W Halloween, według inicjatywy „Gen Z regelt”, w szkolnych i młodzieżowych protestach w całych Niemczech pokojowo demonstrowało ok. 120 tys. osób. Wieczorem w kilku miastach doszło jednak do eskalacji, przemocy i zniszczeń mienia. Przegląd wydarzeń.
Inicjatywa „Gen Z regelt” domaga się większych inwestycji w edukację, przystępnych kosztów utrzymania i zdecydowanej ochrony klimatu. Ogólnokrajowymi protestami walczy o większy wpływ młodych ludzi na decyzje polityczne i sprzeciwia się poborowi do wojska.
Po spokojnych, młodzieżowych protestach zorganizowanych po południu przez inicjatywę „Gen Z regelt” po zapadnięciu zmroku w kilku niemieckich miastach doszło do zamieszek i starć z policją. W Frankfurcie, Kolonii, Hamburgu i Berlinie sytuacja wymknęła się spod kontroli. Sprawcy niszczyli witryny sklepowe, dochodziło do plądrowania, dewastacji mienia i scen przemocy. Płonęły barykady, chuligani wdarli się do sklepu z bronią, policja kilkakrotnie użyła armatek wodnych.
Agresywne grupy w Berlinie
W Berlinie w sobotni wieczór młodzieżowa demonstracja pod hasłem „Gen Z ma dość!” przerodziła się w zamieszki. Pochód ruszył z placu Rosenthaler Platz w kierunku dzielnicy Prenzlauer Berg. Według policji liczba uczestników wzrosła z początkowych 700 do nawet 3 500 osób.
Podczas wieczornego marszu widoczne były zarówno symbole propalestyńskie, jak i antyfaszystowskie. Wielu uczestników miało zasłonięte twarze, m.in. kominiarkami i chustami palestyńskimi. Demonstranci skandowali antykapitalistyczne, antyizraelskie oraz antyniemieckie hasła. Odpalano także race i petardy.
Według policji napięcie było wyczuwalne od początku. Doszło do wielu przestępstw, w tym do zniszczenia mienia, obrażeń ciała oraz naruszeń ustawy o broni i materiałach wybuchowych. Wstępny bilans policji:
- 56 osób zatrzymanych tymczasowo
- 27 lekko rannych policjantów
- do 3 500 demonstrantów
- około 1 500 dodatkowych funkcjonariuszy policji w całym mieście
Po tym, jak w stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie i odpalono materiały pirotechniczne, demonstrację zakończono przed czasem. Minister spraw wewnętrznych Niemiec, Alexander Dobrindt, obarczył odpowiedzialnością za zamieszki „lewicowe grupy i chuliganów z kręgów migranckich”. Po gwałtownych starciach, plądrowaniu i walkach ulicznych domaga się surowych kar dla sprawców oraz zdecydowanego działania wobec osób stosujących przemoc.
Według niego sprawcy zamieszek i plądrowania zostali zidentyfikowani i zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. „Za takie poważne naruszenie porządku publicznego muszą zostać wymierzone surowe kary” – podkreślił minister.
Demonstracja w Hamburgu: płonące barykady, armatki wodne na ulicach
Także w Hamburgu doszło do poważnych zamieszek. W sobotni wieczór okolice głównego dworca kolejowego zamieniły się w miejsce starć. Chuligani wznosili płonące barykady i atakowali policję kamieniami, butelkami oraz pirotechniką.
Najbardziej ucierpiała dzielnica St. Georg. Agresywne grupy wyrywały uliczne barierki z mocowań, przeciągały ogrodzenia budowlane i pojemniki na śmieci na jezdnię, a barykady podpalały. Przez wiele godzin zakłócający porządek prowadzili z policją „zabawę w kotka i myszkę”.
Przewrócona bateria fajerwerków zraniła dziecko i policjantkę. Dziecko doznało szoku, ale nie wymagało hospitalizacji. Ranny od wybuchu petardy został także funkcjonariusz policji federalnej. Policja użyła gazu pieprzowego i armatek wodnych, by opanować sytuację. Tymczasowo zatrzymano około 120 osób. W akcji brało udział łącznie ok. 1 300 funkcjonariuszy.
