Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Libańczycy w panice opuszczają swoje domy

Hanaa, lat 7, wysiedlona w wyniku izraelskich nalotów, piątek 6 marca 2026 r.
Hanaa, lat 7, wysiedlona w wyniku izraelskich nalotów, piątek 6 marca 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo/Hassan Ammar
Prawo autorskie AP Photo/Hassan Ammar
Przez Ekbal Zein & يورونيوز
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Ponad 700 tys. osób w Libanie musiało opuścić swoje domy w związku z eskalacją konfliktu w regionie. Rodziny szukały schronienia w szkołach, samochodach i tymczasowych obozach.

Chwilę po ogłoszeniu przez Hezbollah, że w solidarności z Iranem zaatakuje Izrael, libańskie miasta wypełniły się tysiącami przesiedleńców z południa kraju.

REKLAMA
REKLAMA

Działo się to około 72 godziny po wybuchu amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem.

Według lokalnych mediów ludzie błąkali się w środku nocy w przerażeniu oczekując izraelskiej zemsty.

Strach szybko przerodził się w panikę. Cywile otrzymywali automatyczne połączenia z nieznanych numerów, nakazujące natychmiastową ewakuację.

Kilka godzin później rzecznik izraelskiej armii Avichai Adrai wydał oświadczenie nakazujące opuszczenie południa Libanu, obejmującego około 25 procent kraju.

Wśród mieszkańców pojawiło się jedno pytanie: dokąd i jak bezpiecznie się opuścić zagrożone tereny?

Izraelska armia wzywa do ewakuacji wszystkich obszarów na południe od rzeki Litani

Według UNICEF około 700 tys. osób, w tym 200 tys. dzieci, opuściło swoje domy bez podstawowych środków do życia.

Ludzie obawiali się powtórzenia scenariusza z września 2024 roku, kiedy Izrael przeprowadził operację Strzały Północy, wykonując 1600 nalotów na południe Libanu.

W wyniku tamtej operacji zginęło ponad 500 cywilów.

Tym razem chaos był jeszcze większy. Na ulicach pojawiły się wielokilometrowe, utrzymujące się ponad dwa dni.

Jak państwo libańskie poradziło sobie z kwestią przesiedleń?

"Po tym jak ludzie wpadli w panikę, państwo nie wydało żadnego oświadczenia i nie ogłoszono stanu wyjątkowego" - mówią uchodźcy

"Rząd Nawafa Salama nie dokonał interwencji wobec Hezbollahu" - dodają.

Wielu z nich ma wrażenie, że oficjalne władze porzuciły ich i pozostawiły samym sobie w obliczu kryzysu.

Po ataku Hezbollahu na Izrael władze Libanu ogłosiły dystrybucję codziennych ciepłych posiłków i ograniczoną pomoc finansową dla mieszkańców. Mimo to, środki te są niewystarczające, aby zaradzić skali kryzysu humanitarnego.

Kryzys wojenny dotknął 120 tysięcy osób, a pomoc libańskich władz pokrywa jedynie część podstawowych potrzeb, takich jak żywność, czynsz i opieka zdrowotna.

Libański minister spraw społecznych otrzymuje pierwszy samolot pomocowy dla Libanu

W środę Ministerstwo Spraw Społecznych ogłosiło otrzymanie pierwszego samolotu z pomocą humanitarną.

Transport lotniczy był wspierany przez Unię Europejską za pośrednictwem UNICEF.

Samolot przewoził 45 ton zapasów awaryjnych, które mają wspomóc 400 tysiącom osób dotkniętych przesiedleniem.

W przesyłce znalazły się podstawowe artykuły dla dzieci i rodzin, w tym środki medyczne.

Ostre podziały i polityczne powiązania

W Libanie widać głębokie podziały dotyczące kryzysu humanitarnego.

Niektóre osoby otworzyły swoje domy dla uchodźców. Inni wykorzystują sytuację i podnoszą ceny wynajmu do dwóch tysięcy dolarów miesięcznie, wymagając zaliczki z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Pojawiały się też wezwania do wydalenia tych uchodźców, którzy popierają Hezbollah, aby obarczyć ich odpowiedzialnością za wciągnięcie Libanu w wojnę.

W świetle presji ekonomicznej wielu uchodźców zostało zmuszonych do korzystania ze szkół jako tymczasowych schronień lub pozostania w swoich samochodach.

Są też tacy, którzy wybrali ulicę z powodu braku alternatywnych rozwiązań.

Niektóre postawy wśród społeczeństwa zostały określone jako mało empatyczne i nie na miejscu. Burmistrz Bejrutu został skrytykowany za to, że zaprotestował przeciwko obecności uchodźców na ulicach stolicy.

"Wybudowaliśmy mieszkania za miliony dolarów, aby mieć widok na morze, a nie na namioty uchodźców"- stwierdził.

Przesiedleńcy śpiący na ulicy, 7 marca 2026 r.
Przesiedleńcy śpiący na ulicy, 7 marca 2026 r. AP Photo/Bilal Hussein

Batoul: "Moim jedynym zmartwieniem jest ochrona moich dzieci"

26-letnia uchodźczyni z miasta Shu'aitieh w południowym Libanie o imieniu Batoul w rozmowie z Euronews podkreśla, że boi się eskalacji konfliktu. Dla niej jako matki dwójki dzieci, największym zmartwieniem jest zapewnienie ochrony dla swoich bliskich.

