Konflikt o Trybunał Konstytucyjny jest jednym z najpoważniejszych i najdłuższych sporów ustrojowych we współczesnej Polsce. Żeby zrozumieć tło aktualnych wydarzeń, należy cofnąć się o ponad dekadę - do 2015 r.
Spór o Trybunał Konstytucyjny w Polsce zaczął się od rywalizacji dwóch czołowych partii: PO i PiS o obsadę pięciu stanowisk sędziowskich pod koniec 2015 roku. Później doszły kolejne zmiany prawa, podważanie statusu sędziów, spór o niezależność instytucji i bojkotowanie jej orzeczeń.
Po zmianie władzy w 2023 roku koalicja Donalda Tuska próbowała odwrócić skutki reform PiS, ale w 2026 roku konflikt osiągnął nowy etap. Prezydent Karol Nawrocki odmówił przyjęcia ślubowania od części sędziów wybranych przez Sejm, a spór przeniósł się do samej siedziby Trybunału.
Żeby zrozumieć, dlaczego dziś dwie strony kwestionują wzajemnie swoją legitymację do podejmowania decyzji, trzeba prześledzić pięć kolejnych etapów tego konfliktu.
1. Rok 2015: pięciu sędziów, dwie konkurencyjne decyzje Sejmu
Początek kryzysu sięga czerwca 2015 roku. Kończąca wówczas swoją kadencję koalicja PO-PSL przyjęła nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Jej przepisy przejściowe umożliwiały Sejmowi VII kadencji wybór pięciu sędziów, których kadencje kończyły się w 2015 roku. Problem polegał na tym, że dwóch z nich miało rozpocząć urzędowanie już po wyborach parlamentarnych, a więc w czasie, gdy władzę przejmowała nowa większość.
8 października 2015 roku, na ostatnim posiedzeniu przed wyborami, Sejm wybrał pięciu kandydatów: Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego, Krzysztofa Ślebzaka, Bronisława Sitka i Andrzeja Sokalę. Prezydent Andrzej Duda nie odebrał od nich ślubowania.
Po wyborach parlamentarnych większość uzyskało PiS. Nowy Sejm uznał wybór poprzedników za pozbawiony mocy prawnej i 2 grudnia wybrał pięciu własnych kandydatów. Prezydent odebrał od nich ślubowanie.
3 grudnia Trybunał Konstytucyjny wydał jednak wyrok w sprawie K 34/15, który stał się kluczowy dla całego późniejszego sporu. Sędziowie uznali, że wybór trzech osób na miejsca zwalniane w listopadzie był zgodny z Konstytucją, natomiast wybór dwóch pozostałych – na miejsca zwalniane w grudniu – był niezgodny z ustawą zasadniczą.
Trybunał wskazał również, że prezydent ma obowiązek niezwłocznie przyjąć ślubowanie od prawidłowo wybranych sędziów. W praktyce oznaczało to, że trzy miejsca zostały już skutecznie obsadzone przez Sejm poprzedniej kadencji, a trzech kandydatów wybranych później przez PiS zajęło miejsca, które nie były wolne.
Właśnie stąd wzięło się określenie „sędziowie-dublerzy”, odnoszące się do Mariusza Muszyńskiego, Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego. PiS i jego przedstawiciele kwestionowali natomiast legalność wcześniejszego wyboru, argumentując, że poprzednia większość próbowała z wyprzedzeniem zagwarantować sobie wpływ na Trybunał również po utracie władzy.
Podsumowując w 2015 r. PO-PSL przekroczyło swoje uprawnienia, wybierając dwóch sędziów na miejsca zwalniane w kolejnej kadencji, co potwierdził TK. PiS poszło jednak dalej, kwestionując również trzy prawidłowe nominacje i obsadzając te miejsca własnymi kandydatami.
2. Lata 2016–2023: zmiana zasad działania TK i spór o jego niezależność
Po przejęciu władzy PiS rozpoczęło przebudowę Trybunału. Wprowadzono tzw. ustawy naprawcze, które zmieniały zasady rozpatrywania spraw, kolejność ich rozpoznawania i wymagania dotyczące liczby sędziów oraz większości potrzebnej do wydania orzeczenia.
W marcu 2016 roku Trybunał uznał pierwszą z tych ustaw za niekonstytucyjną (wyrok K 47/15). Rząd Beaty Szydło odmówił jednak publikacji orzeczenia, argumentując, że zostało wydane z naruszeniem nowych przepisów proceduralnych. W ten sposób powstał kolejny konflikt: czy Trybunał może kontrolować konstytucyjność przepisów, nie stosując zakwestionowanych przez siebie zasad, czy też musi najpierw przestrzegać obowiązującej ustawy?
