Rosyjskie ataki na Ukrainę pozbawiły tysiące mieszkańców Kijowa ogrzewania i prądu w środku zimy. W odpowiedzi Wołodymyr Zełenski apeluje do Zachodu o pilne wzmocnienie obrony powietrznej kraju.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaapelował do zachodnich sojuszników o zwiększenie wsparcia w zakresie obrony powietrznej.
Jego wystąpienie było reakcją na kolejne rosyjskie ataki, które pozbawiły setki budynków w Kijowie ogrzewania i dostaw energii elektrycznej.
Rosja od początku pełnoskalowej inwazji systematycznie uderza w ukraińską infrastrukturę energetyczną.
Władze w Kijowie podkreślają jednak, że obecna zima jest najtrudniejsza od wybuchu wojny.
"Tylko w tym tygodniu Rosjanie użyli ponad 1700 dronów szturmowych, zrzucili ponad 1380 kierowanych bomb lotniczych oraz wystrzelili 69 pocisków rakietowych różnego typu"- powiedział Zełenski po przybyciu do Wilna.
Ukraiński prezydent uczestniczył tam w uroczystościach upamiętniających powstanie styczniowe z 1863 roku przeciwko carskiej Rosji na ziemiach Polski i Litwy.
Zełenski podkreślił, że w obliczu skali ataków Ukraina potrzebuje stałych dostaw amunicji do systemów obrony powietrznej.
Zapewnił, że Kijów kontynuuje współpracę ze Stanami Zjednoczonymi oraz państwami europejskimi, aby wzmocnić ochronę przestrzeni powietrznej.
Najbardziej dotkliwe skutki rosyjskich uderzeń odczuła stolica.
Według władz miejskich nawet pół miliona mieszkańców zostało zmuszonych do czasowej ewakuacji.
Burmistrz Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że po ataku z 24 stycznia bez ogrzewania pozostaje 1676 budynków wielorodzinnych.
Niskie temperatury oraz kolejne alarmy lotnicze znacząco utrudniają pracę ekip naprawczych, które próbują przywrócić dostawy ciepła i energii elektrycznej.
Tymczasem w piątek i sobotę w Abu Zabi odbyły się rozmowy z udziałem przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, Rosji i Ukrainy, poświęcone możliwościom zakończenia wojny.
Choć negocjacje nie przyniosły przełomu, prezydent Ukrainy określił je jako konstruktywne. Strony uzgodniły kontynuację rozmów, które mają odbyć się w tym samym miejscu w przyszłym tygodniu.