Ropa zdefiniowała XX wiek. Kolejne może należeć do metali ziem rzadkich. Elektryfikacja i AI czynią kontrolę surowców krytycznych nową globalną przewagą.
Przez większą część minionego stulecia ropa była kręgosłupem gospodarki światowej.
Napędzała fabryki, transport i handel, a także decydowała, które państwa się bogaciły, a które pozostawały zależne. Kontrola nad przepływami surowej ropy często przekładała się na wpływ na inflację, produkcję przemysłową, a w krytycznych momentach na wynik wojen.
Ten wpływ nie zniknął. Ceny ropy wciąż potrafią zachwiać gospodarkami. Nagły wzrost szybko podbija inflację, komplikuje decyzje banków centralnych i zwiększa presję na finanse publiczne. Dla rządów bezpieczeństwo energetyczne pozostaje stałą troską, zwłaszcza gdy rosną napięcia geopolityczne.
Jednak fundamenty globalnej siły się zmieniają. Wraz z elektryfikacją gospodarek i rozprzestrzenianiem się technologii cyfrowych na każdym etapie produkcji, w centrum uwagi trafia inny rodzaj surowca.
„Bliski Wschód ma ropę. Chiny mają metale ziem rzadkich” – powiedział w latach 80. chiński polityk Deng Xiaoping, w czasach gdy o globalnej sile decydowała ropa. Po dekadach ta uwaga brzmi zaskakująco proroczo.
Od czarnego złota do metali strategicznych
Ropa wciąż odgrywa kluczową rolę w gospodarce światowej. Globalne zużycie przekracza 100 mln baryłek dziennie, a większość prognoz wskazuje, że popyt utrzyma się na wysokim poziomie co najmniej do lat 30., mimo że transformacja energetyczna postępuje nierównomiernie.
Rynki ropy działają w oparciu o skalę i elastyczność. Surowiec można przewozić przez oceany, magazynować w rezerwach strategicznych oraz handlować nim na płynnych, dobrze rozwiniętych rynkach referencyjnych. Gdy podaż się załamuje, system zwykle potrafi się dostosować, czasem boleśnie, często szybko.
Pierwiastki ziem rzadkich zajmują zupełnie inną pozycję. Nie spala się ich dla energii ani nie handluje nimi w ogromnych, codziennych wolumenach.
Są wbudowane głęboko w technologie, które napędzają elektryfikację, automatyzację i infrastrukturę cyfrową.
Magnesy trwałe z pierwiastków ziem rzadkich to kluczowe elementy silników aut elektrycznych, turbin wiatrowych, robotyki, systemów lotniczo-kosmicznych oraz zaawansowanego sprzętu wojskowego.
Rośnie także ich znaczenie dla centrów danych i infrastruktury związanej ze sztuczną inteligencją.
Gospodarka oparta na magnesach przyspiesza
Na konferencji Rare Earth Mines, Magnets & Motors (REMM&M) w Toronto w październiku 2025 roku analityk surowcowy Bank of America, Lawson Winder, przedstawił, o co toczy się gra.
Dane cytowane przez Bank of America wskazują, że globalny popyt na magnesy neodymowe, jedne z najbardziej użytecznych zastosowań ziem rzadkich, może rosnąć średniorocznie o ok. 9% do 2035 roku.
Samochody elektryczne dla użytkowników indywidualnych mogą napędzać wzrost rzędu 11% rocznie. Zapotrzebowanie w robotyce może wzrosnąć niemal o 29%.
W USA dynamika jest jeszcze wyższa. Popyt na magnesy ma wzrosnąć do 2035 roku pięciokrotnie, co oznacza ok. 18% rocznie. W Europie popyt może zwiększyć się około 2,5 raza w tym samym czasie.
Dla porównania, wzrost globalnego popytu na ropę ma wyhamować w tym okresie do znacznie poniżej 1% rocznie.
