Ponad dekadę po katastrofie Germanwings sprawa wraca na wokandę. Tym razem rodziny ofiar pozywają nie linię lotniczą, lecz państwo niemieckie, zarzucając mu zaniedbania w nadzorze nad zdrowiem psychicznym pilota. Bliscy 30 ofiar domagają się odszkodowań sięgających 110 tys. euro.
Jedenaście lat po katastrofie Germanwings z 2015 roku przed Sądem Krajowym w Brunszwiku rozpoczyna się dziś nowe postępowanie. Trzydziestu bliskich ofiar pozywa Republikę Federalną Niemiec. W postępowaniu cywilnym domagają się odszkodowań w wysokości od 500 do 110 tys. euro.
Do katastrofy doszło 24 marca 2015 roku. Zginęło wówczas 144 pasażerów i sześciu członków załogi. Ówczesny drugi pilot, Andreas Lubitz, celowo skierował samolot w masyw górski we francuskich Alpach.
Zdaniem powodów przed katastrofą nie przeprowadzono wystarczającej kontroli zdolności Lubitza do wykonywania zawodu pilota. Jak przekazał rzecznik sądu, cytowany przez stację n-tv, nie przestrzegano również w pełni obowiązujących przepisów. Powodowie twierdzą, że ówczesne oceny lekarzy medycyny lotniczej zbyt powierzchownie uwzględniały możliwość występowania u Lubitza zaburzeń psychiatrycznych.
To właśnie te zaniedbania – argumentują powodowie – miały umożliwić mu celowe rozbicie samolotu.
Niejasna odpowiedzialność
Większość ofiar katastrofy pochodziła z Hiszpanii i Niemiec. Wśród nich było 16 uczniów i dwie nauczycielki jednej ze szkół w Nadrenii Północnej-Westfalii. Grupa wracała z wymiany uczniowskiej w Hiszpanii.
Wcześniej najbliżsi krewni ofiar otrzymali już po 10 tys. euro zadośćuczynienia. Dodatkowo przyznano im po 25 tys. euro „dziedzicznego zadośćuczynienia” za każdą osobę, która zginęła w katastrofie.
Jak poinformował rzecznik sądu krajowego w rozmowie z NDR, pierwszego dnia procesu prawdopodobnie nie dojdzie jeszcze do przeprowadzenia dowodów. Postępowanie może potrwać kilka dni, a nawet tygodni.
Na razie nie wiadomo, jakie są szanse powodów na wygraną. Wcześniej sąd wskazywał, że rodziny ofiar powinny kierować swoje roszczenia bezpośrednio do koncernu będącego właścicielem Germanwings, czyli Lufthansy. W poprzednich postępowaniach podnoszono jednak argument, że za medyczny nadzór nad pilotami nie odpowiada linia lotnicza, lecz państwo.
Dotychczasowe, zakończone niepowodzeniem pozwy kierowano przeciwko ośrodkowi szkolenia pilotów Lufthansy w Stanach Zjednoczonych.