Szept Cristiano Ronaldo przed decydującym karnym z Chorwacją, transmitowany na cały świat, wywołał globalną debatę. Modlitwa inspirowana arabskim czy stary portugalski rytuał wsparcia.
Ten głęboko osobisty moment maksymalnej koncentracji Cristiano Ronaldo uchwyciła kamera z bliska i pokazała na żywo miliardom widzów na całym świecie, na kilka sekund przed tym, jak piłkarz wykonał decydujący rzut karny w dramatycznym, piątkowym meczu Portugalii z Chorwacją zakończonym wynikiem 2:1.
To jednak jego szept do siebie wywołał na całym świecie gorącą dyskusję w mediach społecznościowych o to, co dokładnie powiedział.
Użytkownicy mediów społecznościowych w krajach arabskich zareagowali w piątek okrzykami radości, przekonani, że dwukrotnie wyszeptał „bismillah”.
Tymczasem w Portugalii kraj wstrzymał oddech na te długie sekundy, które w jednej chwili decydują, kto zostanie bohaterem, a kto antybohaterem. Tam spór toczy się między wersjami „vamos lá” („no dalej”) a „vais marcar” („strzelisz gola”).
„Bismillah”, czyli „W imię Boga”, to zwrot używany w krajach arabskich i w świecie muzułmańskim jako prośba o pomoc, wskazówkę lub błogosławieństwo przed podjęciem działania, w nadziei na pomyślny rezultat.
Cristiano Ronaldo dołączył do Saudi Professional League w 2022 roku, podpisując kontrakt z Al Nassr ku uciesze kibiców w całym świecie arabskim. To właśnie ten kluczowy moment szczególnie pobudził ich wyobraźnię: w mediach społecznościowych krążą nagrania, na których mężczyźni zastygają na chwilę przed ekranami, po czym wybuchają niedowierzaniem i radością, krzycząc, że „Ronaldo powiedział bismillah”.
Arabskie media w krajach Zatoki Perskiej i poza nimi także włączyły się w rozszyfrowywanie nagrania, ostrożnie – wręcz nieśmiało – eksponując na pierwszych stronach coś nieoczekiwanego, choć bardzo wyczekiwanego: że światowa gwiazda faktycznie mogła wyszeptać „bismillah” jako element swojej rutyny przed strzałem, co dla wielu byłoby sygnałem, że nadszedł moment, by CR7 postrzegać już nie tylko jako mistrza i kapitana Portugalii, lecz także legendę świata arabskiego.
Dyskusja nie mogła pozostać bez echa wśród zespołów Euronews w biurach w Dosze i Dubaju oraz w redakcji arabskiej. Ich analizy prowadzą do jednego wniosku: Cristiano Ronaldo rzeczywiście wyszeptał „bismillah”.
Nasi dziennikarze zwrócili też uwagę, że Ronaldo wielokrotnie mówił „bismillah” podczas gry w saudyjskiej lidze, by dodać sobie odwagi przed strzałem, i że być może po raz pierwszy ten intymny moment samomotywacji mistrza został pokazany na światowej antenie i stał się globalną sensacją.
W mediach społecznościowych jeden z użytkowników z Arabii Saudyjskiej komentował: „To wzruszające, jak Cristiano Ronaldo od czasu przyjazdu do Arabii Saudyjskiej czerpie inspirację z kultury islamu. A jeszcze mocniejsze jest to, że powtarzał zwrot (bismillah) w chwili pełnej koncentracji, żeby strzelić gola”.
Inny użytkownik z Pakistanu wyjaśniał, że „Ronaldo recytuje bismillah przed każdym rzutem karnym. W jednym z wywiadów powiedział: zawsze, gdy mówię bismillah, zdobywam bramkę”.
Gdy emocje w sieci narastały, kolejny użytkownik polemizował: „Ronaldo nie mówi bismillah, tylko ‘vais marcar’. De facto powtarza sobie: ‘zaraz strzelisz’. Jego akcent sprawia, że brzmi to jak ‘bais marcar’, co bardzo przypomina bismillah”.
Kapitan Portugalii, a zarazem Al Nassr, nie zabrał jeszcze głosu w tej sprawie. Skupił się na spotkaniu z portugalskimi kibicami zgromadzonymi po meczu przed hotelem reprezentacji, świętując z nimi awans do ćwierćfinału – w dużej mierze dzięki tej cichej chwili inspiracji, która przesądziła o wyniku i na raz uciszyła krytyków.