Prywatna inicjatywa ratunkowa oświadczyła, że wyposażyła wcześniej osieroconego wieloryba Timmy'ego w urządzenie śledzące. Obecnie istnieją wątpliwości co do tego, czy wszystko zadziałało zgodnie z planem. Ale czego możemy się nauczyć z historii osieroconego wieloryba?
Prywatna inicjatywa ratunkowa, która zorganizowała przetransportowałnie humbaka Timmy'ego na Morze Północne, początkowo była bardzo zadowolona. I do dziś ci, którzy również nazywają zwierzę "Nadzieją", świętują jego "uwolnienie". W mediach społecznościowych wiele osób, które życzyły sobie akcji ratunkowej, napisało, że nie obchodzi ich, gdzie jest teraz wieloryb, ponieważ jest wolny.
Jednak najwyraźniej nie jest jasne, jak naprawdę przebiegał koniec transportu i jak wieloryb, który ważył około 12 ton i najwyraźniej kilkakrotnie uderzał o ściany statku na wzburzonej wodzie, znalazł się na otwartym morzu. Czy zwierzę zostało ściągnięte ze statku za pomocą lin?
Czy wieloryb Timmy został po prostu wyrzucony?
Heiko Wenning pisze w gazecie "Taz": "Nie jest jasne, czy zwierzę pływało swobodnie - czy też zostało po prostu wyrzucone". W mediach społecznościowych pojawiły się również doniesienia, że załoga statku była szczęśliwa, że w końcu pozbyła się "drania".
Doktor Kirsten Tönnies, weterynarz z ramienia prywatnej inicjatywy, która nie mogła być obecna przy opuszczaniu statku przez wieloryba, skrytykowała załogę za wypuszczenie ssaka morskiego "całkowicie przedwcześnie". Plan zakładał wypuszczenie wieloryba dalej na zachód, na otwartym Morzu Północnym. Został on wypuszczony około 70 kilometrów na północ od Skagen w Danii - na ruchliwym szlaku żeglugowym.
Jak śledzić wieloryby w Internecie?
Wielu fanów wielorybów prawdopodobnie miało nadzieję, że będą mogli śledzić trasę Timmy'ego za pomocą urządzenia śledzącego po transmisji na żywo z akcji ratunkowej, na której uwolnienie nie zostało zarejestrowane. Jednak twierdzenie inicjatywy ratunkowej, że nadajnik dostarcza jedynie istotne dane, a nie pozycję zwierzęcia, jest kwestionowane przez specjalistów.
Eksperci z Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego wydają się być raczej pesymistyczni i uważają, że jest "wysoce prawdopodobne", że humbak nie żyje. W oświadczeniu muzeum wyjaśniono: "Ponieważ wieloryb był w skrajnie osłabionym stanie i wielokrotnie wyrzucał się na brzeg w krótkim czasie po poprzednich próbach ratunku, jest wysoce prawdopodobne, że nie miał wystarczającej siły, aby pływać w głębokiej wodzie przez długi czas i już nie żyje".
"Prawdziwe oznaki życiowe wymagałyby specjalnej technologii czujników" - wyjaśnia duński biolog morski Peter Madsen z Aarhus University, według "Bild". "Nie ma dostępnego na rynku nadajnika GPS, który mógłby dostarczyć informacji o parametrach życiowych wieloryba - każdy, kto tak twierdzi, nie mówi prawdy".
Ścieżkę różnych wielorybów można śledzić na stronie internetowej Hebridean Whale & Dolphin Trust. U wybrzeży Islandii zaobserwowano kilka humbaków. Jednak Timmy nie mógł zawędrować tak daleko na północ od weekendu.
Naukowacy nie zostali wysłuchani
Biolodzy morscy z Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego w Stralsundzie zakładają, że Timmy nie żyje. "Ponieważ wieloryb był w skrajnie osłabionym stanie i wielokrotnie wyrzucał się na brzeg po wcześniejszych próbach ratowania w krótkim czasie, jest wysoce prawdopodobne, że nie miał wystarczającej siły, aby pływać na głębokiej wodzie przez długi czas i nie jest już żywy" - wypowiedzieli się eksperci, którzy tak naprawdę chcieli zbadać, na co naprawdę cierpiał humbak.
Kiedy ssak morski utknął w Zatoce Wismarskiej, miał w pysku kawałki sieci rybackiej. Biolodzy morscy uważają oświadczenie prywatnego zespołu ratowniczego, że wieloryb "wypluł" plastik za mało prawdopodobne.
Jednak opinia naukowców najwyraźniej nie odegrała żadnej roli dla ministra środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Tilla Backhausa i nie miała wpływu na to, jak ostatecznie postąpiono z wielorybem. Greenpeace i inne organizacje zajmujące się ochroną środowiska morskiego również wypowiedziały się przeciwko transportowi ciężko rannego humbaka
Przedsiębiorca sportów jeździeckich Karin Walter-Mommert, która sfinansowała prywatną akcję ratunkową wraz z założycielem MediaMarkt Walterem Gunzem, mówiła o kosztach wynoszących co najmniej 1,5 miliona euro. Suma ta nie obejmuje jednak kosztów statków i załogi, która przywiozła Timmy'ego na Morze Północne.
Ochrona oceanów
Wiele organizacji zajmujących się ochroną zwierząt i mórz wskazuje, że większość stworzeń w Morzu Północnym i Bałtyckim nie ma się obecnie dobrze. W szczególności rybołówstwo powoduje problemy w wielu oceanach świata.
"45 procent niemieckiego Morza Północnego i Morza Bałtyckiego jest wyznaczonych jako morskie obszary chronione, a mimo to morza te są w niepokojąco złym stanie. Nie chodzi o brak instrumentów i środków ochronnych, ale raczej o brak ambicji i egzekwowania celów ochrony. Politycy muszą teraz zakasać rękawy, aby uczynić Morze Północne i Morze Bałtyckie zdrowym i bezpiecznym siedliskiem" - domaga się Heike Vesper, dyrektor ds. polityki transformacji i ekonomii w WWF Niemcy.
Zdaniem ekspertów, walka ze zmianami klimatu powinna być traktowana poważnie. "Ogromne ocieplenie wody ma poważne konsekwencje. Powoduje zmiany całych gatunków: ryby i ssaki morskie migrują w kierunku biegunów. Wiele koralowców nie radzi sobie z ciepłem i umiera" - wyjaśnia Greenpeace. Ponadto eksploatacja rezerw paliw kopalnych w oceanach zagraża florze i faunie.
Czy zainteresowanie opinii publicznej losem wieloryba Timmy'ego doprowadzi teraz do kampanii na rzecz ochrony oceanów i żyjących w nich zwierząt? To się dopiero okaże.