Tucker Carlson przekonuje, że Hitler miał powód, by zaatakować Polskę. W rozmowie z Jacobem Rees-Moggiem prawicowy publicysta zakwestionował przedstawianie niemieckiej agresji jako bezpodstawnego ataku. Bogdan Klich, szef polskiej ambasady w USA, zażądał od Carlsona przeprosin.
Wypowiedź Carlsona wpisuje się w szerszy nurt obecny w części prawicy, w którym pojawiają się próby relatywizowania odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową. Podobne wypowiedzi dotyczące Polski padały wcześniej także w niemieckiej AfD.
W listopadzie 2025 roku współprzewodniczący partii Tino Chrupalla powiedział, że Polska może stanowić dla Niemiec zagrożenie. Na pytanie, czy może być ono równie poważne jak zagrożenie ze strony Rosji, odpowiedział twierdząco.
Próby relatywizowania zbrodni nazistowskich pojawiały się także w innych krajach. Jean-Marie Le Pen, założyciel francuskiego Frontu Narodowego, określał komory gazowe jako „detal w historii II wojny światowej”, a przedstawiciele greckiej partii "Złoty Świt" publicznie kwestionowali oficjalne liczby ofiar Holocaustu i negowali istnienie komór gazowych.
Tucker Carlson „ociera się o obronę Hitlera”
Słowa Tuckera Carlsona, które wywołały burzę w polskiej debacie publicznej, padły 2 października podczas wywiadu z brytyjskim politykiem Jacobem Rees-Moggiem. Prawicowy publicysta stwierdził w pewnym momencie, że przed 1939 rokiem istniał spór dotyczący terytoriów, które później znalazły się w granicach Polski.
„Pomysł, że Hitler po prostu bez powodu wkroczył do Polski, jest kłamstwem” – powiedział, podkreślając jednocześnie, że nie broni dyktatora. W dalszej części rozmowy przekonywał, że Wielka Brytania niepotrzebnie wypowiedziała III Rzeszy wojnę 3 września 1939 roku.
Gdy Rees-Mogg stwierdził, że bez reakcji aliantów Brytyjczycy mogliby dziś mówić po niemiecku, Carlson odpowiedział: „Kogo to obchodzi”. Polityk odparł, że argumentacja prowadzącego zaczyna przypominać obronę Hitlera.
Polska ambasada w USA żąda przeprosin. "Stał się pan apologetą Adolfa Hitlera"
Słowa prawicowego publicysty odbiły się w Polsce szerokim echem. W niedzielę szef polskiej ambasady w USA zażądał od Tuckera Carlsona oficjalnych przeprosin i wycofania „kłamliwych i haniebnych słów”. W opublikowanym na X liście otwartym nazwał stwierdzenie Carlsona, że 15 procent terytorium Polski należało niegdyś do Niemiec i zostało przekazane Polsce na mocy traktatu wersalskiego, „kolosalną zniewagą” dla „milionów ofiar nazizmu, w tym setek tysięcy amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli lub zostali ranni podczas wyzwalania Europy spod okupacji III Rzeszy”.
Klich wskazał również, że nawet gdyby Londyn i Paryż nie przystąpiły do wojny, Niemcy ostatecznie zaatakowałyby także te państwa.
„Jako amerykański dziennikarz, który korzysta z demokratycznego prawa do wolności słowa, stał się pan apologetą Adolfa Hitlera. Czyniąc to, uciekł pan się do kłamstw, całkowicie fałszując udokumentowane dane historyczne” – podsumował.
Do sprawy odniósł się również rzecznik prasowy rządu Adam Szłapka. W rozmowie z RMF24 określił wypowiedź Carlsona jako skandaliczną i zapowiedział, że najprawdopodobniej głos w tej sprawie zabierze szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.
Najpierw AfD, teraz Tucker
To nie pierwszy raz, kiedy w publicznym dyskursie politycy i komentatorzy związani z prawicą próbują relatywizować nazizm i podważać powojenny porządek terytorialny.
Liderka AfD Alice Weidel mówiła o swoim rodzinnym Głubczycach wyłącznie pod niemiecką nazwą Leobschütz. Określenie przez nią wschodnich landów Niemiec mianem „Niemiec Środkowych” było z kolei przez historyków interpretowane jako nawiązanie do czasów, gdy za niemieckie uznawano także ziemie położone dziś w Polsce. Inny polityk AfD, Björn Höcke, powiedział w 2024 roku, że powojenne odłączenie od Niemiec Śląska, Pomorza i Prus Wschodnich było „niezgodne z prawem międzynarodowym”.
Mimo tych wypowiedzi, po utworzeniu w 2024 roku w Parlamencie Europejskim skrajnie prawicowej grupy Europa Suwerennych Narodów, do której weszła AfD, dołączyło do niej również trzech europosłów reprezentujących polską partię Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena.