Loader
Śledź nas
Reklama

Spotkanie USA w Polsce bez Francji, Wielkiej Brytanii i państw bałtyckich grozi podziałem NATO

amerykański podsekretarz wojny Elbridge Colby oraz sekretarz generalny NATO Mark Rutte
podsekretarz obrony USA, Elbridge Colby, i sekretarz generalny NATO, Mark Rutte -  Prawo autorskie  Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved
Prawo autorskie Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved
Przez Shona Murray
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Amerykański podsekretarz obrony Elbridge Colby będzie gościł w Polsce przedstawicieli pięciu kluczowych państw NATO. Rozmawiają o zdolnościach obronnych i przyszłości Sojuszu, a krytycy ostrzegają, że wykluczenie części sojuszników grozi „toksycznym” podziałem.

Rozmowy podsekretarza obrony USA Elbridge’a Colby’ego z przedstawicielami pięciu państw europejskich budzą niepokój wśród ekspertów NATO. Ostrzegają oni, że taka formuła grozi podziałem Sojuszu, a Waszyngton naciska na Europę, by wzięła większą odpowiedzialność za własną obronę.

REKLAMA
REKLAMA

Format, znany jako grupa z Bergen po inauguracyjnym spotkaniu w Norwegii w ubiegłym roku, skupia Szwecję, Finlandię, Polskę, Niemcy i Niderlandy.

Wielka Brytania, Francja i państwa bałtyckie nie zostały zaproszone.

„W gruncie rzeczy to bardzo toksyczne dla sojuszu opartego na wspólnym działaniu” – powiedział Fabrice Pothier, szef firmy doradczej Rasmussen Global specjalizującej się w geopolityce.

„Wyraźnie widać, że USA mają tu swoich faworytów” – dodał w rozmowie z Euronews.

Grupa powstała, by rozmawiać o przyszłości NATO, w momencie gdy Sojusz zmierza w stronę tzw. NATO 3.0 – wymyślonego w USA modelu, w którym Europa przejmuje główną odpowiedzialność za konwencjonalną obronę kontynentu.

Model zakłada również ograniczenie tradycyjnej roli Stanów Zjednoczonych i wycofanie kluczowych zdolności, w tym bombowców, okrętów podwodnych oraz personelu udostępnianego Sojuszowi.

Tymczasem NATO bagatelizuje znaczenie tej odrębnej, kierowanej przez USA grupy.

„To nic niezwykłego, że grupy sojuszników spotykają się w mniejszym gronie” – powiedział przedstawiciel NATO w rozmowie z Euronews.

Koncepcja NATO 3.0 przewiduje, że USA wycofają się z roli głównego dostawcy bezpieczeństwa w Europie. Oznacza to ograniczenie takich zasobów, jak bombowce, okręty podwodne i personel przeznaczony dla Sojuszu.

Podczas gdy urzędnicy bagatelizują rozmowy jako rutynowe, inni ostrzegają, że taki układ podzieli członków na kategorie „dobrych Europejczyków” i „złych Europejczyków” i umocni wpływy Waszyngtonu w całym Sojuszu.

Pothier przyznaje, że mniejsze grupy mogą inicjować nowe pomysły w organizacjach, na przykład poprzez publikację tzw. non-paperów. Zwraca jednak uwagę, że Waszyngton dobrał państwa z Bergen, bo spełniają one kluczowe kryteria obronne.

„Inicjatywy często rodzą się w mniejszych grupach” – stwierdził.

„Te państwa wnoszą pożądaną masę sił lądowych, powietrznych i morskich” – podkreślił Pothier.

„Ale dlaczego Stany Zjednoczone wybierają jedne, a inne pomijają, skoro nie chodzi tu o proces tworzenia polityki?” – zapytał.

Pothier, były szef planowania politycznego w NATO, uważa, że dzielenie Sojuszu na podgrupy budzi obawy, iż USA mogą być skłonne bronić jednych sojuszników bardziej niż innych.

