Śledź nas
Reklama

Europejski program kosmiczny. Samodzielność w kosmosie zaczyna się od rakiet

Dwa satelity, jedna rakieta: FLEX i Sentinel-3C wystartowały z Gujany Francuskiej na pokładzie Vega-C.
Dwa satelity, jedna rakieta: FLEX i Sentinel-3C wystartowały razem na rakiecie Vega-C z Gujany Francuskiej. -  Prawo autorskie  ESA–M. Pédoussaut
Prawo autorskie ESA–M. Pédoussaut
Przez Maja Kunert
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Zakłócenia pracy satelitów, zatłoczona orbita, a Europa chce uniezależnić się od amerykańskich statków kosmicznych. Doradca ESA Kai-Uwe Schrogl wyjaśnia prawo kosmiczne, jego luki i powody optymizmu przed szczytem w Rzymie 15 grudnia.

Krótko po godzinie trzeciej nad ranem czasu niemieckiego, 15 września, z Gujany Francuskiej wystartowała rakieta Vega‑C. Wynosi na orbitę dwa satelity. Sentinel‑3C obserwuje w ramach unijnego programu kosmicznego Copernicus morza, lądy, lód i atmosferę. FLEX (Fluorescence Explorer) to misja obserwacji Ziemi Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) ima wychwytywać subtelne promieniowanie, które rośliny emitują podczas fotosyntezy. Dzięki temu można ocenić kondycję światowej roślinności. To takie oblicze kosmonautyki, jakie Europa lubi pokazywać: cywilne, naukowe, pożyteczne.

REKLAMA
REKLAMA

Ta sama infrastruktura stała się jednak poważnym ryzykiem dla bezpieczeństwa. Satelity są zakłócane, oślepiane, a może nawet celowo niszczone. Kai‑Uwe Schrogl śledzi te procesy od ponad trzech dekad i opracowuje środki, które mają im przeciwdziałać.

Jest specjalnym doradcą ds. politycznych w Europejskiej Agencji Kosmicznej, ESA, z siedzibą główną w Paryżu. „Musimy wykorzystywać przestrzeń kosmiczną nie tylko do celów cywilnych i wojskowych, lecz także chronić nasze działania w kosmosie” – mówi w rozmowie z Euronews. To jego zdaniem zupełnie nowy charakter sytuacji na orbitach.

Satelita obserwacji Ziemi FLEX Europejskiej Agencji Kosmicznej i satelita programu Copernicus Sentinel‑3C zostały wyniesione razem na pokładzie rakiety Vega‑C z europejskiego kosmodromu.
Satelita obserwacji Ziemi FLEX Europejskiej Agencji Kosmicznej i satelita programu Copernicus Sentinel‑3C zostały wyniesione razem na pokładzie rakiety Vega‑C z europejskiego kosmodromu. ESA - S. Corvaja

Schrogl jest politologiem i profesorem honorowym Uniwersytetu w Tybindze. Kierował European Space Policy Institute w Wiedniu, a do 2019 roku był dyrektorem ds. strategii w ESA. W latach 2014–2016 stał na czele Podkomitetu Prawnego Komitetu ONZ ds. Pokojowego Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej, najważniejszego gremium zajmującego się prawem kosmicznym. W latach 2016–2025 był prezesem International Institute of Space Law (IISL).

Traktat kosmiczny z 1967 roku już nie wystarcza

Podstawą jest traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku. Stanowi on, że państwa nie mogą zawłaszczać przestrzeni kosmicznej ani ciał niebieskich. „Praktycznie wszystkie państwa prowadzące działalność kosmiczną podpisały go i ratyfikowały” – mówi Schrogl. Kluczowe są też swoboda korzystania z kosmosu, odpowiedzialność państw za własne działania oraz wzajemne uwzględnianie interesów innych.

Ilustracja: Z pomocą nowatorskiej technologii „Fluorescence Explorer” (FLEX) ma dostarczyć danych o kondycji roślin na całym świecie.
Ilustracja: Z pomocą nowatorskiej technologii „Fluorescence Explorer” (FLEX) ma dostarczyć danych o kondycji roślin na całym świecie. ESA - P. Carril

To jednak już nie wystarcza – uważa Schrogl. „Potrzebujemy dodatkowo precyzyjnych zasad regulujących zachowanie uczestników”. Chodzi mu o zarządzanie ruchem w kosmosie, coś w rodzaju kontroli lotów dla orbit okołoziemskich. Należałoby ustalić, jakie dane operatorzy muszą udostępniać, kto ma pierwszeństwo oraz w jaki sposób i z jakim wyprzedzeniem trzeba zgłaszać manewry.

