Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Polska gospodarka kwitnie, niemiecka w stagnacji. Czy Niemcy mogą się od nas uczyć?

Polska gospodarka kwitnie: czego Niemcy mogą się od niej nauczyć?
Polska gospodarka kwitnie: czego Niemcy mogą się od niej nauczyć? Prawo autorskie  Copyright Business Wire 2026.
Prawo autorskie Copyright Business Wire 2026.
Przez Franziska Müller
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Polska gospodarka kwitnie i rozszerza swoją działalność między innymi na Niemcy. Przy ponad trzyprocentowym wzroście, Niemcy mogą nauczyć się czegoś od swojego sąsiada, wyjaśnia konsultant gospodarczy.

Podczas gdy niemiecka gospodarka od kilku lat drepcze w miejscu, Polska od dwóch lat odnotowuje wysokie stopy wzrostu PKB. Według szacunków na 2025 r. polska gospodarka ma wzrosnąć o około 3,2%.

REKLAMA
REKLAMA

"Polacy mogą być dumni z osiągnięć ostatnich dziesięcioleci, rozwoju, zmian, które tu zaszły, tego, co udało się osiągnąć, firm, które powstały" - mówi w audycji Polskiego Radia Leo Mausbach, polski ekspert i konsultant w polsko-niemieckiej wymianie gospodarczej.

Gospodarka: Polska kwitnie, Niemcy w stagnacji

W ciągu ostatnich kilku lat zarówno Niemcy, jak i Polska przeżywały gospodarcze wzloty i upadki. Jednak w dość trudnej sytuacji gospodarczej ostatnich lat Polska wykazała imponujący wzrost, podczas gdy Niemcy, podobnie jak wiele innych krajów UE, nie były w stanie nadążyć.

Według szacunków Komisji Europejskiej, polska gospodarka wzrosła w ubiegłym roku o około 3,2%, podczas gdy niemiecka odnotowała wzrost o zaledwie 0,2%. Wcześniej niemiecka gospodarka znajdowała się w stagnacji, podczas gdy polska gospodarka nadal znacząco rosła w 2024 roku.

Komisja Europejska przewiduje również lepsze stopy wzrostu PKB dla Polski w nadchodzących latach. Podczas gdy Niemcy mogą wrócić na plus w tym roku i w 2027 roku ze wzrostem o co najmniej 1,2%, Komisja Europejska szacuje, że Polska wzrośnie o pełne 3,5% w tym roku i 2,8% w 2027 roku.

Czy zatem Polska lepiej poradziła sobie z kryzysami ostatnich lat?

Konsultant gospodarczy: Polska stała się krajem "antygreckim"

W Niemczech "nie ma już poczucia, że sprawy idą naprzód. Czasami ma się wrażenie, że wiele rzeczy w życiu staje się coraz trudniejszych", wyjaśnia Leo Mausbach, konsultant w polsko-niemieckiej wymianie gospodarczej, w audycji Polskiego Radia.

Z drugiej strony, w Polsce jest "ta ambicja, wola postępu, że sprawy idą do przodu. I wszyscy mają to przekonanie, że będzie lepiej, musi być lepiej i nad tym pracujemy" - powiedział Mausbach. Według niego Polska jest krajem postępu, ale takie podejście do życia zostało utracone w Niemczech.

Dla Mausbacha ta fundamentalna różnica nie oznacza jednak, że Polska ma sytuację gospodarczą całkowicie i w pełni pod kontrolą. W przeciwieństwie do krajów takich jak Hiszpania czy Niemcy, "substancja gospodarcza w Polsce, firmy krajowe" muszą nadal rosnąć. Inne kraje europejskie miały już więcej czasu na budowanie siły swojego biznesu i dlatego mają również większe i solidniejsze firmy.

Mausbach wyjaśnił w programie radiowym, że postrzega rosnącą uwagę dla Polski jako projekcję krajów, które zmagały się z trudnościami gospodarczymi w ostatnich latach. Tak było również podczas kryzysu gospodarczego i finansowego po 2008 roku. Polska "stała się swego rodzaju krajem antygreckim".

Co Polska może zyskać

Mausbach podkreślił jednak wyraźne zalety Polski jako lokalizacji: "Procedury zatwierdzania są szybsze, często bardziej cyfrowe niż w Niemczech" - wyjaśnił, a także potwierdził często używany argument o czystych miastach.

"W tamtych czasach Polska reklamowała się jako zielona wyspa, która nie zmagała się ze spadkiem wzrostu gospodarczego" - powiedział Mausbach. W międzyczasie, na przykład, Polska wyprzedziła Hiszpanię pod względem dochodu na mieszkańca, a jakość życia w Europie wyrównała się.

Dla Mausbaucha istnieją obecnie dwie główne dźwignie, które mogą nadal napędzać polską gospodarkę: Silny nacisk na polską klasę średnią i równoważenie asymetrycznych hierarchii.

W przeszłości Polska często produkowała części dla niemieckich firm jako dostawca, ale według Mausbaucha zespoły, w których ta asymetria się zmniejszyła, mają większe szanse na sukces. "W rezultacie poprawia się jakość relacji gospodarczych i wspólnie się rozwijamy".

Firmy są teraz bardziej skłonne do współpracy zamiast utrzymywania asymetrii między krajami pochodzenia, gdzie z jednej strony odbywa się produkcja, a z drugiej sprzedaż. "Zwłaszcza jeśli chodzi o problemy związane z sukcesją i zmianami demograficznymi, właściciele firm coraz częściej chcą sprzedawać i są zadowoleni, jeśli kupujący pochodzi z Polski, a nie na przykład z Chin" - mówi Mausbach.

Wiele polskich MŚP rozwijało się również z pokolenia na pokolenie. Polacy powinni "poświęcić im znacznie więcej uwagi", ponieważ nowe lokalizacje często rozwijają się za granicą, czasami poprzez przejęcia.

Polska strategia ekspansji: kupowanie niemieckich firm

Kiedy Mausbach mówi o substancji gospodarczej, ma na myśli na przykład polskie firmy średniej wielkości. Dzięki wieloletniemu istnieniu i ciężkiej pracy przez pokolenia, firmy te utrzymują się na rynku i rozwijają się w niektórych przypadkach wolniej, ale w rezultacie z większą stabilnością i ciągłością.

W Polsce to zawsze wielka wiadomość, gdy polska firma kupuje firmę niemiecką. Jednak obecnie zdarza się to coraz częściej i nie jest już wyjątkiem. Ekspansja międzynarodowa stała się teraz kwestią dla polskich MŚP . Obecnie odbywają się również spotkania branżowe, na których polskie firmy dzielą się i przekazują swoje doświadczenia związane z przejęciem lub integracją niemieckich firm.

Strategia ta jest próbą "kupienia kawałka tortu, że tak powiem, z raczej nasyconych rynków Europy Zachodniej, zamiast próbować stworzyć markę od podstaw na rynku, na którym wszystko już istnieje". Mausbach uważa to za właściwy sposób wejścia na trudne rynki. Jako największy pojedynczy rynek na europejskim rynku krajowym, Niemcy są szczególnie interesujące.

Donald Tusk: "Polacy nadchodzą"

Istnieją już polsko-niemieckie duety, między innymi w sektorze budowlanym i przemysłowym. Na przykład polski producent naczep do samochodów ciężarowych Wielton przejął niemiecką firmę Langendorf. Wspólnie prowadzą zakład w Wieluniu, który dzięki inwestycjom i automatyzacji procesów produkcyjnych ma stać się jednym z najnowocześniejszych zakładów produkcyjnych Grupy.

Wielton posiada 80 proc. udziałów w Langendorf od 2017 r., a do 2025 r. przejmie 100 proc. tradycyjnej niemieckiej spółki. Według firmy, dąży ona do wzmocnienia swojej pozycji na rynku zachodnioeuropejskim ze względu na komplikacje handlowe spowodowane wojną domową na wschodzie Ukrainy w 2014 roku. Polska firma posiada obecnie spółki we Włoszech, Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Nowy Styl, który został założony w Polsce w 1992 roku, posiada obecnie również spółki w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Rosji, na Ukrainie i w kilku innych krajach. Nowy Styl przejął niemiecką firmę Sato Office w 2011 roku oraz niemieckiego producenta mebli biurowych Rohde und Grahl w 2013 roku. Firma wyposażyła między innymi stadion VW Wolfsburg w siedzenia.

Według platformy informacyjnej Bloomberg , polskie firmy ogłosiły w ubiegłym roku 22 przejęcia w Europie Zachodniej. Jest to najwyższa liczba w historii.

W połowie lutego premier Donald Tusk zacytował niemieckie media, mówiąc: "Polacy nadchodzą". Następnie napisał na Platformie X: "Spójrzcie, jak to zdanie zmieniło się w ciągu ostatnich 30 lat". Polskie firmy przejmują teraz uznane zachodnie marki, a nie odwrotnie.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Warszawskie wieżowce wizytówką miasta i magnesem dla zagranicznych inwestycji

Do Europy Środkowo-Wschodniej płyną miliardy. Rekordowe inwestycje mimo niepewności

Dobrze już było. Europę Środkowo-Wschodnią czeka 10 chudych lat