Publiczne oświadczenia Waszyngtonu, Brukseli i europejskich stolic po nalocie USA na Caracas ujawniły przepaść między obiema stronami Atlantyku.
Komisja Europejska określiła usunięcie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro jako "szansę na demokratyczną transformację", która powinna być prowadzona przez naród wenezuelski, a nie przez bezpośrednią następczynię Maduro, Delcy Rodríguez.
Stanowisko to stawia blok w sprzeczności z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem, który twierdził, że jest "odpowiedzialny" za Wenezuelę i chce "całkowitego dostępu" do cennych rezerw ropy naftowej w kraju po sobotniej interwencji wojskowej.
Trump wezwał również Rodríguez do spełnienia żądań USA lub zapłacenia "bardzo wysokiej ceny".
Po pierwszym oskarżeniu USA o nielegalną inwazję na Wenezuelę, Rodríguez złagodziła swoje stanowisko publiczne i wystosowała "zaproszenie" do Białego Domu do "współpracy nad programem współpracy, ukierunkowanym na wspólny rozwój".
W poniedziałek Komisja Europejska wykluczyła uznanie Rodríguez za prawowitą głowę państwa, wskazując na wybory prezydenckie w 2024 roku, w których przywódca opozycji Edmundo González wygrał z dużym marginesem, zgodnie z arkuszami wyników. Gonzáleza poparła María Corina Machado, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, którą Trump już odrzucił jako potencjalną następczynię.
Zarówno González, jak i Machado żyją obecnie na emigracji.
"Warto przypomnieć, że Nicolásowi Maduro brakowało legitymacji demokratycznie wybranego przywódcy, a zatem wydarzenia z weekendu dają szansę na demokratyczną transformację prowadzoną przez naród wenezuelski" - powiedziała w poniedziałek po południu Paula Pinho, główna rzeczniczka Komisji.
"Przypominamy również, w tym samym kontekście, o potrzebie przestrzegania prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych" - dodała.
W obliczu pytań dziennikarzy, Pinho odmówiła zajęcia stanowiska w sprawie legalności amerykańskiej interwencji, którą wielu obserwatorów prawnych i politycznych uznało za atak na suwerenność państwa. Zamiast tego podkreśliła "możliwość, aby ci, którzy zostali demokratycznie wybrani w Wenezueli, faktycznie kierowali krajem", co było wyraźnym odniesieniem do Gonzáleza i Machado.
"To oczywiście Wenezuelczycy powinni rządzić krajem, tak jak wszyscy ludzie na całym świecie" - powiedziała Pinho. "Gdziekolwiek i o jakimkolwiek kraju mówimy".
Wyciszone potępienie
Oświadczenie to odzwierciedla linię przyjętą przez większość przywódców UE, którzy skupili się na nielegalności rządów Maduro i demokratycznym potencjale, jaki reprezentuje jego usunięcie.
Jak dotąd najbardziej krytyczny wobec działań USA był hiszpański premier Pedro Sánchez, który potępił je jako naruszenie prawa międzynarodowego, które stanowi "niezwykle niebezpieczny precedens".
W poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że jego kraj nie pochwala "metody" wybranej przez Waszyngton w celu obalenia wenezuelskiego przywódcy.
"Francja popiera suwerenność ludu, a ta suwerenność ludu została wyrażona w 2024 roku" - powiedział, według rzecznika, Macron swojej radzie ministrów. - "Jeśli ma nastąpić transformacja, to zwycięzca z 2024 roku powinien odegrać główną rolę".
Publiczne oświadczenia europejskich stolic obnażyły przepaść między obiema stronami Atlantyku.
W następstwie operacji wojskowej Trump wielokrotnie powtarzał, że USA będą "rządzić" Wenezuelą i narzucać swoją wolę krajowi, nie zwracając uwagi na ewentualne demokratyczne przemiany. W sobotę Trump powiedział, że Machado nie ma niezbędnego "wsparcia" i szacunku ze strony narodu wenezuelskiego, aby zostać głową państwa.
"Washington Post" poinformował później, że przyjęcie przez Machado Pokojowej Nagrody Nobla zraziło Trumpa, który publicznie lobbował, aby samemu zdobyć tę nagrodę.
"Mamy do czynienia z ludźmi, którzy właśnie zostali zaprzysiężeni" - powiedział Trump dziennikarzom w drodze powrotnej z Florydy, odnosząc się do Delcy Rodríguez.
Zapytany o swoje oczekiwania wobec rządu Rodríguez, Trump dał jasno do zrozumienia, że jego głównym celem jest eksploatacja wenezuelskich rezerw ropy naftowej, największych na świecie.
"Potrzebujemy całkowitego dostępu" - powiedział. "Potrzebujemy dostępu do ropy naftowej i innych rzeczy w ich kraju, które pozwolą nam odbudować ich kraj".
Według sekretarza stanu Marco Rubio, amerykańska kontrola będzie sprawowana poprzez wojskową "kwarantannę" nad eksportem ropy naftowej z kraju, a nie poprzez działania lądowe.