"Spędziliśmy 12 godzin w drodze i pokonaliśmy zaledwie 85 kilometrów. W końcu dotarliśmy do miasta Kifoun w Górnym Libanie"- mówi.

"Moje dzieci nie rozumieją całej sytuacji, a ucieczka z terenów ogarniętych wojną była testem naszej cierpliwości na strach, głód i zmęczenie" - dodaje.

Przesiedleńcy z południowych przedmieść Bejrutu, 7 marca 2026 r.
Przesiedleńcy z południowych przedmieść Bejrutu, 7 marca 2026 r. AP Photo/Bilal Hussein

Po przybyciu na miejsce Batoul napotkała kolejne trudności.

Kobieta chciała wynająć trzypokojowe mieszkanie, ale właściciel żądał astronomicznego czynszu w wysokości 1500 dolarów.

"Musieliśmy zaakceptować ofertę, mimo że mieszkanie nie było warte tej kwoty, ale nie chciałam znaleźć się z dziećmi na ulicy"- dodaje.

Młodzieżowy wolontariat

W świetle kryzysu humanitarnego i bezczynności państwa, grupa młodych ludzi podjęła inicjatywę wolontariatu i utworzenia komórek zajmujących się dystrybucją żywności i podstawowych potrzeb dla przesiedleńców.

Wolontariuszka Walaa Taleb, lat 23, powiedziała, że jej inicjatywa rozpoczęła się od grupy influencerów, których poznała w mediach społecznościowych:

"Zaczęliśmy spontanicznie zbierać darowizny za pośrednictwem naszych osobistych kont i poszliśmy na ulicę, aby wysłuchać potrzeb ludzi i spróbować je zaspokoić" - mówi.

Walaa dodaje: : "Nie tylko wojna zmusiła ludzi do wyjścia na ulice, ale innym powodem jest odmowa niektórych Libańczyków przyjmowania uchodźców w swoich dzielnicach, a także wzrost czynszów za pokoje do poziomów, które znacznie przekraczają średnią pensję w Libanie".

"Traktowanie uchodźców wewnętrznych przez władze miejskie Bejrutu było niesprawiedliwe, ponieważ zostali oni wydaleni z niektórych miejsc pod pretekstem zachowania "widoku na morze", co skłoniło wielu z nich do powrotu na południowe przedmieścia i do doliny Bekaa, gdzie groziło im niebezpieczeństwo" - powiedziała.

Wolontariusze zbierają pomoc dla przesiedleńców
Wolontariusze zbierają pomoc dla przesiedleńców يورونيوز

Jeśli chodzi o szkoły, które otworzyły swoje podwoje, Walaa powiedziała: "Szkoły te przyjmują więcej osób, niż są w stanie pomieścić; w niektórych przypadkach 500 osób jest rozmieszczonych w zaledwie 28 pokojach, każda rodzina jest oddzielona plastikowym prześcieradłem i cierpią z powodu braku prywatności. Jednak ich sytuacja jest i tak lepsza niż tych, którzy musieli pozostać na ulicach, gdzie nie ma żadnych udogodnień, podczas gdy w szkołach odbywają się zajęcia i kursy dla dzieci i kobiet".

Wysiedlone rodziny uciekające przed izraelskimi nalotami, 2 marca 2026 r.
Wysiedlone rodziny uciekające przed izraelskimi nalotami, 2 marca 2026 r. AP Photo/Mohammed Zaatari

Walaa mówi, że widzi te same sceny z poprzedniej wojny: "Większość przesiedleńców schroniła się w tych samych szkołach, do których chodzili podczas wojny w 2024 roku. Podczas poprzedniej bitwy rozpoznałam kobietę w ciąży, a dziś widziałam ją w tej samej szkole, ale z dzieckiem".

"Obecnie rozdajemy posiłki z kuchni charytatywnych dzięki darowiznom, ale obawiamy się, że dynamika wsparcia zmniejszy się, jeśli wojna się przedłuży. Niektóre szkoły, takie jak Hariri School w Bejrucie, przyjmują ponad 1200 osób i muszą angażować około sześciu organizacji dziennie, aby zapewnić posiłki, więc co się stanie, jeśli darowizny się skończą?"- dodaje.

Lekkie torby niosą ze sobą wiele goryczy

Podczas przesiedleń Libańczycy niosą nie tylko swoje torby i przerażone dzieci, ale także gorycz podziałów politycznych.

Pomiędzy namiotem wzniesionym na poboczu drogi w "ekskluzywnej" dzielnicy, a przepełnioną salą w szkole publicznej, podnoszą się konkurujące ze sobą głosy.

Ponieważ państwo libańskie nie wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków, najbardziej palącym pytaniem pozostaje: Czy społeczeństwo obywatelskie, dzięki swoim dobrowolnym wysiłkom, może złagodzić skutki tej katastrofy?

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Izraelskie naloty na Hezbollah niszczą południowy Bejrut

Izraelskie ataki zabijają co najmniej 20 osób w południowym Libanie

Wojna na Bliskim Wschodzie. Izrael intensyfikuje naloty w Libanie, kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych