Niemcy przedłużają kontrole graniczne co najmniej do połowy września. Rząd uzasadnia ten ruch nieuregulowaną migracją, przemytem ludzi i kryzysami międzynarodowymi. Długi czas oczekiwania pozostaje problemem dla osób dojeżdżających do pracy.
Podróżni będą musieli przygotować się na kontrole na wszystkich niemieckich granicach, w tym na granicy polsko-niemieckiej, co najmniej do połowy września. Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło przedłużenie tymczasowych kontroli pierwotnie planowanych do połowy marca w lutym.
"Tymczasowe kontrole na granicach wewnętrznych skutecznie ograniczą nielegalną migrację i skutecznie zwalczą przemyt ludzi" - stwierdziło Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
Według rozgłośni Polskiego Radia, niemiecki rząd jako kolejne powody decyzji Komisji Europejskiej podał wojnę w Ukrainie i konflikty na Bliskim Wschodzie. W związku z tym kontrole graniczne będą miały miejsce nie tylko na bezpośrednich przejściach granicznych, ale także do 30 kilometrów w głąb kraju.
"Kontrole graniczne są elementem naszej reorganizacji polityki migracyjnej w Niemczech", powiedział federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) w lutym dla Bild.
Kontrole na granicy polsko-niemieckiej
Kontrole są przeprowadzane przez policję federalną. Zostały one wprowadzone w październiku 2023 r., Kiedy Polska odpowiedziała własnymi kontrolami na granicy z Niemcami i na granicy z Litwą, jak donosi Euronews. Według Polskiego Radia polskie środki są obecnie ograniczone do początku kwietnia 2026 roku. Prawdopodobne jest ich przedłużenie.
Czasami długi czas oczekiwania na granicach stanowi wyzwanie dla osób dojeżdżających do pracy. Każdego dnia do Brandenburgii dojeżdża około 13 800 Polaków. Dodatkowe 4 100 dojeżdża do Berlina, według Märkische Online-Zeitung.