Od zainteresowania służb, przez próbę dołączenia do Państwa Islamskiego, po wyrok w Niemczech – historia Abdula B. stała się symbolem debaty o tym, czy państwo potrafi skutecznie reagować na osoby zagrożone radykalizacją.
Mimo że 21-letni Abdul B. od lat znajdował się w kręgu zainteresowania służb i był znany policji, nie udało się zapobiec jego prawdopodobnie islamistycznemu atakowi na berliński marsz Christopher Street Day (CSD). W wyniku tragedii zginęła Polka, a 29 osób zostało rannych, w tym część ciężko.
„Była to kombinacja naiwności i błędów popełnionych przez wymiar sprawiedliwości” – mówi Rebecca Schönenbach. Ekspertka ds. terroryzmu i ekstremizmu doradza m.in. Federalnemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych w zakresie zapobiegania islamizmowi i przeciwdziałania temu zjawisku.
„Przepisy zinterpretowano w taki sposób, że ze względu na jego wiek uznano, iż powinien odpowiadać przed sądem na podstawie prawa karnego dla nieletnich” – wyjaśnia Schönenbach. Jak dodaje, urzędnicy nie uwzględnili w wystarczającym stopniu jego determinacji do przyłączenia się do Państwa Islamskiego (IS).
Abdul B. wielokrotnie szukał kontaktu z terrorystami z IS
Od dawna miał utrzymywać kontakty w środowiskach islamistycznych. Z czasem zdecydował, że chce przyłączyć się do organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie (IS). W maju 2025 roku jego pierwsza próba wyjazdu do Mauretanii przez Turcję zakończyła się niepowodzeniem.
Niedługo później, 20 maja 2025 roku, podjął kolejną próbę. Tym razem przez Turcję przedostał się do Libanu, gdzie miał szukać kontaktów z domniemanymi członkami IS. Z ich pomocą najprawdopodobniej zamierzał dostać się dalej – do Syrii, gdzie chciał dołączyć do struktur Państwa Islamskiego.
Zamiast tego w lipcu 2025 roku został zatrzymany przez libańskie służby. Za podżeganie do konfliktów religijnych i wyznaniowych sąd wojskowy skazał go na trzy miesiące pozbawienia wolności.
Po opuszczeniu więzienia Abdul B. w listopadzie 2025 roku wrócił do Niemiec. Na lotnisku Berlin-Brandenburg został zatrzymany przez służby, ponieważ na swoim koncie na Instagramie publikował zakazaną propagandę Państwa Islamskiego (IS).
Za przygotowanie poważnego aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa sąd rejonowy Tiergarten, stosując przepisy prawa karnego dla nieletnich, skazał go na rok i dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Prokuratura złożyła sprzeciw, domagając się kary trzech lat bezwzględnego więzienia. Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) w rozmowie z telewizją n-tv określił tę decyzję jako „nie do wytłumaczenia”.
W poniedziałek berlińska senator ds. sprawiedliwości Felor Badenberg (CDU) powiedziała w porannym programie ARD „Morgenmagazin”: „Po tym zamachu wyciągam wniosek, że właśnie w takich przypadkach sprawcy powinni być karani surowiej. Mieliśmy już podobne sprawy. Kary byłyby wyższe, gdyby zastosowano wobec nich prawo karne dla dorosłych”.
Brak standardów w deradykalizacji
„Zagrożenie, jakie stanowił ten mężczyzna, zostało niedoszacowane” – ocenia Schönenbach. „Przy tak zaawansowanej radykalizacji trzeba mieć możliwość kierowania także nieletnich do ośrodków, w których pozostają pod nadzorem, nie mogą swobodnie poruszać się w przestrzeni publicznej i otrzymują wsparcie w ramach odpowiednich programów”.
Zdaniem ekspertki zamiast koncentrować się przede wszystkim na ochronie potencjalnych celów – na przykład poprzez rozbudowane systemy bezpieczeństwa lub zwiększoną obecność policji w miejscach zagrożonych – większe znaczenie powinna mieć „profilaktyka skoncentrowana na sprawcach”. Jak podkreśla badaczka ekstremizmu, służby powinny znacznie szybciej i bardziej konsekwentnie reagować na osoby budzące poważne obawy.
