Poprosiliśmy Raffaele Bifulco, profesora prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Luiss w Rzymie, aby pomógł nam zrozumieć główne zmiany proponowane przez reformę
Referendalna gra wkracza w ostatnią fazę, Włosi mają jeszcze kilka dni na podjęcie decyzji, czy głosować na tak, czy na nie. Od teraz do soboty każda okazja, od ulic po debatę w Internecie, będzie momentem konfrontacji między różnymi obozami politycznymi.
Prawda jest taka, że im więcej czasu mija, tym bardziej rośnie poczucie, że głosowanie nad reformą wymiaru sprawiedliwości staje się testem pracy rządu, zmagającego się z międzynarodowym kryzysem, jednym z najbardziej złożonych w historii.
Co więcej, według analityków trudność polega na tym, że pytanie referendalne nie jest łatwe do zrozumienia. Według wielu ryzyko polega na tym, że nie zostało ono w pełni zrozumiane przez Włochów, dla których ostatnie dni kampanii mogą być decydujące.
Wyzwaniem jest zatem komunikacja: przekonanie niezdecydowanych konkretnymi argumentami, a nie tylko ideologicznymi. Głosowanie odbędzie się w niedzielę 22 marca (od 7:00 do 23:00) i w poniedziałek 23 marca (do 15:00).
Z pomocą Raffaele Bifulco, profesora prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Luiss "Giudo Carli" w Rzymie, staraliśmy się rzucić światło na referendum i odpowiedzieć na pytanie, co się zmieni, jeśli wygra głos na "tak".
Reforma wymiaru sprawiedliwości: o co chodzi?
Referendum, jak wyjaśnia Bifulco, dotyczy reformy rewizji konstytucyjnej "niektórych artykułów konstytucji, w szczególności 104 i 105, które zostałyby znacząco zmodyfikowane".
Ekspert dodaje, że jeśli reforma zostanie zatwierdzona i zwycięży głos na "tak", porównując obecny tekst z nowym, "będziemy mieli do czynienia z dwoma całkowicie przeredagowanymi artykułami".
Referendum, wyjaśnia Bifulco, dotyka kluczowej kwestii dla porządku demokratycznego: "Mówimy o najcenniejszym atucie, jakim dysponują włoscy obywatele, a mianowicie o gwarancji ich praw, poprzez tak zwany status strony trzeciej i niezależność sędziego".
Jednym z deklarowanych celów reformy jest wzmocnienie oskarżycielskiego modelu procesu. Innymi słowy, mówi Bifulco, "chodzi o pełną równość stron przed sędzią, który zachowuje pozycję trzeciej strony, niemal bierność w stosunku do dwóch stron, z pełnym przesłuchaniem krzyżowym".
Dwa Csm, co to oznacza?
Wykładowca wyjaśnia, że w sumie jest osiem artykułów, chociaż precyzuje, jak już wspomniano, "naprawdę ważne, które zostaną zmodyfikowane, to dwa, artykuł 104 i artykuł 105".
Przechodząc do meritum reformy, konstytucjonalista identyfikuje trzy główne zmiany. Pierwsza, i być może najważniejsza, dotyczy Najwyższej Rady Sądownictwa i Prokuratury.
Obecnie istnieje jedna SCC (Corte Suprema di Cassazione, Sąd Najwyższy Kasacyjny- red.), ale reforma przewiduje przejście z jednej SCC do dwóch oddzielnych SCC, jednej dla sędziów i jednej dla prokuratorów.
Jak przypomina Bifulco, SCM *Consiglio Superiore della Magistratura, Najwyższa Rada Sądownictwa) jest "organem przewidzianym bezpośrednio w Konstytucji, który pełni funkcje dotyczące życia zwykłego sędziego, czyli kariery sędziego od momentu rozpoczęcia do zakończenia".
Struktura nowych organów pozostanie podobna do obecnej. "W obu nowych radach przewiduje się, że jedna trzecia będzie składać się ze świeckich sędziów, a dwie trzecie z sędziów pokoju.
Pierwsza rada obejmowałaby sędziów, a druga prokuratorów, a obu przewodniczyłby Prezydent Republiki".
Modyfikacja metody wyboru i systemu dyscyplinarnego
Kolejna nowość dotyczy sposobu wyboru członków. Obecnie członkowie SCM są wybierani, podczas gdy po reformie będą oni losowani. Celem, wyjaśnia Bifulco, "jest przezwyciężenie wagi prądów w sądownictwie".
"Zamiarem jest rozwiązanie tak zwanych prądów, które kierują wyborem członków Csm i które, zdaniem wielu, kierują również decyzjami w Radzie".
"Te nurty", podkreśla ekspert, "nie są porównywalne z partiami, ale reprezentują różne kulturowe dusze sądownictwa".
Trzecia nowość dotyczy systemu dyscyplinarnego. Obecnie to NRS sądzi wszelkie naruszenia popełnione przez sędziów lub prokuratorów.
Zgodnie z reformą, funkcja ta zostanie powierzona nowemu organowi, sądowi dyscyplinarnemu, przewidzianemu w zmienionym art. 105. Jak wyjaśnia Bifulco, "funkcja ta zostanie odebrana dwóm przyszłym NRS i powierzona Sądowi Dyscyplinarnemu składającemu się z 15 członków.
