"Bardzo trudno jest dojść, nad czym boleję, do porozumienia z ukraińskimi firmami zbrojeniowymi. Widzę, że dochodzą do porozumienia z Norwegami, ze Szwedami, z Niemcami" - ocenił podczas Forum Ekonomicznego wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz 10 września podczas Forum Ekonomicznego odniósł się do krytycznych głosów podnoszących nadmierne wsparcie strony ukraińskiej i przekazania obrony przeciwrakietowej.
"To ja wolę nie liczyć rakiet w magazynie, tylko te zestrzelone nad Ukrainą, bo one na pewno nigdy nie dolecą do Polski. To jest ta różnica. Oczywiście granicą jest potrzeba naszego wojska i nasze bezpieczeństwo. Ja tej granicy nie przekraczam" - powiedział podczas jednego z paneli.
We wsparciu wojskowym odnosił się też do symboliki i solidarności między obydwoma krajami:
"Dzisiaj mówimy o przekazaniu dwóch MiGów, które wyszły z użycia i o transferze dronów, których nie potrzebujemy. Chodzi czasem o symbol. Powiem szczerze, że to nie chodzi o takie liczby jak nawet te dwa MIGi. To nie stanowi o przewadze w tej wojnie. Ale ja to mówię wprost ministrowi obrony, szczególnie byłemu premierowi Szmyhalowi (red. Denisowi Szmyhalowi), że my potrzebujemy solidarności pomiędzy Polską a Ukrainą. Solidarność to nie jest tak, że jedni dają, a drudzy tylko oczekują. Standardy są dwukierunkowe" - mówił szef MON w Karpaczu.
Polska-Ukraina. Bariera historyczna we współpracy wojskowej
"Bardzo trudno jest dojść, nad czym boleję, do porozumienia z ukraińskimi firmami zbrojeniowymi. Widzę, że dochodzą do porozumienia z Norwegami, ze Szwedami, z Niemcami" - ocenił podczas Forum Ekonomicznego wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. - „Ta bariera jest także historyczna” - dodał.
Zaznaczył jednak, że nie chodzi jedynie o poziom rządów, lecz także o niższy szczebel – relacje między firmami. „Pewnie jest to z dwóch stron, ale tutaj odpowiedzialność ukraińska jest większa, że wiele rzeczy się nie udaje” – ocenił.
Minister przyznał też, że pozyskanie technologii dronowej z Ukrainy jest bardzo powolne:
„Ślimaczy się. Ślimaczy się, ale to też dlatego, że my w tej sprawie nie odpuszczamy”.
Doprecyzował także: „Uznałem, że w momencie, kiedy Ukraina sprzedaje swoje wyroby na Bliski Wschód, to znaczy, że jest w takim momencie, że można oczekiwać wzajemności. Rozumiem, że nie można było oczekiwać od państwa wzajemności, jak wszystko, co produkowało, używało na swoje potrzeby. Trudno wtedy państwu walczącemu stawiać warunki i nie mam o to do nikogo pretensji, jeśli chodzi o moich poprzedników” – mówił.
Wyraził jednocześnie wiarę, że w tej sprawie uda się dojść do porozumienia. Wskazał, że relacje ochłodziły się po majowej decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA. „Było drastyczne oziębienie” – przypomniał.
"Po tym momencie z maja tego roku, kiedy prezydent Zełenski podjął tę fatalną decyzję o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA, nastąpiło drastyczne oziębienie relacji. Ja sam rozmawiałem w Warszawie z generałem Budanowem, szefem gabinetu. Mówiłem wprost, że dla nas jest to kompletnie nie do przyjęcia. Że jeżeli przyjaciel wyrządza ci krzywdę, to mówisz wprost, że wyrządza ci krzywdę, i oczekujesz, że tę krzywdę naprawi. Nadal oczekuję, że ta krzywda zostanie naprawiona. Rozumiem historię Ukrainy, ale jeżeli jakaś część tej historii sprawia ból, to w żaden sposób się jej nie gloryfikuje ani nie eksponuje" - komentował szef MON.
Europejskie wsparcie dla Ukrainy
We wtorek 8 września podczas internetowego posiedzenia Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy uzgodniono kolejne pakiety pomocy wojskowej. Polska zadeklarowała wsparcie o wartości 50 mln euro (ponad 215 mln zł), obejmujące środki obrony powietrznej oraz inne uzbrojenie i wyposażenie – informację potwierdził wiceminister Paweł Zalewski.
Wśród innych zobowiązań znalazły się m.in. pakiet brytyjski wart 100 mln funtów, niemieckie pociski do systemów Patriot i drony, holenderskie 300 mln dolarów na projekt „Linia dronów”, norweskie 200 mln dolarów na Patrioty, a także mniejsze wkłady Szwecji, Litwy, Hiszpanii i Estonii. Ukraińskie Ministerstwo Obrony podziękowało partnerom za wsparcie.