeń domagali się zmian w przepisach dotyczących przerywania ciąży oraz przypominali o obietnicach wyborczych związanych z prawami kobiet.
Data protestów nie była przypadkowa. Demonstracje zorganizowano w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który doprowadził do znacznego ograniczenia możliwości legalnej aborcji w Polsce.
Mimo niedawnych głosowań w Sejmie organizatorki podkreślały, że dotychczasowe działania polityków nie odpowiadają na wszystkie oczekiwania społeczne.
Protest przeciwko niespełnionym obietnicom
Ogólnopolską akcję przygotowały organizacje od lat zaangażowane w walkę o prawa kobiet. Wśród nich znalazły się: Fundacja Widzialne, Aborcyjny Dream Team, FEDERA, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Inicjatywa Wschód, Fundacja Martynka oraz Akcja Demokracja.
Demonstracje miały zwrócić uwagę na brak oczekiwanych zmian prawnych po wyborach parlamentarnych w 2023 roku.
Jednym z najważniejszych postulatów pozostaje legalizacja aborcji do 12. tygodnia ciąży. Organizatorzy domagają się również pełnej dekryminalizacji aborcji i pomocy w jej przeprowadzeniu, a także zapewnienia realnego dostępu do zabiegów w placówkach finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Wśród zgłaszanych żądań znalazło się także zagwarantowanie dostępu do tabletki "dzień po".
Czerwone kartki, które pojawiły się na demonstracjach, miały symbolizować sprzeciw wobec polityków, którzy zdaniem protestujących nie wywiązali się z wcześniejszych deklaracji.
Uczestnicy przypominali, że zmiana władzy nie doprowadziła dotąd do wprowadzenia reform w zakresie prawa do przerywania ciąży na oczekiwanym przez nich poziomie.
Głosowanie w Sejmie nie zakończyło sporu
Tegoroczne protesty odbyły się krótko po głosowaniach parlamentarnych dotyczących zmian w prawie aborcyjnym. Sejm przyjął dwa projekty.
Pierwszy zakłada przywrócenie możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu. Drugi przewiduje częściową dekryminalizację aborcji oraz ograniczenie odpowiedzialności karnej za udzielanie pomocy w jej przeprowadzeniu w określonych sytuacjach.
Za nowelizacją Kodeksu karnego opowiedziało się 217 posłów, przeciw było 213, a trzy osoby wstrzymały się od głosu.
Projekt uzyskał poparcie między innymi przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Centrum i części posłów innych ugrupowań.
Przeciwko zagłosowali między innymi posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji, a także część parlamentarzystów Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Przyjęte rozwiązania nie oznaczają jednak wprowadzenia aborcji na żądanie do 12. tygodnia ciąży. To właśnie brak takiej zmiany jest jednym z głównych powodów niezadowolenia organizatorek demonstracji.
Zgodnie z informacjami zawartymi w materiale projekty wymagają dalszych etapów procedury legislacyjnej, a wejście przepisów w życie zależy od spełnienia odpowiednich wymogów prawnych.
W Warszawie mocne słowa pod adresem rządzących
Jedna z demonstracji odbyła się w Warszawie, a dokładnie w pobliżu Sejmu.
Uczestnicy przynieśli czerwone kartki oraz transparenty wyrażające sprzeciw wobec obowiązujących regulacji. Pojawiły się na nich takie hasła jak: "Zakaz aborcji zabija kobiety", czy "Piekło kobiet trwa".
Podczas zgromadzenia organizatorzy krytykowali tempo prac legislacyjnych i przypominali o deklaracjach składanych przed wyborami.
Jedna z organizatorek publicznie ze sceny zwróciła się do przedstawicieli koalicji rządzącej słowami:
"To, co zostało przegłosowane, to dla nas zwykły ochłap! Nie na to, droga koalicjo, żeśmy się umawiali! Nie takie były wasze obietnice wyborcze!". W odpowiedzi zgromadzeni zaczęli skandować "hańba".
Poznań, Bydgoszcz i Wrocław również protestowały
W Poznaniu demonstracja odbyła się na placu Adama Mickiewicza. Uczestnicy, wyposażeni w transparenty przeszli ulicą św. Marcina w stronę ronda Kaponiera, a następnie ulicą Zwierzyniecką udali się pod biuro Koalicji Obywatelskiej.
W trakcie wydarzenia przypominano o wcześniejszych protestach kobiet.
Poznańskie zgromadzenie odbyło się pod hasłem "Czerwona kartka za aborcję! My pamiętamy! To dzięki nam wygraliście!". Organizatorzy zwracali uwagę, że oczekiwane reformy wciąż nie zostały wprowadzone.
W Bydgoszczy manifestacja rozpoczęła się o godzinie 18:00 na placu Praw Kobiet. Według relacji zgromadziło się tam około 200 osób.
Wydarzenie organizowała młodzieżówka partii Razem. W przemówieniach pojawiały się zarówno postulaty dotyczące prawa do aborcji, jak i hasła krytykujące rządzących oraz Kościół.
W pobliżu trasy przemarszu odbywała się również demonstracja przeciwników aborcji. Oba zgromadzenia rozdzieliła policja, która utworzyła podwójny kordon.
We Wrocławiu protestujący zgromadzili się w centrum miasta, a następnie przemieszczali się w kierunku Rynku.
Ponad sto osób skandowało pro-aborcyjne hasła. Po rozwiązaniu zgromadzenia część uczestników ruszyła w stronę placu Solnego, a później dotarła pod budynek urzędu miejskiego. Organizatorzy zapowiedzieli kolejne zgromadzenie w niedzielę.