Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Od diagnozy raka do mety londyńskiego maratonu: biegacz, który nigdy nie przestał biec

W ciągu dwóch lat u Andy'ego Spary'ego zdiagnozowano raka jelita grubego; przeszedł leczenie i poważną operację, a jednocześnie trenował do maratonu w Londynie.
W ciągu dwóch lat u Andy’ego Spary’ego wykryto raka jelita grubego, przeszedł leczenie i poważną operację, cały czas biegając i trenując do maratonu londyńskiego. Prawo autorskie  Andy Spary
Prawo autorskie Andy Spary
Przez Alexandra Leistner
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

„Chyba się wciągnąłem”: gdy powrót do zdrowia po raku zamienia się w maraton. Ocalały z raka Andy Spray opowiada Euronews Health, dlaczego nigdy nie przestał biegać.

Gdy ponad milion osób zgłosiło się do losowania miejsc w maratonie londyńskim 2026, wśród nich nie było Andy’ego Spary’ego.

REKLAMA
REKLAMA

Mniej więcej w tym samym czasie były półzawodowy skejter z Tunbridge Wells na południu Londynu usłyszał diagnozę, która miała wywrócić jego życie do góry nogami.

W 2024 r. przeszedł zabieg chirurgiczny, który początkowo uznano za usunięcie ropnia związanego z chorobą Leśniowskiego-Crohna. Lekarze zlecili rezonans magnetyczny, uspokajając go na początku, że „nie powinien się niczym martwić”.

Okazało się jednak, że nie był to ropień, lecz rzadki nowotwór jelita grubego w trzecim stadium, zlokalizowany w okolicy pośladków.

Dwa lata później Andy ukończył w Londynie swój pierwszy w życiu maraton (źródło w Angielski) w czasie 3 godzin i 25 minut.

W okresie między diagnozą a biegiem przeszedł intensywne leczenie: wyłonienie stomii, kilkumiesięczną chemioterapię i pięć tygodni radioterapii.

Ruch pomaga wrócić do zdrowia

Ale ani na chwilę nie przestał biegać.

„Chemioterapię dostawałem co dwa tygodnie. W środę miałem wlew, w piątek czułem się okropnie, ale po kilku dniach objawy ustępowały i znowu szedłem pobiegać” – opowiada Euronews Health.

W tym czasie Andy opowiadał swoją historię w mediach społecznościowych. Nie ukrywał trudnych chwil, a mimo to zachowywał na ogół optymizm.

„Zazwyczaj jestem bardzo otwarty. Uważam, że lepiej tak podchodzić do życia, niż zamykać się w sobie” – mówi. Dodaje, że wsparcie, które otrzymywał w sieci, jeszcze bardziej uświadomiło mu, jak wiele zawdzięcza swojej żonie, rodzinie i przyjaciołom.

Jedenaście miesięcy temu przeszedł rozległą operację usunięcia nowotworu. Chirurdzy wycięli fragment jelita grubego, odbytnicy oraz okolicznych tkanek, a następnie przeprowadzili zabieg rekonstrukcyjny.

Na początku nie był w stanie nawet dotknąć stóp ani normalnie chodzić. Po zaledwie trzech–czterech miesiącach znów założył jednak buty biegowe i zaczął przygotowania do dwóch półmaratonów oraz maratonu londyńskiego.

Jeszcze przed operacją, już po postawieniu diagnozy, znajomy opowiedział mu o fundacji, która zachęca młodych chorych na raka do ruchu i wspiera ich na każdym etapie leczenia.

Aktywność fizyczna i więzi z innymi

Choć zawsze był osobą aktywną, udział w zajęciach z rówieśnikami organizowanych przez Trekstock (źródło w Angielski) – początkowo przez FaceTime – stał się dla niego naturalnym i bardzo pomocnym początkiem powrotu do zdrowia.

Dzięki tej organizacji Andy dostał miejsce na liście startowej maratonu londyńskiego i założył zbiórkę w serwisie GoFundMe, która do tej pory przyniosła ponad 4 tys. funtów (ok. 4,7 tys. euro).

Andy, z zawodu stolarz, mówi, że chce podważać utarte wyobrażenia o chorobie, która dotyka dziś coraz więcej osób.

„Rak i śmierć wciąż obarczone są dużym stygmatem, bo kiedyś diagnoza często oznaczała wyrok. Dziś nie powinno już tak być” – podkreśla.

Dzięki szybkiemu rozwojowi medycyny rokowania ulegają poprawie.

„Mamy dziś mnóstwo nowych metod leczenia i terapii. Odsetek osób zdrowiejących jest dużo wyższy”.

Objawy, których nie wolno lekceważyć

Rak jelita grubego coraz częściej wykrywa się u młodych osób. Andy apeluje więc, by zgłaszać się na badania, jeśli pojawią się takie objawy jak ból, krew w stolcu czy zmiana rytmu wypróżnień. Nie muszą one oznaczać nowotworu, ale wczesne wykrycie choroby może mieć kluczowe znaczenie.

W jego przypadku zwycięstwo nad rakiem było możliwe dzięki połączeniu odporności psychicznej, silnej sieci wsparcia, zaufania do procesu leczenia oraz nastawienia ukształtowanego przez lata wracania do sprawności po poważnych kontuzjach doznanych na deskorolce, w tym po złamaniu czaszki.

Zwraca uwagę, że pełny powrót do formy po takiej operacji może trwać nawet 18 miesięcy i u niego wciąż jeszcze się nie zakończył, ale po ukończeniu maratonu przyznaje: „Mam wrażenie, że jestem już prawie na mecie tego procesu”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Jak kawa pomaga organizmowi walczyć ze skutkami starzenia

Od diagnozy raka do mety londyńskiego maratonu: biegacz, który nigdy nie przestał biec

Zmiany klimatu i zanieczyszczenie powietrza zwiększają ryzyko udaru – nowe badanie