Organizacja Narodów Zjednoczonych zajmuje się tym od 2016 roku, kiedy z jego inicjatywy punkt trafił na porządek obrad. Postępy spowalnia jednak geopolityka. Schrogl widzi blokady po stronie wielkich mocarstw. Mimo to jest przekonany: „Im więcej ruchu w kosmosie, tym pilniejsza staje się rozmowa przy jednym stole we własnym, wspólnym interesie”.

Prof. dr Kai‑Uwe Schrogl jest specjalnym doradcą ds. politycznych w Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Prof. dr Kai‑Uwe Schrogl jest specjalnym doradcą ds. politycznych w Europejskiej Agencji Kosmicznej. ESA

Między cywilną a wojskową astronautyką

„Technologie kosmiczne od początku mają z natury podwójne zastosowanie” – mówi Schrogl. Termin „dual use” oznacza, że ta sama technika, na przykład satelity, rakiety czy sygnały nawigacyjne, może służyć zarówno celom pokojowym, jak i wojskowym.

Satelity pomagają w prognozowaniu pogody, ale są też narzędziem dla armii. Granica między tymi rolami coraz bardziej się zaciera. Podczas konferencji kosmicznej we Frankfurcie przedstawiciel Komisji Europejskiej ostrzegał – jak relacjonuje Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) – że sztuczna inteligencja ułatwia również podmiotom niepaństwowym przeprowadzanie ataków, na przykład poprzez szeroko zakrojone zakłócanie sygnału GPS.

Niemcy stawiają między innymi na zbrojenia w kosmosie. Minister obrony Boris Pistorius zapowiedział we wrześniu 2025 roku, że do 2030 roku przeznaczy łącznie 35 mld euro na projekty kosmiczne i architekturę bezpieczeństwa w przestrzeni kosmicznej. O podziale tych środków zdecyduje wyłącznie niemiecki rząd federalny – podkreśla Schrogl.

Wizualizacja lotu Ariane 5 o oznaczeniu VA240 z czterema satelitami systemu Galileo na pokładzie.
Wizualizacja lotu Ariane 5 o oznaczeniu VA240 z czterema satelitami systemu Galileo na pokładzie. ESA - P. Carril

„Nie jesteśmy wojskową agencją zakupową i nie będziemy opracowywać ani produkować broni”. Można jednak wspólnie rozwijać zastosowania i technologie przeznaczone do celów bezpieczeństwa. W tym zakresie ESA ma już od ponad 15 lat porozumienie o współpracy z Europejską Agencją Obrony.

Gdy mowa o systemie wczesnego ostrzegania przed startami rakiet, Schrogl studzi oczekiwania. „O prawdziwej tarczy moglibyśmy mówić dopiero wtedy, gdybyśmy mieli możliwość zestrzeliwania wystrzelonych rakiet. Na razie w kosmosie i z kosmosu chodzi tu przede wszystkim o detekcję”. Technologia wykrywania i śledzenia jest w dużej mierze dostępna. Otwarte pozostaje głównie to, jak Europa ją zorganizuje: zdolności wojskowe są dotąd w rękach poszczególnych państw. Najważniejszym wspólnym europejskim elementem jest jak dotąd chroniony serwis Galileo PRS.

„Public Regulated Service” to zaszyfrowany sygnał nawigacyjny, który mogą odbierać wyłącznie użytkownicy upoważnieni przez państwo i który – jak podaje niemieckie ministerstwo badań – jest szczególnie dobrze chroniony przed zakłócaniem i fałszowaniem. Ma służyć nie tylko wojsku, lecz także służbom ratunkowym, ochronie ludności i funkcjonowaniu infrastruktury krytycznej, dlatego rząd federalny wspiera technologie zapewniające samodzielny niemiecki dostęp (źródło w Niemiecki) do tego sygnału.

System, na którym opiera się ten serwis, jest obecnie rozbudowywany. Na zlecenie Unii Europejskiej ESA rozszerzyła istniejące kontrakty z firmami Thales Alenia Space we Włoszech i Airbusem w Niemczech o cztery kolejne satelity drugiej generacji Galileo, po dwa na każdego producenta. Nowa flota będzie liczyć łącznie 16 satelitów i dzięki technice cyfrowej ma zapewnić odporniejsze sygnały pozycyjne i czasowe. Pierwszy start zaplanowano na 2028 rok. Te satelity uzupełnią 38 jednostek pierwszej generacji, z których wszystkie, poza czterema, są już na orbitach.

