Największa katastrofa w cywilnym wykorzystaniu energii jądrowej w Czarnobylu wywołała strach i przerażenie w całej Europie w 1986 roku. Ale jak to wtedy wyglądało, dlaczego grzyby i dziki są nadal skażone i czy energia jądrowa jest dziś zrównoważona, jak twierdzi UE?
Tylko starsze pokolenie pamięta katastrofę nuklearną w Czarnobylu, najgorszy scenariusz ("największy wypadek, jaki można założyć") w jednej z największych elektrowni jądrowych na świecie w dniu 26 kwietnia 1986 r. Elektrownia jądrowa faktycznie nazywa się Czornobyl w języku ukraińskim, ale rosyjska nazwa Czarnobyl dominuje od czasów radzieckich.
W Europie był to moment na miarę 11 września, ale w przeciwieństwie do ataku terrorystycznego w Nowym Jorku w 2001 roku, ludzie nie byli świadkami katastrofy na żywo na ekranach telewizorów. Władze radzieckie - w tym tajne służby KGB - starały się utrzymać w tajemnicy megaprojekt wywodzący się z produkcji broni jądrowej z modelowym miastem Prypeć. Nawet pracownicy na miejscu nie zostali poinformowani o incydentach, które miały już miejsce przed wypadkiem w 1986 r. z tak zwanymi reaktorami RBMK w Rosji.
Liczba ofiar śmiertelnych jest do dziś kwestionowana. Według oficjalnych danych zginęło 31 pracowników elektrowni jądrowej i strażaków. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) szacuje, że zginęło 4000 osób. Nie jest jasne, ile przypadków raka i innych chorób można przypisać narażeniu na promieniowanie radioaktywne.
Reakcje rządów w tygodniach i miesiącach po awarii w 1986 r. - katastrofalnym wydarzeniu, które wykroczyło poza najgorszy scenariusz - były bardzo różne. W całej Europie panowała ogromna niepewność. We Francji powiedziano ludziom, że radioaktywne chmury nie przekroczyły granicy. Politolog Alfred Grosser (1925-2024) wyjaśnił panikę w Niemczech, gdzie wymieniono piasek na placach zabaw.
Zapytana przez Euronews Kathrin Angerer z Federalnego Ministerstwa Rolnictwa, Leśnictwa, Klimatu i Ochrony Środowiska, Regionów i Gospodarki Wodnej w Wiedniu wyjaśniła: "Skażenie po awarii reaktora w Czarnobylu było bardzo zróżnicowane w zależności od regionu Europy - czasami nawet na małą skalę - i zależało w dużej mierze od opadów deszczu podczas przejścia radioaktywnych mas powietrza. Podczas gdy w szczególności Austria i południowe Niemcy były jednymi z najbardziej skażonych regionów w Europie Zachodniej, średnia depozycja we Francji pozostawała znacznie niższa, choć również nierównomierna przestrzennie".
A co z sałatą w NRD?
Po awarii reaktora w Czarnobylu warzywa liściaste, takie jak sałata i szpinak, zostały uznane za silnie skażone radioaktywnie z powodu bezpośredniej depozycji substancji radioaktywnych, zwłaszcza przez deszcz w ciągu pierwszych kilku dni. W Austrii w dniu 6 maja 1986 r. wydano zakaz sprzedaży warzyw produkowanych w kraju. W Niemczech wydano ostrzeżenia przed spożywaniem sałaty i warzyw liściastych. Mleko było również skażone, jeśli krowy jadły skażoną trawę.
W czasach zimnej wojny NRD pod rządami Ericha Honeckera reagowała inaczej niż RFN pod rządami kanclerza Helmuta Kohla. Sałata, która w rzeczywistości była przeznaczona na eksport na Zachód, została nagle zaoferowana ludziom na Wschodzie. Jednak wielu mieszkańców NRD oglądało kanały telewizyjne z Zachodu i wolało nie kupować sałaty.
Fabian Holzheid, dyrektor polityczny Instytutu Ochrony Środowiska w Monachium, wyjaśnia Euronews ówczesną sytuację w Niemczech Zachodnich: "Polityka informacyjna ówczesnych władz była katastrofalna: na początku masowo uspokajano, że nie ma ostrego zagrożenia - tylko po to, by wkrótce potem opublikować konkretne ostrzeżenia dotyczące grzybów, dziczyzny czy szpinaku. Komunikacja krajów związkowych również nie była jednolita: podczas gdy niektóre stany ostrzegały przed spożyciem mleka lub warzyw liściastych, inne dawały wszystko jasne. W tamtym czasie nie istniały ogólnokrajowe sieci pomiarowe radioaktywności w powietrzu, glebie czy żywności".
W opracowaniu na temat katastrofy nuklearnej Federalny Urząd Ochrony Radiologicznej napisał o NRD: "Kwestia ta była minimalizowana, zachodnie raporty przedstawiano jako przesadzone, a nawet siejące panikę. Sceptycyzm co do tego, którym informacjom można ufać, jest pamiętany jako wielki".
Były kolega z Berlina Wschodniego relacjonuje, jak dziennikarze z Zachodu opuścili kanapki na przyjęciu w 1986 roku, ponieważ wszystko na Wschodzie było skażone.
Dlaczego dziki są nadal radioaktywne?
Ze względu na długi okres półtrwania, wynoszący około 30 lat, cez-137 wyciekły podczas katastrofy w Czarnobylu można do dziś wykryć w glebie i łańcuchach pokarmowych.
Fabian Holzheid z Instytutu Środowiska w Monachium wyjaśnia: "Podczas gdy cez-137 został z biegiem lat wypłukany z łąk i gruntów rolnych lub przeniesiony do głębszych warstw gleby, dłużej gromadzi się w górnej warstwie próchnicy w lasach. Tam substancja radioaktywna jest szczególnie skutecznie wchłaniana przez szeroko rozgałęzioną grzybnię niektórych rodzajów grzybów".
Ponieważ dziki zjadają te grzyby i różne rodzaje trufli z dna lasu, radioaktywność może koncentrować się w tych zwierzętach. W Saksonii w ubiegłym roku zarejestrowano 109 dzików, które były bardziej skażone radioaktywnie niż wartość graniczna. Jednak prawie 80 procent skażonych zwierząt, za które Federalny Urząd Administracji wypłacił myśliwym zwrot pieniędzy, ponieważ dziczyzna nie mogła zostać sprzedana ze względu na poziom promieniowania, pochodziło z Bawarii. W 2025 r. w całych Niemczech zastrzelono 2927 skażonych dzików, z czego 2308 w Bawarii.
Na temat grzybów Holzheid mówi: "Pomiary pokazują, że niektóre grzyby są szczególnie silnie skażone, takie jak borowiki kasztanowe lub grzyby chlebowe, podczas gdy borowiki i kurki mają zwykle niższe poziomy. Każdy, kto od czasu do czasu spożywa grzyby, zazwyczaj znajduje się w zakresie wahań naturalnej ekspozycji na promieniowanie. Ponieważ jednak nie ma wartości progowej, poniżej której radioaktywność jest całkowicie nieszkodliwa, zalecamy unikanie dodatkowej ekspozycji, gdy tylko jest to możliwe - szczególnie w przypadku kobiet w ciąży i matek karmiących piersią".
Czy energia jądrowa jest zrównoważona?
Według najnowszych badań większość Niemców popiera energię jądrową. W ankiecie przeprowadzonej przez instytuty badania opinii publicznej YouGov i Sinus na zlecenie Niemieckiej Agencji Prasowej, 53 procent jest przeciwnych zamknięciu ostatnich elektrowni jądrowych, podczas gdy 40 procent jest za. Około jedna trzecia (32 procent) uważa nawet, że wycofanie się z energetyki jądrowej jest całkowicie błędne.
Wśród partii w Niemczech, AfD w szczególności nie podziela obaw dotyczących zagrożeń związanych z energią jądrową. Rainer Kraft, członek grupy parlamentarnej AfD w Bundestagu, nie widzi żadnych problemów w Niemczech po awarii reaktora w Czarnobylu. Zapytany przez Euronews, powiedział: "Elektrownie jądrowe (EJ) można uznać za najbardziej zrównoważone źródło energii ze wszystkich. Żadne inne źródło energii nie spełnia siódmego celu zrównoważonego rozwoju ONZ - przystępnej cenowo i czystej energii - tak kompleksowo jak energia jądrowa".
Politycy CDU i CSU również regularnie wzywają do powrotu do energii jądrowej i reaktywacji ostatnio zamkniętych reaktorów. Jak donosi gazeta Rheinische Post, szef grupy parlamentarnej CDU, Jens Spahn (CDU), powiedział niedawno na kongresie innowacji zorganizowanym przez grupę parlamentarną CDU: "Istnieją badania, które mówią, że wycofane z eksploatacji reaktory z ostatnich lat można przywrócić do pracy kosztem około dziewięciu lub dziesięciu miliardów euro". W marcu lider CSU i bawarski minister Markus Söder - który jednak nie chce żadnych ostatecznych magazynów w Bawarii - zażądał w Bild am Sonntag: "Nadszedł czas na nową erę energii jądrowej. Energia jądrowa 2.0 nie oznacza powrotu do starej technologii, ale nowy rozdział bez poprzednich zagrożeń. Obejmuje to nowe modułowe małe reaktory i fuzję jądrową".
Niemiecki minister środowiska Carsten Schneider (SPD) jest innego zdania i bronił stopniowego wycofywania się z energii jądrowej. Według Schneidera jest to niezwykle kosztowne, budowa nowych elektrowni jądrowych zajmuje dziesięciolecia i "nie pomaga nam w rozwiązywaniu obecnych problemów energetycznych".
Harald Ebner, sprawozdawca ds. polityki nuklearnej i przewodniczący komisji środowiska grupy parlamentarnej Zielonych, powiedział w wywiadzie dla Euronews: "40. rocznica katastrofy reaktora w Czarnobylu przypomina nam o zagrożeniu, jakie ta technologia wysokiego ryzyka i jej wieczne odpady stanowią dla ludzi i przyrody. Energia jądrowa nie przyczynia się również do ochrony klimatu. Wiąże fundusze inwestycyjne, których pilnie potrzebujemy na rozbudowę sieci i magazynów, i jest zależna od dotacji państwowych". Ebner ostrzega: "Czarnobyl dobitnie nauczył nas, że promieniowanie nie zatrzymuje się na granicach, a zatem obecna sytuacja wojenna w Ukrainie jest również stałym zagrożeniem nuklearnym dla Europy".
Austria nadal wyraźnie sprzeciwia się klasyfikowaniu energii jądrowej jako przyjaznej dla środowiska, zielonej lub zrównoważonej, wyjaśnia Ministerstwo Środowiska w Wiedniu.
Fakt, że UE dokonuje zwrotu w sprawie energii jądrowej jest krytykowany nie tylko przez austriacki rząd. Fabian Holzheid z Monachijskiego Instytutu Środowiska mówi: "Opisujemy kategoryzację w taksonomii UE jako greenwashing. Energia jądrowa nie jest zrównoważona: wytwarza wysoce radioaktywne odpady, dla których wciąż nie ma bezpiecznego rozwiązania w zakresie ostatecznego składowania na całym świecie, i pozostaje zasadniczo związana z ryzykiem poważnych awarii. Czarnobyl i Fukushima wyraźnie to pokazały".