„Wprowadza to przekonanie, że USA mają swoich ulubionych sojuszników i w razie potrzeby będą gotowe bronić ich w pierwszej kolejności” – powiedział.

Zasugerował, że wykluczenie Wielkiej Brytanii i Francji może wynikać z „urazy” prezydenta USA Donalda Trumpa po ich wstępnej odmowie udziału w wojnie z Iranem, a także z nacisków Paryża, by kupować europejski sprzęt wojskowy.

Brytyjscy dyplomaci odrzucają jednak tezy o spychaniu Londynu na boczny tor. Podkreślają, że pozostają w stałym kontakcie ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami.

Wykluczenie państw bałtyckich

Nieobecność państw bałtyckich jest szczególnie uderzająca. Należą do państw NATO, które przeznaczają największą część PKB na obronę, a ich terytorium leży na pierwszej linii styku Sojuszu z Rosją. Region doświadcza powtarzających się ataków hybrydowych, w tym wtargnięć dronów, podpaleń i sabotażu.

Ich pominięcie nastąpiło po wizycie Colby’ego w sierpniu w kwaterze głównej NATO w Brukseli. Według źródeł w NATO namawiał wtedy przedstawicieli państw bałtyckich, by łagodzili konfrontacyjny ton wobec rosyjskiej agresji.

Jedno ze źródeł przekazało, że Colby jako powód łagodzenia retoryki o „wojnie” z Rosją wskazywał nowe wysiłki USA na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie.

Waszyngton zaprosił też prezydenta Rosji Władimira Putina na grudniowy szczyt G20 w Miami, organizowany w ośrodku golfowym należącym do Trumpa.

„To prawdopodobnie pierwszy raz od rozszerzenia NATO, kiedy pojawia się wyraźny rozdźwięk między USA a państwami bałtyckimi” – ocenił Pothier.

„Wiemy, że ta administracja USA znacznie mniej przejmuje się rosyjską agresją” – dodał.

Położenie państw bałtyckich pozostaje napięte z powodu trwających ataków dronów i innych działań w ramach wojny hybrydowej. Władze, wojsko i ludność cywilna pozostają w ciągłej gotowości.

W sobotę lotnisko w Wilnie musiało na około godzinę wstrzymać pracę, co skłoniło NATO do wysłania dwóch myśliwców w odpowiedzi na podejrzenie wtargnięcia drona z Białorusi.

Litwa zaprasza Colby’ego

Źródło potwierdziło w rozmowie z Euronews, że rząd Litwy zaprosił Colby’ego do odwiedzenia regionu, aby na własne oczy zobaczył trwające naruszenia przestrzeni powietrznej.

„Mówimy to, co widzimy” – powiedział Euronews jeden z dyplomatów z państw bałtyckich, broniąc ich wysuniętej postawy wojskowej. Dodał, że Moskwa musi zrozumieć, iż koszty prowadzenia wojny w cieniu będą dla niej „dotkliwe”.

Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius, były premier Litwy, również wezwał do ostrzejszej odpowiedzi podczas ubiegłotygodniowego szczytu Euronews Defence and Space.

„Jeśli jesteśmy celem rosyjskich ataków hybrydowych, nasza odpowiedź powinna być tak samo bolesna jak sam atak” – stwierdził Kubilius.

Tymczasem jedno ze źródeł w Waszyngtonie powiedziało Euronews, że ekskluzywne spotkanie wygląda na świadome wywoływanie zamieszania ze strony USA i w praktyce aktywnie dzieli Sojusz.

Do czasu publikacji przedstawiciele Francji nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

G7 uzgadnia awaryjne uwolnienie 100 milionów baryłek ropy pod presją USA

Przedstawiciel USA przy NATO: przegląd wojsk w Europie zależy od doktryny „America First”

WIDEO: Szef NATO Mark Rutte: obecny model nie do utrzymania