Minister obrony Boris Pistorius chce zbroić Niemcy w kosmosie: jeszcze w 2026 roku mają zostać podpisane kontrakty na własne satelity do rozpoznania i nadzoru.
Minister obrony Boris Pistorius chce zbroić Niemcy w kosmosie: jeszcze w 2026 roku mają zostać podpisane kontrakty na własne satelity do rozpoznania i nadzoru. Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved

Reguły gry w kosmosie jako przewaga

Schrogl odpiera zarzut nadmiernej regulacji. EU Space Act oznaczałby wprawdzie więcej biurokracji. „Ale każdy rozsądny człowiek powie, że potrzebujemy zasad, by odpowiedzialnie obchodzić się z kosmicznymi śmieciami”. Liczenie na to, że prywatni operatorzy za 20 lat zmienią podejście z czystego interesu własnego, nie jest jego zdaniem rozwiązaniem.

Projekt Komisji Europejskiej z czerwca 2025 roku opiera się na trzech filarach. Chodzi o lepsze śledzenie obiektów w kosmosie i unikanie powstawania nowych śmieci, o wzmocnienie ochrony satelitów i stacji naziemnych przed cyberatakami oraz o zobowiązanie operatorów do wyliczania i ograniczania środowiskowych skutków ich misji. Schrogl widzi w tym wręcz przewagę konkurencyjną i mówi o tzw. efekcie brukselskim: europejskie standardy mogą stać się punktem odniesienia, bo także podmioty z państw trzecich muszą je spełnić, jeśli chcą świadczyć usługi w Europie.

Niemcy dopiero teraz pracują – jak mówi Schrogl – nad własną ustawą o przestrzeni kosmicznej, podczas gdy połowa państw UE już ją ma. W praktyce, jak ostatnio wyliczyła jedna z kancelarii gospodarczych, chodzi o 13 z 27 członków Unii. W Berlinie projekt utknął na etapie uzgodnień międzyresortowych; przewiduje, że Bundeswehra mogłaby w razie obrony państwa, w ściśle określonych warunkach, w pierwszej kolejności zamawiać usługi u prywatnych firm kosmicznych. „To rozwiązanie się teraz pojawi – i bardzo dobrze” – ocenia Schrogl.

W marcu 2025 roku z kosmodromu Andøya w Norwegii wystartowała opracowana przez Isar Aerospace europejska komercyjna rakieta "Spectrum" i leciała przez 30 sekund.
W marcu 2025 roku z kosmodromu Andøya w Norwegii wystartowała opracowana przez Isar Aerospace europejska komercyjna rakieta "Spectrum" i leciała przez 30 sekund. Isar Aerospace/NASA Spaceflight–B. Kenniston

Europa chce samodzielnie latać w kosmos

Samodzielność w kosmosie zaczyna się od rakiet. Ariane 6 i Vega‑C są filarami europejskiego dostępu do przestrzeni kosmicznej, a na rynek wchodzą młode firmy. Isar Aerospace podczas drugiego lotu swojej rakiety Spectrum z norweskiego Andøya 5 września osiągnęła orbitę. Przy pierwszej próbie w marcu 2025 roku rakieta przestała działać po około 30 sekundach. Rocket Factory Augsburg przygotowuje z terytorium Szkocji pierwszy lot swojego pojazdu RFA One, który opóźnił się po problemach technicznych w sierpniu.

W przypadku lotów załogowych tej niezależności na razie brakuje. Z powodu napięć politycznych z Rosją i Chinami astronauci ESA mogą obecnie startować tylko na pokładzie amerykańskich statków kosmicznych. Nawet ta możliwość może jednak wkrótce zniknąć: dyrektor generalny ESA Josef Aschbacher powiedział w programie Euronews „The Big Question”, że SpaceX prawdopodobnie wycofa swój system Crew Dragon około 2029 roku.

Francuska astronautka ESA Sophie Adenot po 237 dniach spędzonych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wróciła do Europy, lądując w Kolonii.
Francuska astronautka ESA Sophie Adenot po 237 dniach spędzonych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wróciła do Europy, lądując w Kolonii. ESA – S. Corvaja

Droga w kosmos wciąż wiedzie przez Florydę

Jak silne są te powiązania, pokazuje przykład Francuzki Sophie Adenot. W lutym poleciała na Międzynarodową Stację Kosmiczną w kapsule Dragon, startując z Florydy, a po 237 dniach – najdłuższej misji w historii Europejczyków – wróciła 8 października. Podczas pobytu wykonała trzy spacery kosmiczne, jako pierwsza Francuzka w historii. Po wodowaniu w Oceanie Spokojnym 10 października dotarła do Kolonii, gdzie ESA prowadzi swoje centrum astronautów.

