Co najmniej 30 osób zginęło w wyniku gwałtownej zimowej burzy, która sparaliżowała dużą część USA. Tysiące domów pozostało bez prądu, a opady śniegu i mróz utrudniają codzienne życie.
Silna burza zimowa spowodowała śmierć co najmniej 30 osób i sparaliżowała znaczną część Stanów Zjednoczonych. W wielu stanach temperatury spadły poniżej zera, a setki tysięcy mieszkańców pozostały bez prądu.
Przenikliwe zimno objęło około dwóch trzecich kraju. Najciężej ucierpiały regiony Środkowego Zachodu, Południa i Północnego Wschodu.
Meteorolodzy ostrzegają, że nadciągająca fala arktycznego powietrza utrzyma mroźne warunki na obszarach już pokrytych śniegiem i lodem.
Na północ od Pittsburgha spadło do 50 centymetrów śniegu, a odczuwalna temperatura w wyniku wiatru sięgnęła minus 31 stopni Celsjusza.
W Nowym Jorku odnotowano największe opady śniegu od lat, miejscami do 38 centymetrów.
Prognozy zapowiadają kolejną zimową burzę, która może uderzyć w wschodnie wybrzeże w nadchodzący weekend.
Ofiary burzy to zarówno ofiary wypadków drogowych, jak i osoby zamarznięte na zewnątrz.
W Massachusetts i Ohio dwie osoby przejechały pługi śnieżne, w Arkansas i Teksasie nastolatki zginęły podczas zabawy na sankach, a w Kansas kobieta zmarła na mrozie po wyjściu z baru.
W Nowym Jorku urzędnicy znaleźli co najmniej osiem osób martwych na ulicach.
Opady od Arkansas po Nową Anglię sparaliżowały transport.
Ponad 12 tysięcy lotów zostało odwołanych lub opóźnionych, a w niedzielę aż 45% połączeń lotniczych w USA nie odbyło się - to najwyższy wskaźnik od czasów pandemii COVID-19.
Zamknięto szkoły, a tysiące mieszkańców zmagało się z brakiem energii elektrycznej.
W poniedziałek wieczorem prąd nie docierał do ponad 560 tysięcy gospodarstw, głównie na południu kraju.
Mississippi doświadczyło najgorszej burzy lodowej od 1994 roku.
W regionach dotkniętych kataklizmem dystrybuowano koce, wodę butelkowaną, łóżeczka i generatory.
W Nashville w Tennessee przywrócono prąd tysiącom domów i firm, choć około 146 tysięcy odbiorców wciąż pozostawało bez zasilania.
Wiele hoteli zostało wyprzedanych, ponieważ mieszkańcy próbowali uciec z ciemnych i zimnych domów.