Kanadyjscy naukowcy wykazali, że ogromny lodowiec Barnes około 2 tys. lat temu dalej się rozrastał. Według badań zmiany klimatu temu przeciwdziałały i zapobiegły nowej epoce lodowej.
Pokrywa lodowa Barnes na północnym wschodzie Kanady zajmuje około 6 000 km². Od kilku dziesięcioleci ponownie się topi i jest namacalnym dowodem na to, że klimat zmienia się z winy człowieka. Naukowcy idą dalej: na podstawie nowych wskazówek przypuszczają, że globalne ocieplenie mogło nawet powstrzymać nadejście kolejnej epoki chłodu.
Mniej więcej do 1960 roku zasięg lodu najpierw się powiększał. „To dopiero się zaczynało, wszystko przebiegało normalnie, następna epoka lodowa była tuż‑tuż – i nagle wszystko się urwało” – mówi geochemik Nicolás Young z Lamont-Doherty Earth Observatory w Columbia Climate School. Zlodowacenie nie utrzymało się długo.
Punkt zwrotny w 1961 roku
Lato 1961 roku uchodzi w historycznych zapisach pogodowych za jedno z najgorętszych w XX wieku. Pod względem dziennych maksimów było porównywalne z ekstremalnym rokiem 2021.
Od lat 60. kanadyjskie lata wyraźnie się ociepliły, co potwierdził rząd Kanady w swoim komunikacie (źródło w Niemiecki). Temperatury rosły, a rozpoczęte około dwa tysiące lat temu powiększanie się pokrywy lodowej Barnes zostało odwrócone. Średnia krajowa dla miesięcy letnich wzrosła od ówczesnego poziomu bazowego do dziś o ok. 2,1°C. Północ ogrzewa się przy tym około trzykrotnie szybciej niż średnia globalna.
„To bardzo wymowny przykład tego, jak wytrąciliśmy ten system z równowagi” – podkreśla Young. Wspólnie z zespołem badał laurentyjską pokrywę lodową. Między 95 000 a 20 000 lat temu ten lądolód przykrywał ogromne obszary Kanady oraz północnych Stanów Zjednoczonych. Dziś z dawnej struktury pozostała pokrywa Barnes – lodowiec o powierzchni 6 000 km² na wyspie Baffin na północnym wschodzie Kanady.
Zespół kierowany przez Younga chciał ustalić, czy lodowiec był kiedykolwiek mniejszy niż obecnie, a później znowu urósł. W tym celu naukowcy zbadali roślinność w otoczeniu lodowca, która wcześniej mogła być całkowicie przykryta lodem.
Pokrywa lodowa ponownie się powiększyła 2 000 lat temu
Analizując tę roślinność wokół lodu, badacze szukali śladów węgla‑14. W czasie życia organizm gromadzi ten izotop, po śmierci rozkłada się on w przewidywalnym tempie, co pozwala wyliczyć wiek materiału organicznego. „Jeśli wykona się takie pomiary wystarczająco często, można ułożyć oś czasu pokazującą, jak brzeg lodu systematycznie przesuwa się ponad roślinami. W praktyce śledzimy, jak rozszerza się ten margines lodowca” – wyjaśnia Young.
Z badań wynika, że laurentyjska pokrywa lodowa osiągnęła minimalny zasięg około 3 000 lat temu. Około 2 000 lat temu znów zaczęła się rozrastać. Naukowcy sądzą, że ówczesne warunki klimatyczne sprzyjały ponownemu gromadzeniu się lodu, a więc musiało być wyraźnie chłodniej.
Choć sami badacze mówią o epoce lodowej, zaznaczają, że w istocie chodzi o początek nowej epoki chłodu. W ścisłym sensie ludzkość żyje obecnie w późnej epoce lodowej kenozoiku, która rozpoczęła się już 34 miliony lat temu.
W ramach tej rozległej, nadrzędnej epoki lodowej następują po sobie chłodniejsze fazy glacjalne, czyli okresy zimne, oraz cieplejsze fazy interglacjalne.
Naukowcy znajdują dowód na początek epoki chłodu
Jak mówi Joerg Schaefer, klimageochemik i współpracownik Younga, dzięki pośrednim pomiarom naukowcy mieli „dość dobre pojęcie o tym, jak ta ogromna pokrywa lodowa przez tysiąclecia rosła i zanikała, ale uchwycenie początku tego procesu dzięki bezpośrednim obserwacjom jest czymś nowym”.
Dzięki nowym metodom pomiaru badacze zdołali odtworzyć pierwsze etapy wzrostu ogromnej pokrywy lodowej w krajobrazie. Jak dodaje Schaefer, takie podejście „dało nam rzadką możliwość zrozumienia, jak zaczyna się ponowne zlodowacenie i w jaki sposób laurentyjska pokrywa lodowa formuje się na nowo”.
Moment, w którym około 2 000 lat temu pokrywa lodowa znów zaczęła się powiększać, zdaniem naukowców należy uznać za początek następnej epoki lodowej na Ziemi. Taka interpretacja podważa dotychczasowe wyobrażenia o tym, kiedy zaczynają się epoki lodowe.
Wcześniejsze badania modelowe zakładały, że kolejna faza zlodowacenia rozpocznie się dopiero za kilka tysięcy, a nawet dziesiątki tysięcy lat. Young uważa jednak, że za początek należy uznać ponowny wzrost pokrywy lodowej, zamiast czekać, aż uformują się rozległe lądolody kontynentalne, takie jak te sprzed 95 000 lat.
Część klimatologów już w latach 70. twierdziła, że nowa epoka lodowa jest tuż przed rozpoczęciem – ich tezy uchodziły jednak za kontrowersyjne. „W rzeczywistości ona się zaczęła” – mówi dziś Young – „teraz mamy na to w pewnym sensie dowody”. Ochłodzenie klimatu byłoby odczuwalne dopiero po tysiącach lat.
Zmiany klimatu przyspieszają zanik lodowców
Lata 60. były dla laurentyjskiej pokrywy lodowej punktem zwrotnym także z innej perspektywy. Klimat Ziemi ocieplił się tak bardzo, że pokrywa Barnes zaczęła latem tracić więcej lodu, niż przybywało go zimą. Kolejna faza zlodowacenia okazała się zbyt krótka. W efekcie na całym świecie kurczy się coraz więcej lodowców, także w Niemczech.
Niektóre modele przewidują, że także laurentyjski lodowiec, który przy 6 000 km² wciąż jest znacznie większy niż pozostałości lodowców w Niemczech, zniknie. W najbliższych stuleciach może całkowicie się roztopić.
„To będą ostatnie resztki laurentyjskiej pokrywy lodowej, które znikną już na zawsze” – mówi Young. Topnienie tak ogromnych połaci lodu może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza samą dotkniętą region. Według badaczy ich zanik może zmienić dynamikę przyszłych zlodowaceń i epok lodowych. Część naukowców uważa wręcz, że w Europie również może rozpocząć się nowa epoka lodowa.
Lodowiec był punktem wyjścia dla powstawania nowych okresów chłodu, gdy klimat Ziemi się ochładzał. Ta ogromna masa zimna uruchamiała sprzężenia zwrotne sprzyjające dalszemu przyrostowi lodu. Jeśli lodowiec zniknie, ten mechanizm chłodzenia przestanie działać.