Popyt wyraźnie wyprzedza podaż
Choć popyt na ziemie rzadkie rośnie, Europa praktycznie nie ma własnych kopalń ani zakładów ich przetwarzania. Bank of America spodziewa się trwałego niedoboru w regionie. Deficyt będzie się pogłębiać, bo popyt rośnie z już wysokiego poziomu.
Chiny odpowiadają za ok. 90% produkcji tlenków neodymu i prazeodymu, niemal całą produkcję tlenków ciężkich pierwiastków ziem rzadkich, takich jak dysproz i terb, a także za ok. 89% ogółem produkcji magnesów z ziem rzadkich.
Jeśli chodzi o moce przerobowe, według szacunków Bank of America Chiny mają ok. 87% globalnej zdolności przerobu surowca w rozdzielone produkty, które mogą trafić do wytwórców.
Jeśli chodzi o surowiec nieprzetworzony, Chiny mają ok. 49% światowych zasobów tlenków ziem rzadkich i produkują ok. 69% globalnej produkcji nierozdzielonej.
Dlatego ziemie rzadkie tworzą strukturalną podatność. To mniej rynek surowcowy, a bardziej system produkcyjny, w którym o przewadze decydują skala, wiedza i integracja, a nie sama geologia.
Prawdziwe wąskie gardło to przetwarzanie, rafinacja i produkcja magnesów: etapy łańcucha dostaw technicznie złożone, trudne środowiskowo i kapitałochłonne.
Wprowadzone w kwietniu 2025 roku chińskie ograniczenia eksportowe to jasno pokazały. Przy eksporcie części średnich i ciężkich pierwiastków ziem rzadkich wymagane są teraz licencje i ujawnienie końcowego przeznaczenia.
Fizyczna AI stawia materiały w centrum
Dla Jordiego Vissera, szefa badań nad makro powiązaniami w 22V Research, ziemie rzadkie są częścią szerszej opowieści: rozbudowy „fizycznej AI”.
„Rozbudowa fizycznej AI tworzy ostre zależności wobec surowców, w których Chiny dominują w globalnych łańcuchach dostaw” – stwierdził w niedawnym komentarzu.
AI to nie tylko oprogramowanie i centra danych. To także sprzęt: roboty, czujniki, silniki, baterie i systemy zasilania.
„Ta transformacja wymaga pierwiastków ziem rzadkich do magnesów trwałych w siłownikach robotów i silnikach aut elektrycznych, litu i zaawansowanych materiałów bateryjnych dla mobilnych systemów AI i magazynowania energii oraz przerobionych surowców, jak rafinowany grafit i kobalt, gdzie zdolności Zachodu prawie nie istnieją” – tłumaczy Visser.
Co kluczowe, Visser podkreśla, że to w równym stopniu kwestia czasu, co strategii.
„Mimo że USA i Europa ścigają się w budowie infrastruktury AI, pozostają strukturalnie zależne od chińskich mocy przerobowych” – ostrzega. „To strategiczna słabość, której nie da się zlikwidować w tempie, jakiego wymaga technologia.”
Kontrola nad wąskimi gardłami
Mimo wyścigu o dekarbonizację gospodarki światowej ropa pozostaje niezbędna. Jej cena wpływa na oczekiwania inflacyjne i wciąż kształtuje globalne bilanse handlowe.
Ale w nowej epoce przemysłowej, definiowanej przez automatyzację, elektryfikację i AI, to ziemie rzadkie coraz częściej decydują, co da się zbudować i przez kogo.
„To oznacza ogromne możliwości dla producentów i równie duże wyzwania dla rządów oraz odbiorców końcowych, którzy chcą zabezpieczyć łańcuch dostaw” – powiedział Winder.
W takim układzie dominacja mniej przypomina kontrolę nad paliwem, a bardziej kontrolę nad wąskimi gardłami. Ropa wciąż napędza teraźniejszość, ale to ziemie rzadkie coraz częściej przesądzają, kto może budować przyszłość.