Europejska komisarz Dubravka Šuica uda się do Waszyngtonu, gdzie weźmie udział w pierwszym spotkaniu Rady Pokoju z prezydentem USA. UE będzie pełnić rolę obserwatora, zachowując wpływ na działania Rady.
W tym tygodniu europejska komisarz ds. Morza Śródziemnego Dubravka Šuica uda się do Waszyngtonu, gdzie weźmie udział w pierwszym formalnym spotkaniu Rady Pokoju z prezydentem USA Donaldem Trumpem - informuje Euronews.
Decyzja ta pokazuje, że Bruksela nie zamierza całkowicie rezygnować ze współpracy z radą kierowaną przez Trumpa, mimo że większość państw UE odrzuciła formalne członkostwo.
Komisja Europejska nadal zgłasza wątpliwości prawne dotyczące statutu i sposobu działania Rady.
UE nie przyjęła zaproszenia do pełnego członkostwa, ale oczekuje, że uzyska status obserwatora, co pozwoli jej współpracować przy realizacji działań Rady.
W weekend Włochy, Rumunia i Cypr ogłosiły, że przyjmą podobny status.
Urzędnik UE podkreślił, że Unia chce odgrywać aktywną rolę w odbudowie Strefy Gazy, pomimo obaw związanych z funkcjonowaniem Rady, która pierwotnie miała koncentrować się na odbudowie tego terytorium, a obecnie rozszerzyła swoje zadania na "globalny pokój".
Bruksela zwraca uwagę na zgodność działań Rady z Kartą Narodów Zjednoczonych, której sygnatariuszami są wszystkie państwa UE.
Pomimo tych zastrzeżeń, Unia nie zamierza zostać odsunięta na margines.
Jako największy darczyńca pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków, z łącznym wkładem wynoszącym 1,65 mld euro od wybuchu wojny między Izraelem a Hamasem, UE chce zachować wpływ na procesy pokojowe.
Włochy, Rumunia i Cypr bronią udziału
Zapoczątkowana przez Trumpa w Davos Rada Pokoju ma nadzorować powojenną transformację Strefy Gazy w ramach 20-punktowego planu pokojowego.
Statut Rady budzi jednak kontrowersje w europejskich stolicach.
Trump miałby pełnić funkcję przewodniczącego bezterminowo, nawet po zakończeniu kadencji, a obecność prezydenta Rosji Władimira Putina uczyniła członkostwo politycznie trudnym do zaakceptowania.
Do tej pory tylko Węgry i Bułgaria przyjęły zaproszenie do pełnego członkostwa.
Sojusznik Trumpa Viktor Orbán, weźmie udział w czwartkowym spotkaniu.
Z kolei, bułgarski dyplomata Nickolay Mladenov został natomiast mianowany Wysokim Przedstawicielem ds. Strefy Gazy, aby połączyć działania Rady Pokoju z codzienną pracą technokratycznego komitetu palestyńskiego.
W weekend Włochy, Cypr i Rumunia potwierdziły, że przyjmują zaproszenie do udziału w Radzie w roli obserwatorów, nie jako pełnoprawni członkowie.
To pokazuje, że państwa UE, które chcą utrzymać dobre relacje z administracją Trumpa, w pewnym stopniu odłożyły na bok obawy prawne, zyskując możliwość wpływu na procesy decyzyjne.
Premier Włoch Giorgia Meloni wcześniej podkreślała, że konstytucja kraju uniemożliwia pełne członkostwo.
W weekend stwierdziła jednak, że status obserwatora to "dobre rozwiązanie" po otrzymaniu zaproszenia od prezydenta USA.
Zaznaczyła, że inne kraje także mogą uczestniczyć w charakterze obserwatorów, choć nie wszystkie jeszcze odpowiedziały.
Na tym etapie nie jest jasne, kto będzie reprezentował Włochy.
W Rumunii odpowiedzialny za politykę zagraniczną prezydent Nicușor Dan potwierdził, że uda się do Waszyngtonu, by wziąć udział w rozmowach.