Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Tysiące osób na nielegalnej imprezie techno na „niebezpiecznym” francuskim poligonie

Imprezy rave przyciągają uwagę francuskich władz, które chcą zaostrzyć przepisy.
Rave’y przyciągnęły uwagę francuskich władz, które chcą zaostrzyć przepisy. Prawo autorskie  AP Photo/Franck Prevel
Prawo autorskie AP Photo/Franck Prevel
Przez Alexander Kazakevich
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Francuskie władze ostrzegają przed ryzykiem wybuchów na terenie nielegalnych rave’ów, a organizatorzy mówią o „kryminalizacji” zabawy. Nowe przepisy mogą przewidywać za ich organizację karę do sześciu miesięcy więzienia.

Od 1 maja w miejscowości Cornusse, położonej niedaleko Bourges w departamencie Cher, gromadzą się uczestnicy kilkudniowych rave’ów – według szacunków nawet około 20 tysięcy osób z całej Europy.

REKLAMA
REKLAMA

Impreza odbywa się na terenie dawnego poligonu wojskowego, gdzie jeszcze niedawno testowano armatohaubice Caesar. Władze podkreślają, że obszar ten może być niebezpieczny.

Szczególne obawy budzi tzw. „ryzyko pirotechniczne”, związane z możliwością występowania niewybuchów, zwłaszcza w zalesionej części terenu objętej zakazem wstępu.

Z doniesień lokalnych mediów wynika, że na miejscu znajduje się już około 2 tysięcy pojazdów, a organizatorzy przewidują, że w weekend liczba uczestników może wzrosnąć nawet do 30 tysięcy.

Impreza trwała w sobotę i jak dotąd nie podjęto decyzji o jej rozwiązaniu, choć w regionie zmobilizowano do 600 żandarmów.

Prefektura poinformowała, że przez cały weekend - zarówno w dzień, jak i w nocy - służby bezpieczeństwa patrolują teren nielegalnego zgromadzenia oraz zabezpieczają drogi dojazdowe. Jak podkreślono, kontrole prowadzone są systematycznie w celu wykrywania wykroczeń i nakładania mandatów.

Według wstępnych danych od piątku od godziny 17 wystawiono 32 mandaty, głównie za posiadanie narkotyków, a cztery osoby zostały zatrzymane. Ratownicy medyczni udzielili pomocy dwunastu osobom. Odnotowano również zniszczenia w wojskowych koszarach oraz przypadki graffiti.

Choć teren oznaczony jest jako wojskowy, brak jest fizycznych barier uniemożliwiających wjazd. Przez obszar przebiega droga departamentalna, która obecnie została zamknięta w obu kierunkach. Władze apelują do kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności, zwracając uwagę na dużą liczbę pieszych w okolicy.

Prefekt departamentu Cher, Philippe Le Moing Surzur, zapowiedział spotkanie z rolnikami oraz przedstawicielami Dyrekcji Generalnej ds. Uzbrojenia.

Teknival jako forma protestu

Nie jest to pierwszy teknival w regionie Centre-Val de Loire - władze spodziewały się, że do takiego wydarzenia może dojść.

Na czas długiego weekendu wydano rozporządzenie zakazujące organizacji rave’ów oraz przemieszczania sprzętu nagłośnieniowego. Gdy jednak okazało się, że impreza mimo to się odbywa, prefektura zezwoliła żandarmerii na użycie dronów nad obozowiskiem w celu dokumentowania sytuacji.

W odpowiedzi organizatorzy teknivalu skrytykowali – jak to określili – „lawinowy przyrost zakazów” i opublikowali parodię oficjalnego dokumentu administracyjnego. W jego treści stwierdzono ironicznie, że „wszelkie zgromadzenia o charakterze festiwalowym, takie jak rave’y, free parties i teknivale, są w departamencie Cher dozwolone i wręcz niezbędne”.

W tym „przejętym” dekrecie organizatorzy uzasadniają również wybór miejsca, opisując poligon jako „śmiercionośne laboratorium oraz bazę do testowania różnego rodzaju broni na zlecenie armii francuskiej i podmiotów prywatnych”.

W związku z tym, że Bourges - stolica departamentu - zostało wybrane Europejską Stolicą Kultury 2028, organizatorzy wydarzenia zwrócili się nawet do Frédérica Hocquarda, generalnego delegata odpowiedzialnego za realizację projektu, z apelem o włączenie free party do oficjalnego programu kulturalnego.

Anonimowy manifest towarzyszący inicjatywie w całości potępia - jak ujęto - „polityczny atak na tańczące ciała” oraz wzywa do zniesienia przepisów „kryminalizujących przestrzeń zabawy”.

Krytyka kierowana jest przede wszystkim pod adresem projektu ustawy autorstwa posłanki ugrupowania Horizons, Laetitii Saint-Paul, dotyczącego penalizacji organizowania rave’ów. Dokument przewiduje karę do sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 30 tysięcy euro za „współudział” w organizacji niezarejestrowanego bądź zakazanego zgromadzenia muzycznego.

Celem proponowanych regulacji jest ograniczenie uciążliwego hałasu dla okolicznych mieszkańców, wśród których znaczną część stanowią rolnicy.

Projekt, przyjęty w pierwszym czytaniu przez Zgromadzenie Narodowe 9 kwietnia, został następnie skierowany do Senatu, choć na razie nie znalazł się jeszcze w porządku obrad.

Równocześnie projekt ustawy „Ripost”, zatwierdzony przez Radę Ministrów pod koniec marca, wymierzony jest nie tylko w rave’y, lecz także w tzw. miejskie rodea - stwarzające zagrożenie dla uczestników i pieszych - oraz w używanie moździerzy fajerwerkowych.

„Co może być bardziej dostępne niż free party?”

Jean (imię zmienione), DJ i organizator wydarzeń w regionie Lyonu, w rozmowie z Euronews przyznaje, że zaostrzanie przepisów wobec rave’ów budzi w jego środowisku poważne obawy. Zwraca uwagę na nieprecyzyjne zapisy ustawy oraz wprowadzenie kar więzienia. „Dużo o tym dyskutujemy wśród organizatorów - to bardzo problematyczne” - podkreśla.

Jego zdaniem stawką jest coś więcej niż same imprezy: „Chodzi o całą kontrkulturę, którą państwo próbuje wymazać” - tłumaczy.

Jean wskazuje również na aspekt ekonomiczny zjawiska. W sytuacji, gdy bilety na festiwale we Francji kosztują średnio około 50 euro, a wejściówki jednodniowe nierzadko przekraczają 100 euro, free party pozostają jedną z niewielu dostępnych form rozrywki. „Większość uczestników takich wydarzeń nie ma dostępu do innych miejsc, które stały się po prostu zbyt drogie” - zauważa.

Krytykując - jak to określa - „represyjne” podejście władz, które spycha organizatorów w bardziej ryzykowne lokalizacje, by ograniczyć interwencje służb porządkowych, Jean uważa, że państwo mogłoby przyjąć inną strategię. „Zamiast tego mogłoby wesprzeć te kolektywy, pomagając im stworzyć bezpieczne ramy działania” - sugeruje.

Trzydziestoletni organizator nie kryje też zdziwienia postawą władz: nurt French touch, skupiający czołowych artystów francuskiej sceny electro, ma bowiem zostać wpisany w grudniu 2025 roku na listę niematerialnego dziedzictwa Francji. Tymczasem równolegle rozważa się wprowadzenie kar więzienia dla organizatorów free parties i rave’ów, a nawet dla ich uczestników.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Francja: odkrycie XVI-wiecznego wraku statku na głębokości 2500 metrów u wybrzeży Ramatuelle

Suszarka za wygraną 25 tys. €? Francja bada oszustwo na danych pogodowych Polymarket

Polska i Francja wzmacniają partnerstwo. Kluczowe ustalenia po spotkaniu liderów