Kandydaci i wspierające ich organizacje mają dwa tygodnie na zebranie niezbędnych podpisów poparcia.
W sobotę rozpoczęła się kampania przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 12 kwietnia. Można już rozklejać plakaty, kampania jest bezpłatna, a kandydaci zbierają formularze rekomendacji w lokalnych biurach wyborczych.
Poszczególni kandydaci muszą zebrać co najmniej 500 ważnych podpisów, aby znaleźć się na karcie do głosowania. Kandydaci muszą zostać zarejestrowani najpóźniej do 6 marca, a formularze nominacji muszą również zostać dostarczone do biur wyborczych do tego dnia. Daje to kandydatom i wspierającym ich partiom dwa tygodnie na zebranie podpisów.
Formacje polityczne i samorządy mniejszości narodowych miały możliwość zarejestrowania swoich kandydatur i zarejestrowania się jako organizacje nominujące w Krajowej Komisji Wyborczej od 3 lutego.
Zgodnie z ustawą o procedurach wyborczych, kampania wyborcza to każda działalność, która może wpłynąć lub próbować wpłynąć na wolę wyborców. Kampania oznacza plakaty, bezpośrednie akwizycje wyborców, reklamę polityczną oraz spotkania wyborcze.
Za kampanie wyborczą nie uznaje się jednak działań organów wyborczych, osobistej komunikacji między obywatelami jako osobami fizycznymi, a także działań Trybunału Konstytucyjnego, sądów, samorządów lokalnych i innych organów państwowych w ramach ich ustawowych obowiązków.
Zapowiada się ostra kampania
Badania opinii publicznej pokazują, że mamy do czynienia z prawdopodobnie najbardziej intensywnym okresem kampanii. Sondażownie zbliżone do rządu regularnie mierzą przewagę Fideszu, a na przykład Instytut Nézőpont podał tydzień temu, że partia rządząca uzyskałaby 46 procent, a TISZA 40 procent, gdyby wybory odbyły się teraz.
Z drugiej strony, niezależne sondaże wskazują na stabilną przewagę TISZY. Według sondażu przeprowadzonego przez 21 Research Centre dwa tygodnie temu, TISZA prowadzi nad Fideszem z przewagą 7 punktów procentowych wśród ogółu ludności, 10 punktów procentowych wśród tych, którzy mogą głosować i 16 punktów procentowych wśród tych, którzy są zdecydowanymi wyborcami. Nasz Kraj, Koalicja Demokratyczna i być może Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach wciąż mają szansę na wejście do parlamentu.
Bardzo trudno przewidzieć wynik
Wyniki badań opinii publicznej należy na razie obserwować z ostrożnością, nie tylko dlatego, że preferencje wyborcze mogą się znacznie zmienić w ciągu pozostałych 50 dni. Duże znaczenie ma również to, jak popularność partii przełoży się na głosy 12 kwietnia (tj. która partia będzie w stanie zmobilizować swoich wyborców) i jak głosy przełożą się na mandaty parlamentarne.
O tym ostatnim zadecyduje węgierski system wyborczy. W obecnym systemie eksperci twierdzą, że korzystny układ okręgów wyborczych daje Fideszowi 2-3 procent wyniku na liście, więc nawet w skrajnym przypadku Partia TISZA może uzyskać więcej głosów, ale Fidesz może zdobyć więcej miejsc w parlamencie i utworzyć rząd. Ponadto sondaże nie uwzględniają głosów spoza granic kraju, co niemal na pewno poprawi wynik obecnej partii rządzącej.
Kampania trwa, a zarówno Viktor Orbán, jak i Péter Magyar objeżdżają kraj
Kampania wyborcza głównych partii rozpoczęła się już na długo przed 50-dniowym okresem kampanii. Kandydaci Fideszu i popularni politycy pojawiają się na imprezach, János Lázár organizuje coraz więcej sesji informacyjnych Lázár, a premier Viktor Orbán wychodzi na scenę podczas weekendowego wiecu i pojawia się w niezapowiedzianych miejscach w ciągu tygodnia, zwykle przed ograniczoną publicznością i za zamkniętymi drzwiami. Wiece organizowane są przez Cyfrowe Kręgi Obywatelskie, inicjatywę Fideszu, i nazywane są wiecami antywojennymi. W sobotę premier pojawi się w Békéscsaba.
Przedwyborcza gorączka trwa również w TISZY. W poniedziałek Péter Magyar rozpoczął 55-dniowe tournée po kraju pod hasłem "Teraz albo nigdy", w ramach którego przewodniczący Partii TISZA będzie wygłaszał przemówienia w zapowiedzianych wcześniej, otwartych dla publiczności miejscach w całym kraju w nadchodzących tygodniach. W piątek ujawniono również, że będzie on liderem listy TISZY i kandydatem na premiera, po tym jak został jednogłośnie nominowany przez kierownictwo partii i 106 kandydatów na to stanowisko. Partia TISZA zorganizuje w sobotę inaugurację kampanii w Budapeszcie, a następnie w poniedziałek będzie kontynuować kampanię Pétera Magyara w Kaszaper, Mako i Szeged.
Wiele mylących informacji w internecie
Znacząca rola treści generowanych przez sztuczną inteligencję jest być może największą nowością tegorocznej kampanii w porównaniu z poprzednimi. W ostatnich miesiącach na prorządowych portalach społecznościowych i w reklamach internetowych pojawiło się wiele filmów wideo z udziałem sztucznej inteligencji. Głównym bohaterem filmów jest zazwyczaj Péter Magyar, a fabuła polega na tym, że opozycyjny polityk udowadnia jedno z twierdzeń wysuwanych na jego temat przez urzędników państwowych. Wiele plakatów na ulicach również opiera się na podobnej metodzie.
Wygenerowane komputerowo filmy pojawiają się czasami na stronie premiera na Facebooku i na oficjalnych platformach Fideszu. Kilka dni temu, na przykład, film opublikowany na stronie Fideszu na Facebooku, przedstawiający węgierską dziewczynkę płaczącą za swoim ojcem, który został postrzelony w głowę na froncie, wywołał ogromne poruszenie. Przesłanie filmu, który ma obecnie ponad pół miliona wyświetleń, jest takie, że każdy, kto nie głosuje na Fidesz, ryzykuje wojną.
Podobne treści są wykorzystywane nie tylko przez stronę rządową. Kilka dni temu na stronie Ellenszél, mediów zbliżonych do Koalicji Demokratycznej, na Facebooku rozpoczęła się kampania AI wspierająca jedną z głównych obietnic DK (pozbawienie praw wyborczych Węgrów mieszkających poza granicami kraju). Filmy, które mają setki tysięcy wyświetleń, pokazują Węgra spoza kraju, który deklaruje, że zagłosuje na Fidesz i że nie obchodzi go, co stanie się na Węgrzech, ponieważ tam nie mieszka - a następnie się śmieje.
Kampania, na którą zwrócił uwagę Political Capital, wywołała furorę w Internecie, z setkami tysięcy wyświetleń każdego filmu i nienawistnymi komentarzami sugerującymi, że wiele osób wierzyło, że oglądają prawdziwych ludzi. Co więcej, podczas oglądania na komputerze nie ma ostrzeżenia, że film jest sztucznie wyprodukowany, a nawet na smartfonie jest tylko mały napis ostrzegający, że tak jest. Spodziewamy się zobaczyć znacznie więcej takich fałszywych treści w Internecie podczas kampanii.