Schrogl jest przekonany, że Europa potrafi tę lukę wypełnić. Poza lotami załogowymi Europejczycy obejmują już całe spektrum aktywności kosmicznej. „Wszystkie wcześniejsze luki zamknęliśmy”. Jak podkreśla, zamówiony przez ESA około trzy lata temu raport ekspercki wyjaśnił państwom członkowskim, dlaczego także tę lukę warto zlikwidować. „Od tego czasu coś się ruszyło”.

Aschbacher oszacował już, ile mogłoby to kosztować. Własny system w ciągu dziesięciu lat pochłonąłby ok. 10 mld euro, a zakup usług od innych dostawców – ok. 5 mld. Na razie jednak nic nie zostało zatwierdzone. Pierwszym elementem ma być transport towarów: we wrześniu ESA przyznała firmie The Exploration Company kontrakt o wartości 760 mln euro (źródło w Niemiecki) na kapsułę Nyx. Z tej kwoty 310 mln euro przewidziano na misję demonstracyjną na ISS, a 450 mln euro na dwa kolejne loty towarowe wciąż pozostaje warunkowe.

Kapsuła towarowa Nyx ma dostarczać ładunek na ISS i bezpiecznie sprowadzać go z powrotem na Ziemię.
Kapsuła towarowa Nyx ma dostarczać ładunek na ISS i bezpiecznie sprowadzać go z powrotem na Ziemię. © 2024 The Exploration Company GmbH

15 grudnia państwa członkowskie ESA będą w Rzymie dyskutować o tych planach. Właściwe decyzje programowe i finansowe mają zapaść na konferencji ministerialnej CM28. Dla Schrogla pytanie, czy Europę stać na własne loty załogowe, nie dotyczy pieniędzy: „Na wszystko można znaleźć środki. To kwestia ustalenia priorytetów”. W odniesieniu do rozmów w Rzymie wyraża optymizm: „Jestem wyjątkowo dobrej myśli, że w grudniu państwa członkowskie wyślą pozytywny sygnał”.

Za siłę napędową uznaje przy tym Niemcy. Kraj ten wysunął się na czoło płatników i pilnuje, by projekty przynosiły europejskie korzyści wszystkim państwom członkowskim. Większa samodzielność nie oznacza izolacji – podkreśla również Aschbacher. Europa ma pozostać silnym partnerem dla innych krajów.

Do kogo należy Księżyc?

Na Księżycu ESA planuje stację serwisową OASIS. Ma dostarczać eksperymentom energię i łączność danych oraz umożliwiać przetrwanie niemal 15‑dniowej księżycowej nocy. Koncepcja jest na razie na etapie studiów. Schrogl liczy na to, że europejska stacja księżycowa powstanie wspólnie, przy udziale wszystkich europejskich podmiotów. „Najpiękniejszym rozwiązaniem byłaby globalna stacja na Księżycu, ale dziś to raczej pobożne życzenie”.

Załoga misji Artemis II odwiedziła zespół ESA odpowiedzialny za moduł serwisowy Orion. Europa planuje własne lądowniki i stacje na Księżycu.
Załoga misji Artemis II odwiedziła zespół ESA odpowiedzialny za moduł serwisowy Orion. Europa planuje własne lądowniki i stacje na Księżycu. ESA - Ph. Servent

Dla Schrogla przestrzeń kosmiczna jest globalnym dobrem wspólnym – podobnie jak Antarktyda, pełne morze czy dno oceaniczne. „Społeczność międzynarodowa zdołała w kosmosie uniknąć natychmiastowego podziału każdego skrawka terytorium i każdego zasobu na własność”. Zdecydowanie odrzuca plany nadawania Księżycowi statusu terytorium państwowego lub prywatnej własności.

Na koniec wraca myślami na Ziemię i tłumaczy w ten sposób swoją wieloletnią fascynację kosmosem: „Powinniśmy znacznie częściej stosować ideę dóbr wspólnych także na naszej planecie. Mamy na przykład problem z gospodarowaniem wodą: wszystko staje się własnością i jest komercjalizowane. Trzeba to odwrócić. Z tego, jak przez 60 lat postępowaliśmy z przestrzenią kosmiczną, można wyciągnąć wnioski. To mnie napędza”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Kosmos: odliczanie do pierwszej greckiej misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną

Czy przyszłość centrów danych AI jest w kosmosie? Google to sprawdza

Dlaczego astronauci mają zaparcia w kosmosie? Nowe wskazówki z badań krwi