W wywiadzie dla porannego programu Euronews Europe Today, grecki premier Kyriakos Mitsotakis potępił inicjatywę prezydenta USA Donalda Trumpa "Rada Pokoju". Wyraził również ulgę z powodu deeskalacji napięć z USA w sprawie Grenlandii.
Większość Europy nie może dołączyć do "Rady Pokoju" Donalda Trumpa, ponieważ "wykracza ona daleko poza" mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ, jak ocenił premier Grecji Kyriakos Mitsotakis we flagowym programie Euronews, Europe Today.
"Konsensus jest taki, że to, co zostało ogłoszone przez Donalda Trumpa, znacznie wykracza poza mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ" - powiedział Mitsotakis, dzień po wzięciu udziału w nadzwyczajnym posiedzeniu Rady poświęconym stosunkom transatlantyckim. "Myślę, że musimy uznać, że to, co zostało ustalone, jest czymś, do czego większość krajów europejskich nie może się przyłączyć".
Uwagi te nastąpiły po formalnym uruchomieniu w Davos inicjatywy Trumpa "Rada Pokoju" w celu rozwiązania konfliktów na całym świecie.
Projekt ten wywodzi się z jego 20-punktowego planu zawieszenia broni w Strefie Gazy zatwierdzonego przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, ale znacznie wykroczył poza początkowy mandat. Został on szeroko skrytykowany za stworzenie struktury równoległej do ONZ, nadanie Trumpowi nieproporcjonalnych uprawnień i zaproszenie Rosji. Wielu europejskich sojuszników, w tym Norwegia, Szwecja i Francja, odmówiło udziału, podczas gdy inni, jak Włochy, powiedzieli, że na razie nie dołączą do projektu.
Mitsotakis powiedział, że USA powinny być zaangażowane w odbudowę Strefy Gazy, ale plan powinien dotyczyć "tylko Strefy Gazy" i "tylko przez ograniczony czas".
Do tej pory mniej niż 20 krajów przyłączyło się do inicjatywy podczas ceremonii podpisania w Davos w czwartek, znacznie mniej niż wcześniej oczekiwano. Jak twierdzili urzędnicy administracji Trumpa, pierwotnie miało to być około 35 krajów. Węgry i Bułgaria były jedynymi krajami europejskimi, które wzięły udział w Radzie.
Odnosząc się do obecnych napięć z USA w sprawie Grenlandii, Mitsotakis wyraził ulgę po tym, jak Trump nagle wycofał się ze swojej groźby przejęcia terytorium, wybierając zamiast tego długoterminowe porozumienie w sprawie bezpieczeństwa Arktyki, w którym pośredniczył sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
"Stosunki transatlantyckie stają się coraz bardziej skomplikowane i należy nimi zarządzać w inny sposób" - powiedział. - "UE musi bronić własnych interesów".