Loader
Śledź nas
Reklama

Niezidentyfikowany dron eksploduje w bułgarskiej przestrzeni powietrznej przy granicy z Rumunią

Premier Bułgarii Rumen Radev przemawia po przybyciu na szczyt NATO w Ankarze w Turcji, w środę 8 lipca 2026 r.
Premier Bułgarii Rumen Radev zabiera głos po przybyciu na szczyt NATO w Ankarze w Turcji, w środę 8 lipca 2026 r. Prawo autorskie  Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved
Prawo autorskie Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved
Przez Nathan Rennolds
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Premier Bułgarii powiedział, że służby Bułgarii i Rumunii nie wychwyciły drona, gdy przelatywał przez ich przestrzeń powietrzną.

Nieznany dotąd dron eksplodował w sobotę nad terytorium Bułgarii, w pobliżu granicy z Rumunią – poinformowały władze.

REKLAMA
REKLAMA

Jak przekazał premier Bułgarii, Rumen Radew, dron wleciał w bułgarską przestrzeń powietrzną od strony Rumunii, po czym eksplodował tysiąc metrów od stacji kompresorowej gazociągu transbałkańskiego, w pobliżu dawnego przejścia granicznego Kardam między obu państwami.

„Hałas wywołany przez dron zarejestrowała rumuńska policja graniczna, a głośny wybuch usłyszał później patrol policji granicznej »General Toshevo«” – powiedział podczas konferencji prasowej.

Dodał, że „miejsce wybuchu drona natychmiast zlokalizowano” i potwierdził, że nie ma ofiar ani zniszczeń budynków czy infrastruktury.

Premier przyznał, że zarówno bułgarskie, jak i rumuńskie służby nie wykryły drona, gdy przelatywał przez ich przestrzeń powietrzną. Zapowiedział też wzmocnienie nadzoru w przestrzeni powietrznej regionu.

Wszczęto dochodzenie, które ma ustalić, jakiego typu dron brał udział w incydencie.

Jak przypomniał poseł opozycji Iwajło Mirczew, Kardam jest jednym z kluczowych punktów na trasie tzw. Pionowego Korytarza Gazowego – strategicznej magistrali do przesyłu skroplonego gazu ziemnego z Grecji przez Europę Południowo-Wschodnią i Środkową. Korytarz łączy Grecję, Bułgarię, Rumunię, Węgry, Słowację, Mołdawię i Ukrainę.

Do wtargnięcia doszło po tym, jak siły rumuńskie zestrzeliły w swojej przestrzeni powietrznej trzy drony w ciągu zaledwie trzech dni pod koniec lipca. Rumuńskie władze poinformowały, że co najmniej jeden z nich był typu Shahed, używanego przez wojska rosyjskie.

Rumunia i Bułgaria leżą na wschodniej flance NATO, nad Morzem Czarnym, i mierzą się z rosnącymi wyzwaniami bezpieczeństwa związanymi z wojną Rosji przeciwko Ukrainie, rozpoczętą po pełnoskalowej inwazji Moskwy w lutym 2022 roku.

W ostatnich miesiącach w Rumunii gwałtownie wzrosła liczba incydentów z udziałem dronów i naruszeń przestrzeni powietrznej. Podnosi to napięcie w regionie i wywołuje falę solidarności ze strony przedstawicieli UE.

W maju rosyjski dron z ładunkami wybuchowymi uderzył w blok mieszkalny w Gałaczu, wywołując pożar dachu i raniąc dwie osoby.

W kolejnym miesiącu w rumuńskim porcie Konstanca eksplodował także ukraiński dron morski. Ukraińskie wojsko podało, że zszedł z kursu wskutek zakłóceń powodowanych przez rosyjną walkę radioelektroniczną.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała takie incydenty „bezpośrednim skutkiem wojny Rosji przeciwko Ukrainie”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

UE uderza w rosyjskie drony i „rosyjskiego Starlinka”. Nowe sankcje mają osłabić machinę wojenną Kremla

Rumunia poderwała myśliwce. F-16 zestrzelił drona nad niezamieszkanym terenem

Von der Leyen: eksplozja rumuńskiego drona morskiego dowodzi, że rośnie rosyjskie zagrożenie