Śledź nas
Reklama

Dr Sławomir Dudek o klinczu politycznym: "Polska jest w pułapce populizmu"

Ładowanie wideo
Dr Sławomir Dudek, ekonomista SGH
Dr Sławomir Dudek, ekonomista SGH -  Prawo autorskie  Paweł Głogowski
Prawo autorskie Paweł Głogowski
Przez Jan Bolanowski
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Polska pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej, ale coraz większą część tego wzrostu finansuje zadłużeniem. – "Jedziemy na sterydach, a tym anabolikiem są finanse publiczne" – ostrzega ekonomista dr Sławomir Dudek.

Ostatnie trzy dekady były dla polskiej gospodarki okresem bezprecedensowego sukcesu. Polska awansowała do grona 20 największych gospodarek świata, a pod względem PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej zbliża się do najbardziej rozwiniętych państw. Jednak zdaniem Sławomira Dudka ten sukces może zostać zagrożony przez narastającą nierównowagę finansów publicznych.

REKLAMA
REKLAMA

– "Wzrost w ostatnich latach jest duży, ale jedziemy na sterydach, na anabolikach. I tym anabolikiem są finanse publiczne, bo nie ma co ukrywać, że mamy bardzo wysokie deficyty" – powiedział Dudek w rozmowie z Euronews podczas Europejskiego Forum Nowych Idei.

Ekspert przypomniał, że w ubiegłym roku deficyt sektora finansów publicznych przekroczył 7,3 proc. PKB. Rząd zakłada utrzymanie go powyżej 7 proc. także w kolejnych latach. Oznacza to kilka lat z rzędu bardzo wysokiego deficytu, który nie może być trwałym sposobem finansowania rozwoju.

Nie oznacza to, że Polsce grozi natychmiastowy kryzys. Problem polega na tym, że wzrost gospodarczy w coraz większym stopniu opiera się na zadłużeniu, a konieczne reformy są odkładane. Agencje ratingowe wysyłają już sygnały ostrzegawcze, a inwestorzy, którzy kupują polskie obligacje, oczekują za to wyższego wynagrodzenia.

– "Największe zagrożenie w najbliższym czasie jest takie, że odkładamy konieczne reformy, naprawę finansów na lata. I to może wymusić gwałtowne dostosowanie, które wpłynie na wzrost gospodarczy" – przestrzega ekspert.

Polska nie może powtórzyć błędów krajów bałtyckich

Ekonomista porównuje obecną sytuację Polski do maratonu. Przez trzy dekady kraj rozwijał się w stosunkowo równym tempie, unikając części błędów popełnianych przez inne państwa regionu. Jako przykład wskazuje kraje bałtyckie, które po transformacji gospodarczej rozwijały się szybciej od Polski, ale ich model wzrostu okazał się bardziej podatny na wstrząsy.

– "Rozwój gospodarczy to jest jak maraton. Nie można z całą prędkością wystartować na początku, bo się spuchnie i wygrają ci, co biegną równym tempem" – tłumaczy ekonomista.

Dziś Polska znajduje się w czołówce europejskiej pod względem tempa rozwoju, ale właśnie dlatego powinna zadbać o stabilność finansów. Zdaniem eksperta nie można zakładać, że wysoki deficyt będzie bezkosztowym sposobem na utrzymanie wzrostu.

Polska w pułapce populizmu

Zapytany o to, czy obecny rząd Donalda Tuska naprawił błędy poprzedników z PiS w polityce fiskalnej, ekonomista wskazuje na szerszy problem całej sceny politycznej. Jego zdaniem Polska znalazła się w „pułapce populizmu”, w której kolejne ugrupowania konkurują obietnicami zwiększania wydatków, nie przedstawiając jednocześnie trwałych źródeł ich finansowania.

– "Społeczeństwo w tej chwili oczekuje od państwa, że państwo rozwiąże każdy problem. Każdy kataklizm, każdy kryzys. A to tak nie jest. Państwo nie ma swoich pieniędzy" – podkreśla.

W jego ocenie poprzedni rząd rozpędził spiralę zadłużenia, a obecna ekipa, zamiast ją wyhamować, dołożyła kolejne zobowiązania. Szczególnie problematyczne okazało się finansowanie transferów społecznych, których kosztów nie zabezpieczono w sposób trwały.

Odpowiedzialność za tę sytuację – jak zaznacza – nie spoczywa jednak wyłącznie na jednej partii. Za najdroższymi programami społecznymi głosowała bowiem zarówno poprzednia większość, jak i ówczesna opozycja.

Ekonomista dostrzega jednocześnie pewne pozytywne zmiany. Po latach zaczęto publikować plany finansowe funduszy działających przy Banku Gospodarstwa Krajowego, które stanowią część pozabudżetowego systemu wydatków państwa. Nie zostały one formalnie włączone do budżetu, ale większa jawność jest krokiem w dobrą stronę.