Kolejnym etapem była zmiana kierownictwa instytucji. Po zakończeniu kadencji Andrzeja Rzeplińskiego w grudniu 2016 roku prezesem TK została Julia Przyłębska, powołana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Do orzekania dopuszczono trzech sędziów-dublerów.
Dla krytyków zmian oznaczało to podporządkowanie Trybunału większości rządzącej. PiS odpowiadało, że przywraca prawidłowe funkcjonowanie instytucji, która wcześniej została uwikłana w polityczny konflikt, a nowa większość ma prawo realizować reformy wymiaru sprawiedliwości.
W kolejnych latach spór rozszerzył się na relacje Polski z instytucjami europejskimi. Europejski Trybunał Praw Człowieka w 2021 roku uznał, że skład TK z udziałem Mariusza Muszyńskiego nie spełniał wymogu sądu ustanowionego ustawą. W tym samym roku polski Trybunał wydawał orzeczenia kwestionujące pierwszeństwo niektórych przepisów prawa unijnego w zakresie organizacji polskiego sądownictwa.
W latach 2022–2023 doszło również do konfliktu wewnątrz samego TK. Część sędziów kwestionowała dalsze kierowanie instytucją przez Julię Przyłębską, twierdząc, że upłynęła jej sześcioletnia kadencja prezesa. Przyłębska utrzymywała, że może sprawować tę funkcję do końca swojej dziewięcioletniej kadencji sędziowskiej.
3. Lata 2024–2025: próba naprawy Trybunału przez nową większość
Po wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku władzę przejęła koalicja KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. Przywrócenie praworządności i naprawa sądownictwa stały się jednymi z głównych zapowiadanych celów nowego rządu.
6 marca 2024 roku Sejm przyjął uchwałę dotyczącą usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego wokół TK. Uznał w niej, że trzy osoby wybrane na stanowiska sędziowskie w miejsce prawidłowo wybranych kandydatów z 2015 roku nie są sędziami Trybunału. Sejm zakwestionował również umocowanie Julii Przyłębskiej do kierowania instytucją.
Kolejnym krokiem były dwie ustawy reformujące TK, uchwalone we wrześniu 2024 roku. Zakładały m.in. zmiany w sposobie wyboru sędziów i funkcjonowaniu Trybunału. Prezydent Andrzej Duda skierował je jednak do kontroli konstytucyjnej, co zablokowało wejście reform w życie.
W grudniu 2024 roku Duda powołał na stanowisko prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, byłego prokuratora krajowego i bliskiego współpracownika Zbigniewa Ziobry.
Równolegle rząd ograniczył publikowanie orzeczeń Trybunału w Dzienniku Ustaw. Uzasadniał to wadliwym składem instytucji i koniecznością przeciwdziałania skutkom kryzysu konstytucyjnego. Władze TK uznawały takie działanie za bezprawne, podkreślając, że wyroki Trybunału są ostateczne i powszechnie obowiązujące.
Powstała sytuacja, w której dwa najważniejsze organy państwa nie uznawały wzajemnie swoich działań: rząd kwestionował prawidłowość obsady TK, a Trybunał podważał legalność działań podejmowanych przez większość parlamentarną.
4. Rok 2026: Nawrocki odmawia ślubowania czterem sędziom
Kolejna odsłona kryzysu rozpoczęła się w marcu 2026 roku, kiedy Sejm wybrał sześciu nowych sędziów TK na miejsca zwalniane w związku z upływem dziewięcioletnich kadencji poprzedników. Byli to Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski, Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda i Dariusz Szostek.
Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie od dwóch osób – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Od pozostałej czwórki odmówił jego przyjęcia. Kancelaria Prezydenta wskazywała na wątpliwości dotyczące procedury wyboru, w tym terminów zgłaszania kandydatów i zasady indywidualizacji wyboru sędziów. Podnosiła również, że prezydent nie musi automatycznie przyjmować ślubowania, jeśli istnieją wątpliwości prawne.
Rząd i większość sejmowa odpowiadały, że Konstytucja jednoznacznie przyznaje Sejmowi kompetencję do wyboru sędziów TK, a prezydent nie może uzurpować sobie prawa do weryfikowania i selekcjonowania kandydatów. Powoływano się także na wyrok TK z 2015 roku, zgodnie z którym prezydent ma obowiązek niezwłocznie odebrać ślubowanie od prawidłowo wybranej osoby.