W wyroku z maja sąd zobowiązał Abdula B. do udziału w programie deradykalizacji. Dwukrotnie uczestniczył on w rozmowach doradczych prowadzonych przez berlińskie stowarzyszenie „Violence Prevention”. Jak powiedział w tygodniku „Die Zeit” szef organizacji Thomas Mücke, Abdul B. był „uprzejmy, opanowany i nieprzenikniony”. Z przeprowadzonych spotkań „nie wynikła nawet najmniejsza wskazówka świadcząca o konkretnym zagrożeniu”.
W rozmowie z Euronews Schönenbach krytycznie ocenia te programy. Jej zdaniem brakuje w nich jasnych standardów deradykalizacji oraz skutecznych metod oceny poziomu radykalizacji. „Nie istnieje naukowa metoda, która pozwalałaby wiarygodnie określić, co właściwie oznacza słowo „radykalny” i kiedy można uznać, że ktoś został deradykalizowany” – mówi ekspertka. Dodaje również, że nie ma jednolitego systemu szkolenia dla pracowników zajmujących się takimi programami i placówkami. W sytuacjach wymagających szczególnej oceny mogą oni więc nie dysponować wystarczającymi kwalifikacjami.
„Programy deradykalizacji w Niemczech muszą zostać poddane szczegółowej weryfikacji. Brakuje danych pokazujących, jak skuteczne są te działania i ilu uczestników po ich zakończeniu ponownie zaangażowało się w działalność ekstremistyczną” – podkreśla Schönenbach. Krytycznie odnosi się także do faktu, że osoby objęte takimi programami często pozostają na wolności. Jej zdaniem umożliwia im to dalsze utrzymywanie kontaktów z radykalnym środowiskiem.
Federalny Urząd Ochrony Konstytucji: wysoki poziom zagrożenia
Według raportu Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za 2025 rok w Niemczech działa 28 645 islamistów, z czego 9 110 osób wykazuje skłonność do przemocy. Liczby te od lat stopniowo rosną: w 2024 roku Verfassungsschutz odnotował 28 280 islamistów, a w 2023 roku – 27 200.
Jak wskazuje Verfassungsschutz, do radykalizacji najczęściej dochodzi w internecie. „Istotną rolę odgrywa nie tylko konsumowanie propagandy, która jest dostępna również na popularnych platformach, takich jak Instagram i TikTok, ale przede wszystkim rozbudowana, często międzynarodowa sieć kontaktów z osobami o podobnych poglądach, utrzymywana za pośrednictwem komunikatorów, kanałów i forów internetowych”.
„Radykalizują się ludzie ze wszystkich warstw społecznych i o bardzo różnym poziomie wykształcenia” – zauważa Schönenbach. Jak podkreśla, szczególnie narażona na radykalizację jest młodzież, zwłaszcza „w kluczowych momentach własnego rozwoju”.
W przypadku osób dorosłych, poza samą ideologią islamistyczną, jednym z najczęściej występujących czynników jest doświadczenie przemocy w dzieciństwie – zjawisko obserwowane również w przypadku innych form ekstremizmu, nie tylko islamizmu.
„Dla skrajnie zdeterminowanych sprawców najważniejsze jest to, aby ocalić siebie przed piekłem” – mówi ekspertka. „Chcą także destabilizować społeczeństwo i wysyłać sygnał do nieradykalnych muzułmanów, że oni również mogą stać się ofiarami”. Jej zdaniem każde „haram”, czyli coś zakazanego w islamie, może zostać uznane przez ekstremistów za potencjalny cel ataku.
Federalny Urząd Ochrony Konstytucji ocenia, że zagrożenie ze strony terroryzmu islamistycznego pozostaje na wysokim poziomie. Państwo Islamskie oraz „Al-Kaida” nadal podejmują próby przeprowadzania zamachów na Zachodzie lub nawołują do ich organizowania.