Powrót Rosji do międzynarodowego hokeja wywołał sprzeciw europejskich federacji. Niemcy rozważają nawet rezygnację z organizacji mistrzostw świata w 2027 roku.
Niemcy rozważają wycofanie się z organizacji mistrzostw świata w hokeju na lodzie w 2027 roku.
Powodem jest narastający sprzeciw europejskich federacji wobec dopuszczenia Rosji do turnieju.
Kilka państw już zapowiedziało, że nie wystawi swoich reprezentacji do meczów z rosyjską drużyną. To następstwo orzeczenia Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, który uchylił czteroletni zakaz udziału rosyjskich reprezentacji w międzynarodowych rozgrywkach.
30 października Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) uznał, że Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) musi dopuścić rosyjskie reprezentacje wszystkich kategorii wiekowych do międzynarodowej rywalizacji.
Decyzja obejmuje również mistrzostwa świata zaplanowane na maj 2027 roku w Niemczech.
IIHF zapowiedziała, że mimo sprzeciwu wobec rozstrzygnięcia zastosuje się do wyroku.
Przewodniczący Niemieckiego Związku Hokeja na Lodzie (DEB) Frank H. Lutz przyznał, że orzeczenie CAS zasadniczo zmienia sytuację wokół organizacji turnieju.
"Nasze stanowisko pozostaje niezmienne. Sprzeciwiamy się powrotowi rosyjskich reprezentacji narodowych do międzynarodowych rozgrywek hokejowych" - oświadczył Lutz.
Zwrócił również uwagę na konsekwencje, jakie udział Rosji mógłby mieć dla gospodarzy.
"Dopuszczenie Rosji do mistrzostw wiązałoby się dla nas z poważnymi wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa, a także konsekwencjami politycznymi i gospodarczymi" -zaznaczył.
Dodał, że niemiecka federacja analizuje obecnie sytuację wspólnie z IIHF i wkrótce poinformuje o dalszych działaniach.
W poniedziałek rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie władz wykonawczych IIHF.
Jednym z najważniejszych tematów obrad jest realizacja orzeczenia CAS i jego wpływ na przyszłość międzynarodowych rozgrywek.
Sprzeciw wobec gry z Rosją wyraziły już Finlandia, Norwegia, Czechy, Łotwa, Dania i Szwecja.
Austria rozważa przyłączenie się do tej grupy. Stanowiska w tej sprawie nie przedstawiła dotąd amerykańska federacja USA Hockey.
Fińska Federacja Hokeja na Lodzie zapowiedziała, że nie wystąpi przeciwko Rosji, dopóki kraj ten nie zakończy pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.
Przewodniczący federacji Heikki Hietanen poinformował, że Finlandia prowadzi rozmowy z innymi państwami, aby wypracować wspólną odpowiedź na decyzję CAS.
Celem jest przedstawienie IIHF jednolitego stanowiska europejskich federacji.
"Żadne z nas nie zagra przeciwko Rosji" - podkreślił Hietanen, odnosząc się do obecnej sytuacji.
Jeszcze ostrzej wypowiedziała się szefowa fińskiej dyplomacji Elina Valtonen.
Zapowiedziała, że rosyjscy sportowcy nie będą mile widziani w Finlandii, jeśli Moskwa nie zakończy agresji na Ukrainę.
"Rosyjscy sportowcy nie będą mile widziani w Finlandii w przyszłym roku, jeśli Rosja będzie kontynuować swoją agresywną wojnę" - powiedziała minister.
"Poinformuję moich unijnych kolegów, że zamierzamy ograniczyć wstęp rosyjskich sportowców na całe terytorium strefy Schengen" - dodała.
Do sprawy odniósł się również czeski minister spraw wewnętrznych Lubomir Metnar. Zaznaczył, że wyrok CAS nie oznacza konieczności wydawania Rosjanom wiz.
W Czechach nadal obowiązują przepisy zakazujące przyznawania obywatelom Rosji wiz krótkoterminowych.
Stanowisko w sprawie rosyjskiego udziału w międzynarodowych rozgrywkach przedstawiła także Kanada.
