Loader
Śledź nas
Reklama

"Powinni zareagować wcześniej". Berlińczycy krytykują władze po zamachu

Kwiaty i tęczowe flagi przed Bramą Brandenburską upamiętniają ofiary ataku samochodowego podczas sobotniego Marszu Dumy w Berlinie, 27 lipca 2026 r.
Kwiaty i tęczowe flagi ułożone przed Bramą Brandenburską upamiętniają ofiary ataku samochodowego na sobotni Marsz Równości w Berlinie, w poniedziałek 27 lipca 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo/Markus Schreiber
Prawo autorskie AP Photo/Markus Schreiber
Przez Emma De Ruiter
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Berlin pogrążony jest w żałobie po ataku, który wstrząsnął społecznością LGBTQ i wywołał pytania o skuteczność działań służb. Sprawca był znany policji i wcześniej skazany za przestępstwa związane z ekstremizmem.

Przy berlińskiej Bramie Brandenburskiej powstał prowizoryczny pomnik pamięci, który przyciąga mieszkańców chcących oddać hołd ofiarom sobotniego ataku przeprowadzonego w pobliżu corocznego marszu równości.

REKLAMA
REKLAMA

Sprawca ataku, Abdul Ballout, był wcześniej znany służbom. Wjechał furgonetką w tłum, zabijając jedną kobietę i raniąc 29 osób, a następnie zaatakował przechodniów maczetą.

Berlin mierzy się teraz ze skutkami tragedii. Wielu mieszkańców uważa, że policja powinna była wcześniej zareagować i podjąć działania, które mogły zapobiec atakowi.

Po zakrojonej na szeroką skalę obławie policja zastrzeliła Ballouta w niedzielę wieczorem na terenie ogródków działkowych w zachodniej dzielnicy stolicy – Spandau.

Prokuratura poinformowała, że Ballout, obywatel Niemiec libańskiego pochodzenia, był wcześniej skazany za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, wymuszenie i rozbój. Mężczyzna miał również próbować dołączyć do organizacji Państwo Islamskie w Syrii.

„Uważam, że przynajmniej częściowo państwo nie zareagowało właściwie, ponieważ miało do czynienia z przestępcą. Powinno było zareagować wcześniej” – powiedział Alfred Kubitz, który odwiedził miejsce pamięci.

Kwiaty i tęczowe flagi zawieszone na drzewie w parku Tiergarten, niedaleko miejsca, w którym samochód wjechał w ludzi po sobotnim Marszu Dumy w Berlinie, Niemcy, 27 lipca 2026 r.
Kwiaty i tęczowe flagi zawieszone na drzewie w parku Tiergarten, niedaleko miejsca, w którym samochód wjechał w ludzi po sobotnim Marszu Dumy w Berlinie, Niemcy, 27 lipca 2026 r. AP Photo/Markus Schreiber

„Śmiertelny błąd”

Eksperci ds. bezpieczeństwa zastanawiają się również, dlaczego sprawca mógł swobodnie poruszać się po mieście, zamiast pozostawać pod ścisłą obserwacją służb. „Zagrożenie ze strony tego człowieka zostało zlekceważone” – ocenił Rolf Tophoven z Instytutu Badań nad Terroryzmem i Polityką Bezpieczeństwa.

Rok wcześniej Ballout wyjechał do Libanu, gdzie bezskutecznie próbował dołączyć do Państwa Islamskiego w Syrii. Został tam zatrzymany i spędził trzy miesiące w więzieniu, zanim został odesłany do Niemiec.

Ostatnio, w maju, Ballout został skazany na rok i 10 miesięcy więzienia za „planowanie poważnego aktu przemocy wymierzonego w państwo”.

Wykonanie kary zostało jednak zawieszone. Sąd uwzględnił okres, który mężczyzna wcześniej spędził w libańskim więzieniu oraz w areszcie przedprocesowym. Wziął również pod uwagę jego przyznanie się do winy i deklaracje, że zerwał związki z Państwem Islamskim.

„Wiadomo było, że jest islamistą, i właśnie na tym polega tragedia – wszystko było wiadomo” – powiedział Tophoven, krytykując „śmiertelny błąd”, jakim jego zdaniem było pozostawienie mężczyzny na wolności.

Kryminalistyk niesie ciało osoby uznawanej za sprawcę ataku na berliński Marsz Dumy, na przedmieściu Berlina, wczesnym rankiem w poniedziałek, 27 lipca 2026 r.
Kryminalistyk niesie ciało osoby uznawanej za sprawcę ataku na berliński Marsz Dumy, na przedmieściu Berlina, wczesnym rankiem w poniedziałek, 27 lipca 2026 r. Michael Kappeler/dpa via AP

Przewodniczący niemieckiego związku zawodowego policjantów Dirk Peglow również zarzucił wymiarowi sprawiedliwości zbyt łagodne potraktowanie Ballouta.

