Dziesiątki tysięcy ludzi wyszło na ulice w całych Niemczech, aby pokazać swój sprzeciw wobec planowanego przez lidera CDU Merza zaostrzenia polityki migracyjnej i wspólnego głosowania CDU/CSU z AfD w Bundestagu.
W niedzielne popołudnie nawet 160 tys. osób zebrało się na wielkim wiecu w Berlinie.
Jeden z rozzłoszczonych demonstrantów powiedział, że nie gra się z nazistami i że ma nadzieję, że Merz spotka się z reakcją za swoje decyzje.
"Kiedyś uprzejmie zwróciłem się do pana Merza, przypominając mu po raz kolejny o, miejmy nadzieję, dobrym wychowaniu, jakie otrzymał. Stąd powiedzenie "Nie gra się z nazistami". Spróbował i mam nadzieję, że dostanie to, co mu się należy za jego - tak - przewinienie, że tak powiem" - mówił jeden z demontrujących.
Merz został oskarżony przez protestujących i polityków lewicy o złamanie tabu i narażenie "zapory ogniowej" partii głównego nurtu przeciwko skrajnie prawicowej AfD.
Merz podkreśla jednak, że jego stanowisko jest niezmienne i że nie współpracował i nie będzie współpracować z tą partią.
Sondaże pokazują, że centroprawicowa Unia, która przedstawiła propozycję i ustawę migracyjną, prowadzi z około 30-procentowym poparciem, podczas gdy AfD jest na drugim miejscu z około dwudziestoma procentami. Socjaldemokraci i Zieloni są znacznie dalej.