Według policji w tłum pokojowo nastawionych demonstrantów wmieszały się grupy gotowe do przemocy, które celowo chciały popełniać przestępstwa. „Zachowanie takich wichrzycieli potwierdza, że słuszną decyzją było wysłanie do akcji silnych sił oraz zdecydowana interwencja” – oświadczył rzecznik policji, Sebastian Born.
Ponad 30 zatrzymanych po poważnych zamieszkach we Frankfurcie
We Frankfurcie nad Menem również doszło do gwałtownych zamieszek i plądrowania. Szczególnie dotknięta była ulica handlowa Zeil, gdzie chuligani wybijali szyby wystawowe i okradali sklepy.
Za cel obrano także sklep z bronią. Policja zabezpieczyła tam dwie sztuki broni i zatrzymała kilku podejrzanych.
Zaangażowano ponad 1 000 policjantów, w tym oddziały specjalne. Na ulicach pojawiły się również armatki wodne, pojazdy opancerzone i śmigłowiec. Jak podała policja, w stronę funkcjonariuszy poleciały m.in. koktajle Mołotowa i inne przedmioty. Części centrum miasta zostały szeroko odgrodzone.
Łącznie policja poinformowała o ponad 30 tymczasowych zatrzymaniach. W nocy skontrolowano także kolejną grupę około 100 osób.
We wczesnych godzinach porannych w niedzielę sytuacja się uspokoiła. Policja mówi o poważnych stratach materialnych, których dokładna wysokość nie jest jeszcze znana. Wcześniej, według danych policji, około 8 000 osób demonstrowało we Frankfurcie w większości pokojowo. Organizatorzy zdystansowali się od aktów przemocy. Premier landu Hesja, Boris Rhein, zapowiedział konsekwencje dla odpowiedzialnych.
Zamieszki także w Kolonii: armatki wodne i ataki na policjantów
W Kolonii sytuacja zaogniła się już po południu. Wiec poświęcony edukacji, obowiązkowej służbie wojskowej i kosztom życia, zorganizowany na nabrzeżu Konrada Adenauera, zakończono około godziny 16.00, po tym jak część uczestników zasłoniła twarze i odpaliła pirotechnikę.
Następnie doszło do ataków na funkcjonariuszy. Policjanci użyli armatek wodnych i skontrolowali kilkaset osób. Jeden policjant zranił się w rękę i nie mógł dalej pełnić służby.
Wieczorem sytuacja ponownie się zaostrzyła na placu przed katedrą, w pobliżu głównego dworca. Według informacji agencji prasowej dpa w zamieszkach brało udział około 200 osób, część z nich zachowywała się szczególnie agresywnie. W stronę funkcjonariuszy poleciały butelki, w powietrze fruwały także rowery.
Co najmniej jedna osoba została ranna, pięć osób trafiło do policyjnego aresztu. Na bocznej ulicy rzuconą hulajnogą elektryczną rozbito szybę wystawową. Policja ściągnęła dodatkowe siły, aby opanować sytuację.
Policja wszczęła kilka postępowań karnych, m.in. w związku z poważnym naruszeniem porządku publicznego oraz czynnymi atakami na funkcjonariuszy.
Młodzi są wściekli, protesty trwają
Fala gwałtownych zamieszek, która wcześniej odbiła się szerokim echem w innych krajach europejskich, dotarła teraz także do Niemiec. Szczególnie we Francji protesty młodych ludzi w ostatnim czasie wielokrotnie przeradzały się w przemoc. Podczas kolejnych niepokojów w sobotę francuska policja zatrzymała ponad 500 osób.
W Niemczech tymczasem w ponad 30 miastach na ulice wyszły dziesiątki tysięcy młodych ludzi. Większość demonstracji przebiegła pokojowo, lecz ich obraz zdominowały późniejsze zamieszki. Inicjatywa „Gen Z regelt” odcięła się od przemocy i podkreśliła, że nie miała wpływu na wydarzenia po zakończeniu wieców.
Końca tej fali protestów na razie nie widać. Już na 20 listopada zaplanowano kolejne ogólnoeuropejskie demonstracje, w których chce wziąć udział także „Gen Z regelt”. Inicjatywa zapowiedziała, że ponownie spróbuje zmobilizować liczne rzesze młodych ludzi.