Izrael walczy na drugim froncie wojny na Bliskim Wschodzie w południowym Libanie, przeciwko Hezbollahowi, równolegle z kampanią powietrzną przeciwko Iranowi, którą rozpoczął wraz ze Stanami Zjednoczonymi ponad dwa tygodnie temu.
Nocne ataki w południowym Libanie zabiły co najmniej cztery osoby, podały libańskie media państwowe i rząd w niedzielę, ponieważ Izrael kontynuuje kampanię, która według niego jest skierowana przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi.
Libańska państwowa Narodowa Agencja Informacyjna (NNA) podała, że Izrael uderzył w "mieszkanie w budynku mieszkalnym" w północnej dzielnicy nadmorskiego miasta Sydon, zabijając jedną osobę i powodując pożar.
Materiał filmowy pokazał zniszczenie trzeciej kondygnacji budynku mieszkalnego, podczas gdy libańska armia otoczyła obszar, a ekipy ratownicze pracowały nad ugaszeniem pożaru.
Pobliscy mieszkańcy wybiegli na ulicę, niektórzy niosąc dobytek. Budynki mieszkalne w Sidonie zostały w tym tygodniu wielokrotnie trafione izraelskimi atakami, w wyniku których wielu mieszkańców zostało wysiedlonych.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia, na południowy wschód od Sydonu, w wiosce Al-Katrani, trzy osoby zginęły w nocnym izraelskim nalocie.
Izraelskie wojsko stwierdziło w niedzielnym oświadczeniu, że nadal atakuje infrastrukturę wykorzystywaną przez Hezbollah w całym Libanie i uderzyło w "kilka miejsc startowych Hezbollahu" w Al-Katrani, gdzie według niego grupa zbrojna przygotowywała się do wystrzelenia pocisków.
Stwierdzono również, że zniszczono "centra dowodzenia" należące do Sił Radwan Hezbollahu w Bejrucie.
Hezbollah poinformował w niedzielę, że celował w kilka izraelskich pozycji wojskowych w wioskach w pobliżu granicy.
Szef ONZ wzywa do dyplomacji i międzynarodowego wsparcia dla Libanu
Izrael walczy na drugim froncie wojny na Bliskim Wschodzie w południowym Libanie, równolegle z kampanią powietrzną przeciwko Iranowi, którą rozpoczął wraz ze Stanami Zjednoczonymi ponad dwa tygodnie temu.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia, izraelskie naloty zabiły 826 osób w Libanie, w tym 106 dzieci. Bilans ten nalicza się od początku ostatniej wojny, która rozpoczęła się 2 marca od ostrzału Izraela przez Hezbollah po tym, jak były najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei zginął w izraelskim nalocie.
Prezydent Libanu Joseph Aoun zaproponował negocjacje z Izraelem, ale nie otrzymał jeszcze odpowiedzi.
Amerykański serwis informacyjny Axios, powołując się na amerykańskich i izraelskich urzędników, poinformował w sobotę, że Izrael planuje poważną inwazję lądową na Liban "mającą na celu zajęcie całego obszaru na południe od rzeki Litani".
Obszar ten, obejmujący setki kilometrów kwadratowych, jest już przedmiotem izraelskich ostrzeżeń o ewakuacji.
Izrael wysłał już pewne siły lądowe do Libanu, a pod koniec soboty Hezbollah powiedział, że jest zaangażowany w trwające "bezpośrednie starcia" z siłami izraelskimi w Khiam.
Ministerstwo zdrowia stwierdziło, że w tym miesiącu zginęło 31 ratowników medycznych i oskarżyło Izrael o wielokrotne "celowanie w załogi karetek pogotowia podczas wykonywania obowiązków ratowniczych".
Izraelskie wojsko oskarżyło Hezbollah o militarne wykorzystanie karetek pogotowia, a jego rzecznik Avichay Adraee ostrzegł, że Izrael będzie działał "zgodnie z prawem międzynarodowym przeciwko wszelkim działaniom wojskowym" w przypadku wykorzystania przez Hezbollah placówek medycznych lub karetek pogotowia.
Szef ONZ Antonio Guterres powiedział w sobotę podczas wizyty w Bejrucie, że kanały dyplomatyczne pozostają otwarte, aby zakończyć wojnę między Izraelem a Hezbollahem i wezwał społeczność międzynarodową do wsparcia Libanu.
Guterres podkreślił, że "nie ma rozwiązania militarnego, jest tylko dyplomacja" i dialog.
Szef ONZ wystosował apel humanitarny o wartości 325 milionów dolarów (283 milionów euro), aby wesprzeć Liban w odpowiedzi na wysiedlenie setek tysięcy ludzi w wyniku szeroko zakrojonych nakazów ewakuacji armii izraelskiej.
W ciągu zaledwie 10 dni ponad 800 000 osób w Libanie zostało przesiedlonych w wyniku wojny, nieco ponad rok od ostatniego konfliktu, który wyrwał z domów ponad milion Libańczyków.
Według organizacji humanitarnej Norwegian Refugee Council jest to jedna na siedem osób w tym maleńkim kraju. Wielu z nich nie ma gdzie się zatrzymać, a ograniczony finansowo rząd był w stanie przyjąć tylko około 120 000 osób, starając się otworzyć schroniska i sprowadzić więcej zapasów.