W tym nowym organie dominuje element togi: w sumie dziewięciu sędziów, z których sześciu to sędziowie, a trzech to prokuratorzy. Również w tym przypadku losowanie jest przewidziane, ale z dodatkowym wymogiem".
"W tym przypadku sędzia", podsumowuje Bifulco, "musi mieć również dodatkowy wymóg stażu pracy, tj. musi pełnić funkcję radnego Sądu Najwyższego. Jest to kryterium mające na celu zapewnienie, że sędziowie z większym doświadczeniem i stażem będą orzekać w sprawach dyscyplinarnych".
Powody głosowania na "tak"
Najbardziej oczywistym skutkiem losowania sędziów, według Bifulco, "jest zerwanie związku z obecnym, w tym sensie, że jeśli wygra głos na tak, dzięki reformie ktoś pracujący w małym prowincjonalnym sądzie miałby szansę zostać wybranym, nawet jeśli nie należy do żadnego obszaru kulturowego ani stowarzyszenia".
Konstytucjonalista rozwodzi się nad efektem, który zostanie wywołany, mówiąc, że trudno jest ustalić, czy będzie on pozytywny czy negatywny, wyjaśniając, że zależy to od punktu widzenia.
Również dlatego, że, jak podkreśla Bifulco, "niekoniecznie jest tak, że losowanie jest gwarancją". Odnosi się w tym przypadku do sędziów, którzy, losowani, mogą być postrzegani jako "wolni", potencjalnie podatni na wszelkie wpływy zewnętrzne.
Bifulco zaznacza, że nie chce zajmować stanowiska, ograniczając się do prośby o refleksję: "pytanie mogłoby brzmieć: czy dobrze jest rozpuścić te prądy?". Innymi słowy, koniec prądów, koniec zasług?".
"Na przykład", kontynuuje konstytucjonalista, "sędzia, który został wybrany z obecnym x, prawdopodobnie będzie odpowiedzialny przed tymi, którzy go wybrali, przed swoją grupą, kiedy będzie musiał podejmować decyzje.
Relacja ta może być zatem postrzegana negatywnie. Ale może to być również element pozytywny" - podsumowuje Bifulco - "w tym sensie, że istnieje całkowita przejrzystość, tj. sędzia zachowuje się w określony sposób, ponieważ zawsze miał precyzyjną opinię na ten temat i dlatego cieszy się zaufaniem".
Powody głosowania na "nie"
"Mając tylko jeden Csm", zauważa Bifulco, "organ sądownictwa jest wyjątkowy, jest bardziej odporny i bardziej autonomiczny".
"Czy podział na dwie części sprawia, że sędziowie są bardziej narażeni na wpływy polityczne?", pyta wykładowca, "jak dotąd moja odpowiedź brzmi: nie, nie powinno tak być. Prawdopodobnie ten argument ma charakter prospektywny, tzn. jest tak przedstawiany, ale to wszystko jest do zweryfikowania."
Zapytany, jak wskazuje kilku obserwatorów, czy istnieje ryzyko, że odizolowanie strony oskarżycielskiej mogłoby stworzyć postać podobną do super-policjanta i czy współobecność w jednym organie sprzyjałaby wymianie kompetencji między dwiema postaciami, Bifulco odpowiada:
"Fakt, że ktokolwiek wchodzi do wymiaru sprawiedliwości, wchodzi do jednego organu, pomaga przekazać przyszłym pm ważną kulturę sędziowską", zauważa wykładowca, "to znaczy ściganie przestępstw w interesie ogólnym, ale zawsze w ramach gwarancji przewidzianych w Konstytucji".
"Rozdzielenie ich może", kontynuuje wykładowca, "przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, a mianowicie, że prokuratorzy (Pm) staną się bardzo autoreferencyjni, bardzo zamknięci w sobie, znacznie bardziej przypominając superpolicjantów".
Włochy na tle innych systemów europejskich
Następnie zapytaliśmy profesora, co by się zmieniło, gdyby Włochy wygrały głosowanie na "tak" w porównaniu z innymi krajami europejskimi.
"Nie widzę ryzyka izolacji Włoch w porównaniu z innymi krajami UE", mówi Bifulco. "W systemach europejskich istnieją przypadki, w których prokurator jest notorycznie autonomiczny w stosunku do sędziów. Są to systemy całkowicie demokratyczne. Na przykład we Francji , jest dwóch sędziów, to samo w Portugalii. Tutaj szef prokuratury jest mianowany przez Prezydenta Republiki" - wyjaśnia Bifulco.
"W Hiszpanii", kontynuuje wykładowca, "dostęp do kariery prokuratora nie pokrywa się z karierą sędziego, a w Holandii członkami Rady są tylko sędziowie, mianowani dekretem królewskim, na zalecenie Ministra Sprawiedliwości. Zasady muszą być z pewnością odczytywane w indywidualnym kontekście", podsumowuje Bifulco, "ale w każdym razie systemy są zróżnicowane".