Izraelskie wojsko poinformowało, że wykryło podejrzanych, którzy obsługiwali drona stanowiącego zagrożenie dla jego wojsk.
Co najmniej 11 osób, w tym trzech dziennikarzy, zginęło w izraelskich atakach na Strefę Gazy w środę, według lokalnych władz szpitalnych.
Jeden z ataków był wymierzony w pojazd należący do Egipskiego Komitetu Pomocy w Strefie Gazy, w którym zginęło trzech palestyńskich dziennikarzy dokumentujących pracę komitetu, jak powiedział rzecznik grupy Mohammed Mansour.
Dodał on, że ekipa filmowała nowy obóz przesiedleńczy zarządzany przez egipski komitet rządowy w rejonie Netzarim. Atak miał miejsce około pięciu kilometrów od obszaru kontrolowanego przez Izrael.
Mahmoud Jamal z egipskiego komitetu rządowego zarządzającego obozem przesiedleńczym powiedział, że dziennikarze "nie stanowili zagrożenia".
"Ten obszar jest zieloną strefą i nie było ostrzału ani niczego w tym rodzaju. Byli tam, wykonując swoją pracę normalnie, jak wszyscy inni".
Izraelskie wojsko poinformowało, że zauważyło podejrzanych, którzy obsługiwali drona, który stanowił zagrożenie dla jego żołnierzy.
W oddzielnych atakach, również w środę, trzynastolatek, jego ojciec i 22-letni mężczyzna zostali trafieni przez izraelskie drony w obozie dla uchodźców al-Burajdż, według urzędników ze szpitala Al-Aksa w Deir al-Balah.
Szpital Nasser poinformował, że otrzymał ciała trzynastolatka i kobiety, którzy zostali zastrzeleni przez izraelskie wojsko w dwóch oddzielnych lokalizacjach. Chłopiec zginął we wschodnim mieście Bani Suhajla, podczas gdy kobieta została zastrzelona w rejonie Muwasi w południowym mieście Chan Junus.
Matka chłopca, Safaa al-Sharafy, powiedziała, że wyszedł on zebrać drewno na opał, aby mogła gotować.
"Wyszedł rano, głodny" - mówiła. - "Powiedział mi, że pójdzie szybko i wróci".