„W przypadku osób stanowiących tak poważne zagrożenie zakończenie pobytu w zakładzie karnym nie może oznaczać końca państwowego nadzoru” – powiedział w rozmowie z tym samym dziennikiem gospodarczym.

Politycy reprezentujący różne ugrupowania szybko potępili atak i zaapelowali o zaostrzenie działań wobec osób związanych z ekstremizmem.

Deputowany Marc Henrichmann z kierowanej przez Friedricha Merza chadeckiej CDU, który stoi na czele parlamentarnej komisji nadzorującej służby wywiadowcze, powiedział w rozmowie z „Handelsblattem”, że „wolności ekstremistów i islamistów nie można cenić ponad miarę, szczególnie gdy zagrożone jest życie ludzi”.

Kanclerz Friedrich Merz zapewnił, że „będziemy bronić wolności” i nie „pozwolimy, by ten jad terroryzmu oraz jad wymierzony w naszą wolność dalej rozprzestrzeniał się w naszym społeczeństwie”.

Społeczność LGBTQ obawia się „wykorzystania” tragedii przez skrajną prawicę

Jednocześnie przedstawiciele berlińskiej społeczności LGBTQ apelują, by nie dopuścić do wykorzystania tragedii przez środowiska skrajnie prawicowe.

Sobotni atak był pierwszym tak bezpośrednim wymierzonym w społeczność LGBTQ w Berlinie – mieście od lat kojarzonym z otwartością i tolerancją. W niedzielę wieczorem setki osób zgromadziły się przy Bramie Brandenburskiej, aby uczcić pamięć ofiar.

Jak powiedziała 26-letnia Lena Werner, przyszła na czuwanie, by pokazać, że społeczność „nie da się zastraszyć, że nasz głos będzie jeszcze donośniejszy i że okażemy jeszcze większą solidarność”.

Organizatorzy Marszu Dumy zwracają uwagę na nasilające się przypadki homofobii, a Werner przyznaje, że „strach narósł”.

Jednocześnie podkreśliła, że nie chce, aby sobotni atak stał się pretekstem do wzmacniania „nienawiści wobec cudzoziemców, migrantów czy islamu”.

Ludzie gromadzą się przed Bramą Brandenburską, upamiętniając ofiary po tym, jak samochód wjechał w tłum podczas Marszu Dumy w Berlinie, w niedzielę 26 lipca 2026 r.
Ludzie gromadzą się przed Bramą Brandenburską, upamiętniając ofiary po tym, jak samochód wjechał w tłum podczas Marszu Dumy w Berlinie, w niedzielę 26 lipca 2026 r. AP Photo/Ebrahim Noroozi

„Ten atak pogarsza sytuację w momencie, gdy wyraźnie widać, że Niemcy coraz bardziej przesuwają się w prawo” – ocenił 46-letni Mario Paul.

Do ataku doszło niespełna dwa miesiące przed wyborami do parlamentu landowego w Berlinie. W części sondaży prowadzi skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD).

W samym Berlinie AfD rywalizuje o poparcie z radykalnie lewicową partią Die Linke, Zielonymi oraz konserwatywną CDU kanclerza Friedricha Merza.

We wpisie opublikowanym w serwisie X współprzewodnicząca AfD Alice Weidel oskarżyła kanclerza Merza o niewystarczające działania przeciwko „przemocy ze strony migrantów” i stwierdziła, że jej partia jest „gotowa do działania”.

Alex Friedrich, 51 lat, który również uczestniczył w niedzielnym czuwaniu, powiedział, że jest przekonany, iż osoby LGBTQ, które „już tak wiele zniosły w swoim życiu”, „nie dadzą się zastraszyć” przez AfD – partię, której część komentatorów zarzuca niechęć wobec praw i widoczności osób LGBTQ.

Luka, 23-letnia studentka, uważa, że skrajna prawica może „bez trudu” wykorzystać ten atak do celów politycznych, ale – jak podkreśliła – wierzy, że „napotka silny opór wobec takiego wykorzystywania tragedii”.

Dodatkowe źródła • AFP

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Policyjna obława w Berlinie zakończona. Podejrzany o atak zastrzelony

Samochód wjechał w tłum podczas parady w Berlinie. Nie żyje jedna osoba, 29 zostało rannych

Po 49 latach walki Hiszpania liderem integracji osób LGBTIQ+: pierwsza manifestacja