9 kwietnia czworo pominiętych sędziów złożyło ślubowanie w Sejmie, w obecności notariusza. Dokumenty przekazano Kancelarii Prezydenta. Zwolennicy tego rozwiązania uznali, że w ten sposób sędziowie dopełnili obowiązku, którego wykonanie uniemożliwiła odmowa głowy państwa. Kancelaria Prezydenta i prezes TK Bogdan Święczkowski odrzucili taką interpretację, wskazując, że ustawa wymaga złożenia ślubowania wobec prezydenta, a nie jedynie skierowania do niego deklaracji.
Spór dodatkowo zaostrzył wyrok TK z 12 maja 2026 roku w sprawie K 3/26. Trybunał przyjął w nim, że prezydent nie ma obowiązku przyjmowania ślubowania od każdej osoby wybranej przez Sejm, a wymóg ślubowania „wobec prezydenta” oznacza jego fizyczną obecność. Rząd zakwestionował jednak to orzeczenie, wskazując, że w składzie orzekającym zasiadały osoby, których status sędziowski jest podważany.
W maju Europejski Trybunał Praw Człowieka zastosował natomiast środek tymczasowy w sprawie wniesionej przez czworo sędziów, zobowiązując polskie władze, by nie utrudniały im objęcia obowiązków. Komisja Wenecka w swojej opinii wskazała z kolei, że rola prezydenta przy ślubowaniu powinna mieć charakter ceremonialny, a odmowa lub zwłoka nie powinna blokować objęcia urzędu.
5. Październik 2026: konflikt przenosi się do siedziby Trybunału
W październiku spór wszedł w kolejną fazę. Do grona osób wybranych przez Sejm dołączył Maciej Berek, który również złożył ślubowanie w Sejmie, po tym jak nie otrzymał zaproszenia od prezydenta. Bogdan Święczkowski nie uznał jednak skuteczności ślubowań złożonych poza obecnością głowy państwa i nie dopuścił części nowych sędziów do orzekania.
30 października sędzia Anna Korwin-Piotrowska, powołując się na przepisy o organizacji Trybunału i odpowiednie stosowanie przepisów dotyczących przerwy w czynnościach służbowych sędziego, zarządziła miesięczną przerwę w wykonywaniu obowiązków przez prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Następnie przejęła kierowanie pracami TK.
Uzasadniała to koniecznością odblokowania funkcjonowania instytucji i przywrócenia możliwości działania wszystkim sędziom wybranym przez Sejm. Dotychczasowe kierownictwo uznało decyzję za bezprawną, argumentując, że nie istnieje podstawa prawna do odsunięcia prezesa TK w taki sposób, a sędziowie, którzy złożyli ślubowanie w Sejmie, nie mają statusu pełnoprawnych członków Trybunału.
W nocy do siedziby TK przybył prezydent Karol Nawrocki. Wcześniej siedmioro sędziów weszło do budynku w asyście funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Doszło do przepychanek, a prezydent określił wydarzenia jako siłowe przejęcie konstytucyjnego organu państwa. Zapowiedział pilne konsultacje z przedstawicielami sił parlamentarnych.
W sobotę Bogdan Święczkowski zapowiedział, że wraz z pozostałymi sędziami będzie próbował odzyskać kontrolę nad Trybunałem. Stwierdził, że Trybunał to przede wszystkim jego sędziowie, a nie budynek, który – jak twierdzi – został bezprawnie przejęty. Anna Korwin-Piotrowska zapowiedziała natomiast zwołanie Zgromadzenia Ogólnego sędziów na 3 listopada.
Trybunał Konstytucyjny. Co jest stawką konfliktu?
Spór o Trybunał Konstytucyjny nie sprowadza się już do tego, kto zajmuje piętnaście sędziowskich miejsc i kto kieruje instytucją. Dotyczy fundamentalnych zasad funkcjonowania państwa: podziału kompetencji między Sejmem i prezydentem, niezależności sądownictwa, skuteczności orzeczeń oraz granic możliwości naprawiania instytucji, których legalność została zakwestionowana.
W praktyce konsekwencje ponoszą również obywatele. Jeśli wyroki TK nie są publikowane, a organy państwa nie zgadzają się co do tego, czy orzeczenia są wiążące, powstaje niepewność prawna. Odpowiedź na pytanie, kto zasiada w Trybunale i czy jego orzeczenia są skuteczne, może wpływać na obowiązywanie przepisów dotyczących praw obywatelskich, podatków, gospodarki czy funkcjonowania instytucji publicznych.
Po ponad dziesięciu latach od pierwszego sporu Polska nadal nie wypracowała rozwiązania, które byłoby akceptowane przez wszystkie najważniejsze organy państwa. Kolejne zmiany większości parlamentarnej i prezydentów nie zakończyły kryzysu, lecz przyniosły nowe interpretacje prawa i kolejne wzajemne oskarżenia.