Loader
Śledź nas
Reklama

Coe dla Euronews o Rosjanach: „Będziemy bronić naszego stanowiska”

Ładowanie wideo
Sebastian Coe udziela wywiadu Giannisowi Giagkiniemu z Euronews na marginesie Ultimate Championship w Budapeszcie.
Sebastian Coe udziela wywiadu Giannisowi Giagkinisowi z Euronews na marginesie zawodów Ultimate Championship w Budapeszcie Prawo autorskie  Euronews
Prawo autorskie Euronews
Przez Ioannis Giagkinis
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

W rozmowie z Euronews Sebastian Coe nie pozostawia złudzeń: World Athletics nie zamierza łagodzić sankcji wobec rosyjskich lekkoatletów. „Będziemy trwać przy naszym stanowisku i będziemy go bronić” – mówi prezydent federacji.

„Będziemy trwać przy naszym stanowisku i będziemy go bronić”. W tym lakonicznym, ale całkowicie jednoznacznym zdaniu – będącym zresztą odpowiedzią na dwa różne pytania – prezydent World Athletics Sebastian Coe bronił w rozmowie z Euronews decyzji federacji o utrzymaniu zakazu startów rosyjskich lekkoatletów i lekkoatletek w jej zawodach.

REKLAMA
REKLAMA

Decyzja World Athletics w ostatnim czasie ponownie znalazła się w centrum uwagi.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski, którego przewodniczącym Coe chciał zostać półtora roku temu – w wyborach przeprowadzonych w starożytnej Olimpii, ostatecznie wygranych przez Kirsty Coventry – latem ogłosił złagodzenie ograniczeń wobec rosyjskich sportowców. Jednocześnie zastrzegł, że konkretne decyzje w tej sprawie powinny samodzielnie podejmować poszczególne międzynarodowe federacje sportowe.

Pytanie Euronews dotyczyło właśnie tego, czy po tych zmianach oraz decyzjach innych federacji sportowych zmieni się również stanowisko World Athletics – organizacji zarządzającej dyscypliną nazywaną królową sportu i jednym z najważniejszych sportów olimpijskich. Odpowiedź Coe nie pozostawia jednak pola do interpretacji: „Będziemy trwać przy naszym stanowisku i będziemy go bronić”.

Drugie pytanie, będące nawiązaniem do pierwszego, dotyczyło reakcji prawnej, z jaką World Athletics mierzy się w ostatnim czasie ze strony rosyjskiej.

Rosyjska Federacja Lekkoatletyczna latem złożyła dwie skargi przeciwko World Athletics do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS), twierdząc, że decyzja o utrzymaniu zawieszenia „narusza podstawowe interesy lekkoatletyki w Rosji i ogranicza prawo rosyjskich sportowców do startów”. Zaledwie w ubiegłym tygodniu grupy rosyjskich zawodników skierowały również skargi do komisji praw człowieka MKOl i ONZ, utrzymując, że ich wykluczenie narusza prawa człowieka, ponieważ niszczy ich kariery.

Odpowiedź Coe na ten szereg rosyjskich pozwów? Tak samo krótka, oszczędna, ale jednoznaczna: „Będziemy trwać przy naszym stanowisku i będziemy go bronić”.

„To nie osobista sprawa, lecz kwestia filozofii”

To konsekwentne stanowisko, zakazujące udziału rosyjskich i białoruskich sportowców we wszystkich imprezach World Athletics, zostało niedawno określone przez dyrektora wykonawczego Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej Borisa Jariszewskiego jako „osobista obsesja Coe”.

„Jasne jest, że w tym wszystkim jest coś osobistego. Uważam, że to po prostu jego własne stanowisko. To nie jest stanowisko World Athletics. Sankcje wobec Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej są bezprecedensowe. Żadna inna federacja sportowa nie mierzy się z tak surowymi ograniczeniami. Nie tylko utrudniają one normalne funkcjonowanie, ale także hamują rozwój lekkoatletyki w Rosji, zwłaszcza wśród młodych zawodników, którzy nie mogą reprezentować kraju na arenie międzynarodowej. Dążymy do zniesienia sankcji na drodze sądowej i przygotowujemy kolejne kroki, by przywrócić sprawiedliwość” – stwierdził w wywiadzie dla TASS dyrektor wykonawczy RusAF Boris Jariszewski.

Euronews poprosiło o komentarz brytyjskiego mistrza olimpijskiego z 1980 roku w Moskwie, a także z 1984 roku w Los Angeles. Po raz kolejny odpowiedź była jednoznaczna, choć tym razem znacznie bardziej rozbudowana niż jego wcześniejsze wypowiedzi w tej sprawie:

„Nasza walka o integralność rywalizacji, o integralność zawodników i o nadrzędne prawo międzynarodowej federacji do samodzielnego określania zasad kwalifikacji NIE jest sprawą osobistą. To kwestia filozofii”.

Przypomnijmy, że World Athletics nałożyła obowiązujące sankcje i pełny zakaz startów dla rosyjskich lekkoatletów w marcu 2022 roku, jako bezpośrednią reakcję na inwazję Rosji na Ukrainę. Była pierwszą dużą federacją sportową, która podjęła taką decyzję, i utrzymuje ją niemal 4,5 roku później, mimo że Międzynarodowy Komitet Olimpijski oraz inne federacje – między innymi międzynarodowe federacje zapasów, judo, szermierki czy World Aquatics (Światowa Federacja Sportów Wodnych) – zdecydowały się złagodzić swoje zasady.

Lekcje z „Ultimate Championship”

Sebastian Coe udzielił Euronews wywiadu na marginesie Ultimate Championship – nowej imprezy World Athletics, która odbyła się w miniony weekend w Budapeszcie. Sam uważa ją za jedno z ważniejszych dokonań, które pozostawi swoim następcom, gdy za rok zakończy kadencję na czele World Athletics.

„Mam nadzieję, że będzie to bardzo, bardzo silne dziedzictwo, ponieważ patrzymy na naszą dyscyplinę w zupełnie inny sposób. Chcemy, żeby miała inny klimat, żeby wyglądała inaczej, szczególnie z perspektywy zawodników. Nagrody finansowe są większe niż kiedykolwiek wcześniej – 10 milionów dolarów – a format imprezy znacząco się różni, bo nie są to pełne mistrzostwa świata z udziałem 2000 sportowców. Startuje 381 zawodników z 65 różnych krajów, ale rzeczywiście przyjeżdżają tu najlepsi z najlepszych” – mówił na wstępie Sebastian Coe.

Prezydent World Athletics kontynuował:

„Uważam, że są rzeczy, których nauczymy się dzięki tej imprezie i które będziemy mogli przenieść do naszych mistrzostw świata, a może także do programu olimpijskiego – jeśli chodzi o prezentację wydarzenia, o to, by było po prostu bardziej ekscytujące i bardziej innowacyjne, zarówno na stadionie, jak i w telewizji”.

Dziedzictwo 12-letniej prezesury Coe

W 2027 roku zakończy się trzecia i ostatnia, zgodnie ze statutem, czteroletnia kadencja Sebastiana Coe na stanowisku prezydenta World Athletics. Statut został zmieniony z jego inicjatywy właśnie po to, by uniknąć dożywotnich prezesów, jak zdarzało się w przeszłości.

Coe stanął na czele ówczesnej IAAF (International Association of Athletics Federations, czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych) w 2015 roku, po wyborach przeprowadzonych przy okazji mistrzostw świata w lekkoatletyce w Pekinie. Za rok właśnie tam wyłoniony zostanie jego następca na czele World Athletics – nazwa IAAF została zmieniona na World Athletics w 2019 roku.

Poprosiliśmy go o krótki bilans najważniejszych osiągnięć. Zdecydował się podkreślić następujące kwestie:

„Jesteśmy dziś dyscypliną z najlepszym zarządzaniem w całym ruchu olimpijskim, i to z dużą przewagą. Pokazuje to cały dorobek prac wykonanych przez dział przeglądu zarządzania w MKOl i w federacjach międzynarodowych, ale nie z tego punktu startowaliśmy.

Ciężko pracowaliśmy nad wprowadzeniem zasad dobrego zarządzania, nad wdrożeniem systemów kontroli i równowagi. Mamy jednostkę ds. integralności lekkoatletyki, która jest już niezależna. Wszystkie testy antydopingowe i nasze programy dotyczące uczciwości, sposób, w jaki zachowujemy się podczas wyborów – to wszystko wygląda dziś zupełnie inaczej.

Bardzo mnie cieszy, że jesteśmy jedyną olimpijską dyscypliną, która ma zarząd z zachowaną równowagą płci. Mamy 26 członków, 13 mężczyzn i 13 kobiet, a każdy z nich znalazł się tam dzięki własnym kompetencjom. I to jest ważne.

W ostatnich czterech latach znacząco zwiększyliśmy też nasze przychody. A świat chce inwestować w naszą dyscyplinę. W całej serii wskaźników jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji niż wtedy, gdy obejmowałem funkcję”.

Żadnego komentarza w sprawie Infantino i igrzysk

Sebastian Coe osiągnął to wszystko w okresie, w którym zarządzanie światowym sportem przeżywa kryzys. Pokazują to choćby ostatnie wydarzenia: presja na prezydenta FIFA Gianniego Infantino, by ustąpił ze stanowiska szefa światowej federacji piłkarskiej, czy rezygnacja przewodniczącego komitetu organizacyjnego zimowych igrzysk olimpijskich 2030 w Alpach Francuskich, Edgara Grospirona.

Biorąc pod uwagę, że Coe jest prezydentem „najlepiej zarządzanej federacji sportowej”, jak sam twierdzi, a wcześniej stał na czele komitetu organizacyjnego igrzysk olimpijskich Londyn 2012, poprosiliśmy go o komentarz. Dyplomatycznie unikał bezpośredniej odpowiedzi, ale – jak to ma w zwyczaju – wysłał kilka sygnałów pod różne adresy.

„Nieszczególnie interesują mnie inne dyscypliny ani szczególnie inne komitety organizacyjne. Moim obowiązkiem jest przewodniczyć zarządowi World Athletics i cieszę się, że nie tylko zaszliśmy bardzo daleko w poprawie naszych struktur, ale jesteśmy też najlepiej zarządzaną dyscypliną sportu na świecie. Mam radę, która jest odpowiedzialna i rozliczalna – a to fundamenty obiecującej przyszłości” – odpowiedział Sebastian Coe.

„Czyli wszyscy mogliby brać z was przykład?” – dopytaliśmy, wykorzystując okazję.

Coe, uśmiechając się, odparł: „Nic takiego nie twierdzę. Mówię tylko, że zrobiliśmy to, co zrobiliśmy, kierując się najlepiej pojętym interesem naszej dyscypliny – i to jedyny sposób, by zarządzać organizacją”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Katar odlicza do Mistrzostw Świata FIBA w koszykówce

UEFA głosuje za bojkotem przyszłych mistrzostw świata FIFA w związku z planem inwestycyjnym Infantino

Sawe łamie barierę 2 godzin w londyńskim maratonie i zapisuje się na kartach historii lekkoatletyki