Bapco Energies ogłosiła w poniedziałek siłę wyższą po ataku, który podpalił instalację w Al-Ma'ameer; firma, podobnie jak Katar i Kuwejt, wstrzymała wysyłki, gdy Iran nasila ataki na infrastrukturę energetyczną w Zatoce.
Państwowy koncern energetyczny Bahrajnu ogłosił w poniedziałek siłę wyższą w odniesieniu do dostaw ropy, po tym jak irański atak podpalił jedyną rafinerię w kraju. To kolejne państwo Zatoki Perskiej, które powołuje się na tę klauzulę, gdy Iran rozszerza kampanię wymierzoną w regionalną infrastrukturę energetyczną.
Uderzenie w rozległy kompleks naftowy Al-Ma'ameer w Bahrajnie wywołało pożar i spowodowało straty materialne – podała agencja Bahrain News Agency. Nie ma informacji o ofiarach, trwały działania straży pożarnej.
W mediach społecznościowych szeroko udostępniano nagrania pokazujące gęste kłęby dymu unoszące się nad strefą przemysłową, gdzie znajduje się rafineria.
W zawiadomieniu o ogłoszeniu siły wyższej Bapco Energies poinformował, że „działalność grupy została zakłócona przez trwający konflikt na Bliskim Wschodzie oraz niedawny atak na kompleks rafineryjny”.
Siła wyższa to klauzula prawna, która zwalnia strony z odpowiedzialności, gdy niewywiązanie się z umów wynika ze zdarzeń od nich niezależnych.
Firma zapewniła, że jest w stanie zaspokoić zapotrzebowanie krajowe.
O uszkodzeniu 90-letniej rafinerii informowano po raz pierwszy w ubiegłym tygodniu.
Bapco niedawno zmodernizował zakład i zwiększył jego moce do nawet 380 tys. baryłek dziennie, rozbudowując instalacje produkujące więcej paliwa lotniczego i oleju napędowego.
Bahrajn nie jest pierwszym państwem Zatoki Perskiej, które zdecydowało się na taki krok.
QatarEnergy podjął podobną decyzję w minioną środę, po ataku na dwie instalacje skroplonego gazu ziemnego. Wymusiło to wstrzymanie produkcji i wywołało nowe zawirowania na światowych rynkach energii.
Minister energii Kataru ostrzegał, że w ciągu kilku dni wszystkie kraje eksportujące surowce z Zatoki będą zmuszone pójść tą samą drogą. Kuwejt również ogłosił siłę wyższą w sprzedaży ropy po ograniczeniu wydobycia w swoich złożach i rafineriach.
Wstrząs na rynku energii następuje w momencie, gdy Iran zaatakował też dzielnicę mieszkalną w Bahrajnie, raniąc 32 osoby, w tym dzieci. W osobnym ataku irańskiego drona uszkodzona została jedna z odsalani wody w królestwie. To pierwszy raz podczas trwającego od dziewięciu dni konfliktu, kiedy państwo arabskie informuje o irańskim ataku na instalację odsalania, co budzi niepokój w regionie uzależnionym od takich zakładów w zaopatrzeniu w wodę.
Bahrajn to archipelag 33 naturalnych wysp o łącznej powierzchni ok. 760 km kw., mniej więcej tyle co Wielki Londyn. Mieszka tam ok. 1,6 mln osób, co czyni kraj trzecim najmniejszym państwem Azji.
To jedno z najgęściej zaludnionych państw świata oraz jeden z najmniejszych, ale strategicznie kluczowych producentów ropy w Zatoce Perskiej.
Cena ropy Brent w poniedziałek przekroczyła 114 dol. za baryłkę, czyli o ok. 60 proc. więcej niż w chwili, gdy 28 lutego USA i Izrael po raz pierwszy uderzyły w Iran.
Prezydent Donald Trump próbował bagatelizować ten skok, pisząc w mediach społecznościowych, że krótkoterminowe ceny ropy „szybko spadną, gdy zakończy się niszczenie irańskiego zagrożenia nuklearnego”.