Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wieloryb wypuszczony na morze zniknął. Narastają kontrowersje wokół akcji ratunkowej

Wieloryb humbak ponownie osiadł na mieliźnie w Zatoce Wismarskiej w pobliżu Wismaru w sobotę, 28 marca 2026 r.
Wieloryb humbak ponownie osiadł na mieliźnie w Zatoce Wismarskiej w pobliżu Wismaru w sobotę, 28 marca 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Nela Heidner
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Wieloryb „Timmy” odholowany na wody Morza Północnego po tygodniu na mieliźnie w Bałtyku jest wolny, lecz brak sygnału z nadajnika. Organizatorzy - dwoje niemieckich przedsiębiorców - dystansują się od operacji.

Nie ma już śladu po wielorybie, który w sobotę rano został wypuszczony na otwarte morze. Tymczasem wokół całej operacji narastają poważne kontrowersje i wzajemne oskarżenia.

REKLAMA
REKLAMA

W sobotni wieczór głos zabrała weterynarz dr Kirsten Tönnies, która w mediach społecznościowych ostro skrytykowała przebieg wydarzeń z ostatnich dni. Na Facebooku napisała: „To niewiarygodnie bezczelne, co się tutaj dzieje”.

Od inicjatywy dystansują się również dwaj inwestorzy, którzy sfinansowali prywatną akcję ratunkową: operator toru wyścigowego Karin Walter-Mommert oraz założyciel sieci Media Markt Walter Gunz. W liście do gazety Bild jednoznacznie odcięli się od sposobu przeprowadzenia operacji.

„Niniejszym oświadczamy, że nie byliśmy zaangażowani w uwolnienie wieloryba ani nie wspieraliśmy go aktywnie. Wszelkie konsekwencje nieskoordynowanych działań wobec zwierzęcia i wokół niego muszą ponieść właściciel, operatorzy oraz znane nam osoby z załóg statków Fortuna B i Robin Hood” – napisali.

Walter-Mommert i Gunz potwierdzili również część zarzutów formułowanych przez weterynarzy. Według ich relacji załoga miała podejmować działania zmierzające do „usunięcia wieloryba z pokładu”, bez umożliwienia ponownego badania przez specjalistów – mimo wcześniejszych ustaleń.

W oświadczeniu dodano także, że prośba Jeffreya Fostera z „Whale Sanctuary Project” o natychmiastowe wezwanie zespołu weterynarzy nie została uwzględniona. Foster miał również zostać poinformowany, że nie może używać telefonu komórkowego podczas operacji, pod groźbą wrzucenia urządzenia do morza.

Na zakończenie inwestorzy podkreślili: „Wyraźnie dystansujemy się od wydarzeń oraz sposobu, w jaki wieloryb został uwolniony”.

Kontrowersje wokół miejsca wypuszczenia

Zwierzę nie zostało wypuszczone w pierwotnie planowanym miejscu, lecz około 70 kilometrów na północ od Skagen w Danii. Początkowo zakładano uwolnienie dalej na zachód, na otwartym Atlantyku Północnym, z dala od intensywnych szlaków żeglugowych.

Brak monitoringu i krytyka władz

Minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Till Backhaus, również skrytykował przebieg operacji. W rozmowie z News5 przypomniał, że wcześniej uzgodniono przekazywanie danych o śledzeniu zwierzęcia oraz możliwość jego monitorowania za pomocą kamer na barce. Żadne z tych rozwiązań nie zostało jednak wdrożone.

Wieczorem „Bild” poinformował, że mogły pojawić się pojedyncze sygnały z nadajnika, jednak nie zostało to oficjalnie potwierdzone.

Krytyka międzynarodowa

Organizacja Greenpeace skrytykowała wypuszczenie wieloryba w rejonie jednego z najbardziej ruchliwych szlaków żeglugowych Europy, wskazując, że jego szanse na przeżycie mogą być niewielkie. Brak danych śledzenia uniemożliwia ocenę skutków całej akcji.

Załoga statku jak dotąd nie wydała oficjalnego oświadczenia. Kapitan jednostki Fortuna B miał skorzystać z przysługujących mu uprawnień i zakazać dalszej dokumentacji działań.

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach międzynarodowych - od „New York Post”, przez Al Jazeerę, po ABC News Australia. W debacie publicznej ścierają się dwie narracje: jedna uznająca akcję za moralny obowiązek ochrony zwierzęcia, druga krytykująca ją jako nieprzemyślaną i etycznie wątpliwą interwencję.

Według wcześniejszych ustaleń kapitan jednostki Fortuna B oraz jej załoga nie zgodzili się na obecność przedstawicieli prywatnej inicjatywy. Dopiero Jeffrey Foster z „Whale Sanctuary Project” miał uzyskać możliwość towarzyszenia wielorybowi na barce. Weterynarze, dr Kirsten Tönnies oraz Anne Herrschaft, zostali odsunięci od działań, mimo wcześniejszych ustaleń, które ostatecznie nie zostały formalnie potwierdzone.

Tönnies podkreślała, że brakowało rzetelnych informacji o przebiegu operacji, a poza Fosterem nikt nie miał realnej możliwości monitorowania sytuacji. Załoga tłumaczyła ograniczenia obawą przed filmowaniem. W tle pojawiła się także obecność drona News5 nad barką.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Koniec akcji ratunkowej: humbak „Timmy” wypuszczony na Morzu Północnym

Zwrot akcji. Timmy był tuż przed metą, ale dwumetrowe fale zmuszają jednak holownik do zawrócenia

„Timmy” nie chce się poddać - poruszająca walka wieloryba o życie