Pozytywnie ocenia również przedstawianie niektórych propozycji podatkowych w pakietach pokazujących, skąd mają pochodzić pieniądze na nowe wydatki. Przykładem jest propozycja podniesienia progu podatkowego, której koszt miałby zostać zrównoważony między innymi wyższymi obciążeniami dla dużych firm lub ograniczeniem wybranych preferencji podatkowych.

– "Obywatel dostaje komunikat, że jest coś za coś. Gdyby ta zasada była stosowana przy wprowadzaniu transferów 500 plus, 800 plus, trzynastej i czternastej emerytury, bylibyśmy w innej sytuacji fiskalnej" – ocenił.

Polska płaci coraz więcej za obsługę długu

Wysokie zadłużenie nie musi automatycznie oznaczać kryzysu. Ekonomista zwraca jednak uwagę, że porównywanie Polski z Francją, Włochami czy Japonią może prowadzić do błędnych wniosków. Państwa te mają inną pozycję gospodarczą, instytucjonalną i finansową, a część z nich korzysta z niższych kosztów finansowania.

Przykładem jest Grecja, której dług publiczny wynosi około 140 proc. PKB. Mimo to rentowność jej obligacji jest niższa niż polskich, między innymi dzięki przynależności do strefy euro.

Tymczasem koszty obsługi polskiego długu rosną. Według przywołanych przez eksperta prognoz rządowych w 2030 r. mają sięgnąć około 3,6 proc. PKB, czyli około 180 mld zł. Jeszcze niedawno pozostawały poniżej 1 proc. PKB.

Rosnące wydatki na odsetki oznaczają mniej pieniędzy na inne zadania państwa. Już dziś, mimo wysokiego poziomu zadłużenia, system ochrony zdrowia zmaga się z niedoborem środków, a wynagrodzenia w sferze budżetowej nie nadążają za płacami rynkowymi.

Ekspert przestrzega również przed powoływaniem się na przykład Japonii, która od lat utrzymuje bardzo wysoki dług publiczny, ale mierzy się ze stagnacją gospodarczą. Włochy od dwóch dekad mają problemy z niskim wzrostem, a Francja przy zadłużeniu przekraczającym 100 proc. PKB doświadcza poważnych napięć politycznych i społecznych.

– "Pytanie, czy chcemy czekać, aż dojdzie do tego, co we Francji, że protesty palą opony, a rząd nie jest w stanie już w żadną stronę pójść" – pyta ekonomista.

Wydajemy jak państwo dobrobytu, ale usługi publiczne zawodzą

Jednym z najważniejszych problemów polskich finansów jest – zdaniem naszego rozmówcy – nie tylko poziom długu, ale przede wszystkim skala wydatków publicznych w relacji do dochodów.

Łączne wydatki sektora finansów publicznych, obejmujące między innymi transfery społeczne, obronność, edukację, ochronę zdrowia i administrację, wynoszą obecnie około 51 proc. PKB. To szósty najwyższy wynik w Unii Europejskiej. Dochody państwa z podatków, składek i innych danin sięgają natomiast około 44 proc. PKB.

Polska wydaje więc na państwo proporcjonalnie więcej niż wiele krajów kojarzonych z rozbudowanym modelem usług publicznych. Według ekonomisty poziom wydatków przekroczył już między innymi ten notowany w Niemczech i Szwecji. Nie przekłada się to jednak na równie wysoką jakość usług publicznych ani na zadowolenie obywateli.

– "Mamy szwedzkie wydatki, a społeczeństwo jest niezadowolone z usług publicznych. Przecież to wszystko powinno być mlekiem i miodem płynące. Szkoły publiczne powinny działać jak torpeda, usługi zdrowotne i wszystkie inne usługi" – zauważył Dudek.

W jego ocenie Polska stoi przed wyborem: albo społeczeństwo zaakceptuje wyższe podatki, które pozwolą utrzymać rozbudowany model państwa, albo konieczne będzie ograniczenie części transferów i wprowadzenie współpłacenia za niektóre usługi publiczne.

– "Musimy naprawić finanse publiczne, żeby właśnie nie stracić tej szansy dogonienia, przegonienia kolejnych krajów i rozwijać się dalej w szybkim tempie – podsumowuje ekonomista".

Video editor • Pawel Glogowski

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Polska wśród najbardziej egalitarnych krajów UE. Statystyki mogą jednak ukrywać skalę nierówności

Ważny ruch w sprawie Polski i G20. Tusk ujawnił szczegóły

Polska gospodarczym liderem UE. Ekonomista wskazuje jednak na poważne zagrożenie