Premier Mark Carney poinformował we wtorek, że rosyjska reprezentacja nie zostanie dopuszczona do mistrzostw świata juniorów w hokeju na lodzie. Turniej odbędzie się w prowincji Alberta pod koniec grudnia.
Wyrok CAS nie obejmuje kobiecych mistrzostw świata, które rozpoczną się w tym tygodniu w Danii. Reprezentacja Rosji nie weźmie w nich udziału.
Na możliwość powrotu rosyjskich hokeistów negatywnie reagują również sponsorzy.
Dwie firmy zapowiedziały, że wycofają swoje wsparcie, jeśli Rosja zostanie dopuszczona do turnieju.
Szwedzka firma AJ Products, producent mebli biurowych, wspiera mistrzostwa od 1989 roku.
Jej prezes David Bray poinformował, że w przypadku udziału rosyjskiej reprezentacji przedsiębiorstwo zażąda usunięcia swojego logo z materiałów związanych z wydarzeniem. Ma to być forma protestu przeciwko Rosji.
Podobną deklarację złożył fiński producent opon Nokian Tyres. Firma oceniła, że "kontynuowanie sponsoringu w przypadku udziału Rosji byłoby sprzeczne z naszymi wartościami".
"Lód splamiony ukraińską krwią"
Do kontrowersji wokół orzeczenia CAS odniosła się również Komisja Europejska.
We wtorek przypomniała, że federacje sportowe mogą samodzielnie decydować o organizacji zawodów, ale ich działania muszą być zgodne z obowiązującymi przepisami Unii Europejskiej.
"Zarówno federacje, jak i państwa członkowskie muszą przestrzegać unijnych sankcji i środków ograniczających" - podkreśliła rzeczniczka Komisji Eva Hrncirova.
Zaznaczyła również, że sport nie powinien być wykorzystywany do celów propagandowych.
W ocenie Komisji przywracanie rosyjskim i białoruskim sportowcom prawa do udziału w międzynarodowych zawodach w czasie trwającej wojny w Ukrainie oznaczałoby normalizowanie sytuacji, której Unia Europejska nie zamierza wspierać.
Hrncirova dodała, że Komisja sprzeciwia się także prezentowaniu rosyjskich flag, symboli i hymnów podczas europejskich imprez sportowych.
Przypomniała przy tym stanowisko Rady Europejskiej z października.
Zgodnie z nim normalizacja stosunków z Rosją nie jest możliwa, dopóki w Ukrainie nie zostanie ustanowiony sprawiedliwy i trwały pokój.
Po decyzji CAS 21 posłów do Parlamentu Europejskiego zaapelowało o wprowadzenie sankcji oraz ograniczeń wizowych wobec Rosji.
Zdecydowanie przeciwko powrotowi rosyjskich sportowców do międzynarodowej rywalizacji opowiedziała się również Ukraina.
Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha podkreślił, że trwająca wojna wyklucza możliwość przywrócenia Rosji do światowego sportu.
"Dopuszczając powrót rosyjskiego hokeja, CAS plami lód ukraińską krwią" - powiedział Sybiha.
"Pozwolenie Rosji na powrót w obecnej sytuacji dałoby Moskwie upragnioną międzynarodową legitymizację" - dodał.
"Wojna Rosji musi pociągać za sobą konsekwencje, również w międzynarodowym sporcie" - podsumował szef ukraińskiej dyplomacji.
Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, rozpoczętej w lutym 2022 roku, Rosja wykorzystuje rozpoznawalnych sportowców do celów politycznych.
Znane nazwiska stają się elementem państwowej propagandy i narzędziem budowania wizerunku kraju na arenie międzynarodowej.
Przykładem jest hokeista Aleksandr Owieczkin, który we wrześniu wystąpił w materiałach kampanijnych rządzącej partii Jedna Rosja.
W spotach pojawił się również minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.
Tymczasem skutki rosyjskiej agresji dotykają także ukraińskiego sportu.
Od 2022 roku rosyjskie ostrzały zniszczyły setki obiektów sportowych w Ukrainie. Wielu ukraińskich sportowców straciło życie.