Prezydent USA unika sformalizowania konkretnej groźby wobec Hiszpanii, zapytany przez hiszpańskie media grozi "być może odcięciem ich handlu".
"Czy uważasz, że Hiszpania współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi?" Stosując swój zwykły "modus operandi", czyli po zadaniu pytania w tej sprawie przez korespondenta "ABC" w Waszyngtonie, Donald Trump po raz kolejny krytycznie odniósł się do Hiszpanii, odpowiadając na to pytanie podczas występu na południowym trawniku Białego Domu ze swoją sekretarz prasową Karoline Leavitt, zainscenizowanego przed helikopterem Marine One.
"Nie sądzę, by w ogóle współpracowali. Hiszpania zachowuje się bardzo źle", powiedział Republikanin. "Czy Stany zamierzają odciąć się od handlu z Hiszpanią?" - nalegał David Alandete, hiszpański dziennikarz. Trump zdecydował się odpowiedzieć wymijająco.
"Nie wiem, co oni robią. Byli bardzo źli dla NATO, nie chcą płacić swojej sprawiedliwej części i są tacy od lat. Ale powiem ci coś pozytywnego: ludzie w Hiszpanii są fantastyczni, tak jak ty" - powiedział, wskazując na korespondenta. "Ich przywódcy? Nie są tacy dobrzy".
Biały Dom obniżył swoje groźby handlowe wobec Hiszpanii 4 marca, po tym jak rząd Pedro Sáncheza po raz pierwszy skrytykował bombardowanie Iranu we współpracy z Izraelem, nazywając to naruszeniem prawa międzynarodowego, które miałoby globalne konsekwencje gospodarcze.
Trump początkowo odpowiedział, że Hiszpania jest "okropnym sojusznikiem", co wywołało alarm w mediach. Leavitt uspokoiła jednak sytuację i zapewniła na późniejszej konferencji prasowej, że hiszpański rząd zmienił swoje stanowisko pod naciskiem prezydenta USA. "Hiszpania zgodziła się współpracować z amerykańskim wojskiem" - poowiedziała.
Minister spraw zagranicznych José Manuel Albares, w swoim komunikacie, temu zaprzeczył, mimo że kilka dni później Ministerstwo Obrony zgodziło się wysłać fregatę Cristóbal Colón do wybrzeży Cypru w obliczu ruchów wojskowych w regionie wraz z innymi krajami Unii Europejskiej. Obrona uniemożliwiła jednak wykorzystanie andaluzyjskich baz Rota i Morón, scedowanych na USA przez dyktatora Franco w latach pięćdziesiątych XX wieku, jako wsparcia dla ataków na Iran.
Trump ma trudności z realizacją swojej zwykłej polityki taryfowej w 2025 r., wykorzystywanej do szantażowania innych krajów: Sąd Najwyższy USA orzekł w lutym ubiegłego roku, że cła nałożone na inne kraje 2 kwietnia 2025 r., podczas tak zwanego "Dnia Wyzwolenia" prezydenta, są nielegalne, ponieważ prezydent wykorzystał prawo zarezerwowane dla sytuacji nadzwyczajnych w kraju.
Co więcej, polityka handlowa 27 państw jest kompetencją europejską, a nie krajową. Jednak, jak wyjaśniła "Euronews" Judith Arnal, badaczka z Elcano Royal Institute, Trump może użyć innych pośrednich instrumentów, aby zaszkodzić gospodarkom poszczególnych państw UE.
"Rządy mogą uciekać się do bardziej rygorystycznych kontroli granicznych niektórych produktów, wprowadzać bariery regulacyjne lub utrudniać działalność zagranicznym firmom. Mogą również pojawić się bardziej nieformalne bariery, komplikujące inwestycje lub dostęp do wsparcia publicznego. Nawet bez oficjalnych środków, klimat polityczny może wpływać na decyzje biznesowe" - stwierdziła Arnal w analizie unijnego instrumentu przeciwdziałania przymusowi.