Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

TSUE stawia granice bankom. Odsetki tylko od realnie wypłaconego kredytu

Odsetki tylko od realnie wypłaconego kredytu
Odsetki tylko od realnie wypłaconego kredytu Prawo autorskie  (fot. Jakub Żerdzicki/Unsplash)
Prawo autorskie (fot. Jakub Żerdzicki/Unsplash)
Przez Berenika Sorokowska & Euronews
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Banki nie mogą naliczać odsetek od kwot, które nigdy nie trafiły do rąk klienta – tak wynika z najnowszego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. To ważna wiadomość dla osób spłacających kredyty konsumenckie, bo podważa praktykę doliczania do oprocentowania m.in. składek ubezpieczeniowych.

Spór o „doliczone” koszty

Sprawa zaczęła się w Polsce, od pozornie typowej umowy kredytu konsumenckiego. Klient pożyczył pieniądze w banku, ale nie cała kwota trafiła do jego kieszeni. Część została przeznaczona na ubezpieczenie kredytu – określane jako dobrowolne.

REKLAMA
REKLAMA

Problem w tym, że bank naliczał odsetki nie tylko od pieniędzy faktycznie wypłaconych klientowi, lecz także od składki ubezpieczeniowej.

Klient mówi: to nie fair

Konsument poszedł do sądu i zakwestionował sposób rozliczenia kredytu. Jego stanowisko było proste: skoro nie dostał do ręki części pieniędzy, to nie powinien płacić od nich odsetek.

Domagał się więc możliwości spłaty zobowiązania bez dodatkowych kosztów wynikających z takiej konstrukcji umowy.

Pytanie do Trybunału

Polski sąd nabrał wątpliwości i skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Chodziło o to, czy praktyka polegająca na „rozszerzaniu” podstawy oprocentowania o koszty kredytu jest zgodna z unijną dyrektywą.

Jasny sygnał z Luksemburga

Trybunał odpowiedział krótko: nie.

W uzasadnieniu podkreślono coś, co z perspektywy klienta brzmi dość intuicyjnie, ale w praktyce bywało różnie stosowane. Kwota kredytu to jedno, a koszty kredytu – drugie. Nie można ich mieszać.

To oznacza, że:

– odsetki można naliczać tylko od pieniędzy faktycznie wypłaconych konsumentowi,

– koszty takie jak ubezpieczenie nie mogą „powiększać” podstawy oprocentowania.

Banki mają pole manewru, ale pod kontrolą

Trybunał nie zamknął bankom drogi do uwzględniania kosztów w cenie kredytu. Instytucje mogą to robić, np. poprzez wyższe oprocentowanie całej oferty. Warunek jest jeden: wszystko musi być przejrzyste i zgodne z definicjami przewidzianymi w prawie UE.

Zmiany, które odczują kredytobiorcy

Wyrok wzmacnia pozycję konsumentów. Pokazuje, że konstrukcja umowy kredytowej nie może być „kreatywna” kosztem przejrzystości.

W praktyce może to oznaczać falę analiz już zawartych umów – zwłaszcza tam, gdzie odsetki liczono od kwot, których klient nigdy realnie nie zobaczył.

Więcej przejrzystości na rynku

Z perspektywy rynku chodzi o coś więcej niż jeden spór. Unijne przepisy mają sprawić, żeby oferty kredytowe były porównywalne, a wskaźniki takie jak RRSO rzeczywiście odzwierciedlały koszt zobowiązania.

Wyrok europejskiego Trybunału to kolejny sygnał, że transparentność umów nie jest dodatkiem, tylko prawnym obowiązkiem.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

USA znoszą sankcje na bank centralny Wenezueli i zezwalają na niektóre transakcje

MAE: Globalna gospodarka stoi w obliczu "poważnego zagrożenia" z powodu wojny w Iranie

Polska gospodarka kwitnie, niemiecka w stagnacji. Czy Niemcy mogą się od nas uczyć?