Wojna na Bliskim Wschodzie, drożejąca ropa, rosnące wydatki na zbrojenia i polityczna niestabilność – to wszystko zwiększa koszty pożyczania pieniędzy przez państwa. Problem dotyczy zarówno USA, jak i krajów Unii Europejskiej, w tym Polski.
Rosnące zadłużenie państw i coraz wyższe rentowności obligacji stają się jednym z ważniejszych problemów światowej gospodarki. Na sytuację wpływa kilka nakładających się czynników. Jednym z nich jest napięcie na Bliskim Wschodzie, w tym sytuacja w cieśninie Ormuz oraz działania jemeńskich rebeliantów Huti.
Niepewność dotycząca dostaw surowców przekłada się na ceny ropy, a te z kolei wpływają na oczekiwania inflacyjne i koszt finansowania państw, wskazuje Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan w rozmowie z Euronews na Europejskim Forum Nowych Idei.
Jak wskazuje rozmówca Euronews, korelacja między cenami ropy a rentownością obligacji jest obecnie wyraźna. Droższa energia zwiększa ryzyko utrzymywania się inflacji, co ogranicza przestrzeń do obniżania stóp procentowych. Państwa, które muszą pożyczać duże kwoty, między innymi na finansowanie zbrojeń, robią to więc na mniej korzystnych warunkach.
Nie jest to wyłącznie polski problem. Rosnące rentowności dotyczą również amerykańskich i europejskich papierów skarbowych. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja Francji, gdzie różnica między rentownością obligacji dziesięcioletnich a analogicznymi papierami niemieckimi gwałtownie wzrosła, osiągając poziomy niewidziane od około 20 lat.
Francja pod presją, Europa przed wyborami
Francuskie problemy z zadłużeniem i deficytem stają się ważnym testem dla stabilności całej Unii Europejskiej i strefy euro. Wzrost kosztów finansowania pokazuje, że inwestorzy coraz bardziej różnicują ocenę poszczególnych państw, a przynależność do wspólnej waluty nie eliminuje ryzyka związanego z kondycją finansów publicznych.
Sytuację komplikuje kalendarz polityczny. W przyszłym roku wybory odbędą się w ponad dziesięciu państwach Unii Europejskiej. Zadłużenie, deficyt budżetowy i sposób finansowania wydatków publicznych mogą stać się jednymi z głównych tematów kampanii.
Podobnie jest w Polsce, gdzie dyskusja o stanie finansów publicznych coraz mocniej wpływa na debatę polityczną. Zdaniem eksperta dodatkowym obciążeniem jest konflikt między premierem a prezydentem.
"Ta polska wojna między prezydentem a premierem przenosi się na to, jak postrzegana jest stabilność rządzenia w Polsce" – zauważa Zielonka.
W ocenie eksperta takie napięcia mogą wpływać na zagraniczny obraz Polski jako państwa zdolnego do prowadzenia stabilnej polityki gospodarczej i finansowej.
Rynek obligacji - czy Polsce grozi utrata wiarygodności?
Mimo rosnących kosztów zadłużenia ekspert nie uważa, by Polska miała obecnie problem ze znalezieniem nabywców obligacji. Popyt na krajowe papiery skarbowe pozostaje wysoki i przewyższa potrzeby pożyczkowe Ministerstwa Finansów.
Jak wynika z przywołanych przez niego danych, już w sierpniu państwo pożyczyło około 90 proc. kwoty, którą planowało pozyskać w całym roku. To oznacza, że rynek nadal jest gotowy finansować polski dług.
"To nie jest tak, że Polska może przestać być wiarygodna. Jeśli spojrzymy na popyt na obligacje, jest on bardzo wysoki i przewyższa to, co tak naprawdę Ministerstwo Finansów chciałoby pożyczyć" – podkreśla ekspert.
Zwraca też uwagę, że agencje ratingowe nie zdecydowały się na obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Polski, mimo rekordowo wysokiego deficytu. Wyjątkiem jest Moody’s, którego ostatnia korekta ratingu – według rozmówcy – była w dużej mierze dostosowaniem oceny do poziomu przyjętego wcześniej przez inne agencje. Negatywna perspektywa ratingowa jest jednak sygnałem, że kondycja finansów publicznych budzi coraz większe zastrzeżenia.
Wysokie rentowności polskich obligacji wynikają z kilku czynników. Po pierwsze, inwestorzy uwzględniają oczekiwany poziom krajowych stóp procentowych, które nadal są wyższe niż w strefie euro. Po drugie, w cenie polskiego długu znajduje się premia za ryzyko geopolityczne, związane z bliskością wojny. Znaczenie ma także niepewność dotycząca przyszłego kursu złotego.
To sprawia, że Polska musi płacić za finansowanie więcej niż wiele państw strefy euro. Własna waluta i bank centralny dają jednak narzędzia do reagowania na kryzys, których nie mają poszczególne kraje należące do wspólnej unii walutowej. Polska może prowadzić niezależną politykę pieniężną, a Rada Polityki Pieniężnej ma możliwość dostosowywania stóp procentowych do sytuacji gospodarczej.