Premier rozważa przedterminowe wybory po odrzuceniu jego projektu ustawy mieszkaniowej i weekendowych protestach. Pierwszy możliwy termin to 29 listopada.
Premier Hiszpanii, Pedro Sánchez, w niedzielę kontynuuje rozmowy z ministrami i działaczami PSOE, zanim zdecyduje, czy rozpisać przedterminowe wybory parlamentarne, po tym jak Kongres Deputowanych odrzucił dwa dekrety z mocą ustawy dotyczące polityki mieszkaniowej, przygotowane przez rząd.
Jak podają źródła rządowe, cytowane przez „RTVE”, Sánchez rozpoczął roważać ten wariant po piątkowej porażce w parlamencie i zbiera opinie wewnątrz rządu oraz PSOE. W jego analizie uwzględniono także demonstracje i miasteczka namiotowe w obronie prawa do mieszkania, które odbyły się w różnych częściach Hiszpanii.
Decyzja wciąż nie zapadła. Część polityków socjalistycznych publicznie opowiada się za pójściem do urn. Sekretarz generalny PSE-EE, Eneko Andueza, stwierdził, że może to być „dobry moment, by zdecydowało społeczeństwo”, a lider PSOE w Kastylii i León, Carlos Martínez, mówił o „oknie możliwości”.
Taki scenariusz pojawił się po tym, jak Kongres Deputowanych w piątek odrzucił dwa dekrety przyjęte w tym samym tygodniu przez Radę Ministrów. Pierwszy uzyskał 172 głosy za i 178 przeciw, drugi 166 za i 184 przeciw. PP, Vox i Junts odegrały kluczową rolę, przesądzając o upadku projektów.
Wśród propozycji rządu znalazło się m.in. rozszerzenie ochrony przed eksmisją dla osób w trudnej sytuacji, regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego i wynajmu pojedynczych pokoi, zmiany podatkowe oraz większa stabilność wybranych umów najmu mieszkań przeznaczonych na stały pobyt – wynika z oficjalnych informacji Moncloy.
29 listopada: pierwszy możliwy termin
Jeśli Sánchez zdecyduje się natychmiast rozpisać wybory, pierwszym możliwym terminem byłaby niedziela 29 listopada. Aby ten kalendarz był realny, musiałby ogłosić decyzję już w poniedziałek, a dekret o rozwiązaniu Kortezów i zarządzeniu wyborów powinien zostać opublikowany we wtorek w dzienniku urzędowym „Boletín Oficial del Estado”.
Ordynacja wyborcza przewiduje, że w razie przedterminowego rozwiązania parlamentu głosowanie odbywa się 54 dni po ogłoszeniu wyborów. Sánchez ma w swoim kalendarzu inaugurację w poniedziałek Krajowego Kongresu Firm Rodzinnych w Madrycie, a w środę planuje podróż do Splitu w Chorwacji, by wziąć udział w szczycie MED9.
Alternatywą jest kontynuowanie obecnej kadencji i próba przywrócenia odrzuconych rozwiązań mieszkaniowych, co wymagałoby odbudowania przez rząd poparcia w Kongresie Deputowanych.
W różnych miastach Hiszpanii na ulice wyszły tysiące ludzi, domagając się działań wobec kryzysu dostępu do mieszkań, a organizujące protesty ruchy społeczne rozważają krok w stronę strajku generalnego.
Potencjalny wpływ tego niezadowolenia na wyniki wyborów nie jest jednak oczywisty. Ignacio Urquizu, socjolog, profesor Uniwersytetu Complutense i dyrektor generalny Metroscopii, wyjaśnił w piątek w audycji „La Brújula” w Onda Cero, że najnowsze dane jego instytutu pokazują wzrost poparcia dla Voxu, stabilne notowania Partii Ludowej oraz spadek sił lewicowych.
Zdaniem Urquizu protesty w obronie prawa do mieszkania nie przekładały się, przynajmniej dotąd, na większe poparcie dla lewicy.
W Partii Ludowej sekretarz generalny ugrupowania, Miguel Tellado zaapelował bezpośrednio do Sáncheza, by ogłosił wybory już w poniedziałek, twierdząc, że szef rządu „wciąż leży na kozetce” w La Moncloa.
Perspektywa wyborów pobudziła także pozostałe ugrupowania. Sumar zebrał w niedzielę swoich ministrów oraz przedstawicieli partii tworzących to porozumienie, by omówić sytuację i przygotować się na ewentualne głosowanie. Wicepremier Yolanda Díaz, przypomniała, że decyzja należy wyłącznie do Sáncheza.
Z kolei Podemos domaga się, aby rząd nadal przedstawiał kolejne projekty dotyczące mieszkalnictwa. Sekretarka generalna partii, Ione Belarra, podkreśliła, że obywatele oczekują „rozwiązań, a nie wyborów”.