W Zaporożu dron uderzył w hipermarket, raniąc cztery osoby, a w Chersoniu rosyjskie bomby zniszczyły elektrociepłownię. Władze ostrzegają, że mieszkańcy mogą zimą zostać bez prądu i ogrzewania.
Rosyjski atak drona na centrum handlowe w ukraińskim Zaporożu ranił cztery osoby i wywołał rozległy pożar. Moskwa kontynuuje falę uderzeń w różnych częściach Ukrainy.
W piątek rano dron uderzył w hipermarket budowlano-remontowy Epicentr, powodując pożar, który objął około 2 tys. metrów kwadratowych budynku – poinformował gubernator obwodu zaporoskiego Iwan Fedorow.
Atak był częścią kolejnej szeroko zakrojonej rosyjskiej ofensywy powietrznej przeciwko Ukrainie. Ostrzały odnotowano również w obwodach kijowskim, sumskim, charkowskim i chersońskim.
W piątek rano w obwodzie kijowskim zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne – poinformowały lokalne władze.
W kilku rejonach wokół stolicy uszkodzone zostały magazyny, domy jednorodzinne i budynki mieszkalne. Kijów już drugi dzień z rzędu jest celem kolejnych rosyjskich ataków dronów.
W czwartek rosyjskie uderzenia dotknęły m.in. magazynów w rejonach Boryspola i Fastowa.
Ataki nasilają się w czasie, gdy zarówno Rosja, jak i Ukraina w ostatnich miesiącach zwiększyły skalę uderzeń dalekiego zasięgu. Coraz częściej ich celem jest infrastruktura położona z dala od linii frontu.
Ukraina wielokrotnie atakowała dronami rosyjskie rafinerie, inne obiekty energetyczne oraz infrastrukturę logistyczną. W ostatnim czasie Kijów brał na cel również magazyny należące do dużych rosyjskich platform handlu internetowego Wildberries i Ozon, oskarżając je o wspieranie rosyjskiej armii.
Chersoń: władze apelują do mieszkańców o wyjazd w obliczu nasilających się ataków
Na południu Ukrainy rosyjski atak drona zabił w piątek mężczyznę w Chersoniu. Do zdarzenia doszło zaledwie kilka godzin po apelu władz, które wezwały mieszkańców do opuszczenia miasta w związku z nasilającymi się atakami. Władze obawiają się, że w ich wyniku Chersoń może tej zimy zostać pozbawiony ogrzewania i energii elektrycznej.
61-letni mężczyzna został ciężko ranny w chersońskiej dzielnicy Korabelnej. Później zmarł w szpitalu – poinformował szef wojskowej administracji miasta Jarosław Szanko.
W wyniku innego ataku drona do szpitala trafiły trzy kolejne osoby.
W czwartek gubernator obwodu chersońskiego Ołeksandr Prokudin zaapelował do mieszkańców, „zwłaszcza rodzin z dziećmi i osób starszych”, o opuszczenie miasta. Powodem jest – jak podkreślił – „skrajnie trudna sytuacja bezpieczeństwa”.
Rosyjskie wojska wciąż stacjonują po drugiej stronie Dniepru, naprzeciwko Chersonia, przez co miasto pozostaje w zasięgu rosyjskich dronów, artylerii i bomb lotniczych.
W nocy z czwartku na piątek miejska elektrociepłownia została trafiona czterema rosyjskimi kierowanymi bombami lotniczymi.
Państwowy koncern energetyczny Ukrainy Naftogaz poinformował, że atak spowodował poważne uszkodzenia i zniszczył cały znajdujący się w zakładzie sprzęt służący do produkcji ciepła i energii elektrycznej. W rezultacie elektrociepłownia nie jest obecnie w stanie funkcjonować.
Gubernator obwodu chersońskiego Ołeksandr Prokudin ostrzegł, że mieszkańcy mogą zostać pozbawieni prądu i ogrzewania „nie na godziny czy dni, lecz na dłuższy czas”.
Od początku lipca Rosja zrzuciła na obwód chersoński około 170 kierowanych bomb lotniczych – więcej niż w całym pierwszym półroczu – przekazał Prokudin.
W ostatnich dniach Chersoń stał się celem serii śmiertelnych ataków dronów. Jednym z nich było uderzenie w minibus 19 sierpnia, w którym zginęły cztery osoby.
Rosyjskie wojska zajęły Chersoń wkrótce po rozpoczęciu przez Moskwę pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Ukraina odzyskała kontrolę nad miastem w listopadzie tego samego roku. Rosyjskie siły pozostały jednak na przeciwległym brzegu Dniepru, skąd regularnie ostrzeliwują Chersoń i atakują go za pomocą dronów.
Najnowsze uderzenia w infrastrukturę energetyczną następują po ubiegłorocznej kampanii rosyjskich ataków, które w okresie zimowym wielokrotnie uszkadzały ukraińskie systemy dostaw energii elektrycznej i ciepła. W wielu częściach kraju prowadziło to do długotrwałych przerw w dostawach.